„Chcesz to”? Facebook też chce

09.10.2012
„Chcesz to”? Facebook też chce

O funkcji „Chcę to!” krążyły plotki już od dawna i, jak widać, miały one pokrycie w rzeczywistości. Facebook uruchamia narzędzie, które może i przyda się „zwykłym” użytkownikom, ale przede wszystkim będzie bardzo mile widziane przez reklamodawców.

Od wczoraj, wybrani, bardzo nieliczni użytkownicy Facebooka uzyskali dostęp do nowej funkcji. Nazywa się „Want” (Chcę to!) i jest czymś, co bardzo przypomina przycisk „Lubię to!”.  Ma on jednak nieco inne zastosowanie. Facebook chce, byśmy w niego klikali pod prezentowanymi produktami, które chcielibyśmy kupić.

Przycisk „Want” nie będzie dostępny pod każdym elementem. By ten się pojawił, dany produkt musi się znaleźć w tak zwanej Kolekcji. Owe kolekcje będą mogli tworzyć partnerzy Facebooka. W ramach testów, obecnie dostęp do nich mają Pottery Barn, Wayfair, Victoria’s Secret, Michael Kors, Neiman Marcus, Smith Optics oraz Fab.com, jak wynika z informacji podanych przez magazyn PCMag.

W przeciwieństwie do „Lubię to!”, przycisk „Want” nie będzie miał żadnego otwartego API, nie będzie też dostępny poza samym Facebookiem. Przynajmniej na razie. Oznacza to, że będąc, na przykład, w danym sklepie internetowym, nie uświadczymy nowego buttona. Twórcy witryny nie będą mogli go umieszczać, bo nie będzie takiej możliwości, nawet jeżeli pomysł się przyjmie i zostanie wdrożony na Facebooku globalnie. To, być może, się zmieni w przyszłości, jak twierdzi Facebook (a javascriptowe SDK Facebooka nawet potrafi wyrenderować ów przycisk), natomiast same Kolekcje są tak zaprojektowane, by mogły istnieć wyłącznie wewnątrz samego portalu i pojawiać się w głównym strumieniu aktywności.

Same Kolekcje umożliwią też oznaczenie przez użytkownika, że dany produkt właśnie kupuje (ma służyć do tego przycisk „Collect”). W efekcie, nasi znajomi będą widzieć na naszej Osi czasu wszystkie nasze preferencje konsumpcyjne. Zakładając oczywiście, że będziemy korzystali z mechanizmu oraz nie zmienimy domyślnych ustawień prywatności.

Pomysł jest, wbrew pozorom, nie taki głupi. To bardzo pomysłowa metoda na promowanie danych produktów. Zazwyczaj nasi znajomi mają z nami jakiś wspólny mianownik, inaczej owymi znajomymi zapewne by nie byli. Oznacza to, że polecając lub kupując dany produkt zwrócą naszą uwagę dużo skuteczniej, niż jakakolwiek reklama. Na dodatek, jeżeli chodzi o najnowsze mechanizmy powiązane z Osią czasu, to ochrona antyspamowa na Facebooku jest dość skuteczna. Jeżeli któryś nasz znajomy przesadza z „lajkowaniem”, Facebook to ładnie grupuje jako jeden post, który ewentualnie na życzenie możemy rozwinąć. Śmieci na facebookowym wallu się więc nie obawiam, a mądrze użyte Kolekcje mogą przyczynić się do wielu ciekawych ofert i promocji.

Tyle że gdzieś tu po drodze już od dłuższego czasu ginie idea samego Facebooka. Jako proste i wygodne narzędzie do wzajemnej komunikacji i wymiany treści. Z Facebooka korzystam bardzo często, tyle że, jak zauważam, coraz mniej poprzez samą przeglądarkę internetową. Dzięki mechanizmom w Windows (Phone) zaglądam do Kontaktów, i przeglądam co u nich nowego. Z kolei Facebook Chat spowodował, że już bardzo rzadko korzystam z SMS-ów. Natomiast po wejściu na jego stronę główną… męczę się bardzo szybko. Jestem przeładowany informacją, która mnie zupełnie nie obchodzi. A czy to nie dlatego Facebook pokonał MySpace’a, że ten drugi w pewnym momencie stał się tak naćkany, że komputer wyraźnie zwalniał?

Kolekcje, „Want” i Kolekcje mają sens. Facebook jednak potrzebuje dużej przebudowy w konstrukcji strony głównej. Inaczej nie dotrę do polecanych produktów, bo natłok wszystkiego zniechęci mnie po dziesięciu minutach, tak jak już teraz zniechęca. Jestem przekonany, że takich jak ja jest dużo więcej.

Maciek Gajewski jest dziennikarzem, współprowadzi dział aktualności na Chip.pl, gdzie również prowadzi swojego autorskiego bloga.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement