Achievementy – jedna z rzeczy, która zmieniła gry na lepsze

19.10.2012
Achievementy – jedna z rzeczy, która zmieniła gry na lepsze

Kilka lat temu był taki okres, że grami znudziłem się kompletnie, a nawet zacząłem traktować je jako przykry zawodowy obowiązek. Do swoistego wewnętrznego renesansu gracza doszło po zakupie Xboksa 360 (gracze dzielą się na tych, którzy nienawidzą konsol i tych, którzy już ją sobie kupili), a wraz z nim fascynacji także systemem achievementów. Czy achievementy to jedna z najlepszych rzeczy, jaka przydarzyła się grom w ostatniej dekadzie? Jestem przekonany, że tak. 

Choć tzw. „Osiągnięcia” pojawiały się w grach w różnej formie już od dawien dawna i w przeróżnych kombinacjach (więcej na ten temat mógłby Wam powiedzieć zapewne czytelnik Bartek, który – jak powoli zaczynam przeczuwać – grał już we wszystko i na wszystkim), system ten został w pewien sposób sformalizowany dopiero w 2005 roku, kiedy swoją premierę miała konsola Xbox 360, a wraz z nią system Gamescore (z czasem rozciągnięty też na Games for Windows).

Niedługo potem achievementowa mania rozciągnęła się na krainę Playstation, gdzie pojawiły się podobne trofea. Rozwiązanie szybko zaczęło być naśladowane również przez twórców gier pecetowych – ze szczególnym naciskiem na suwerenny system osiągnięć w Steam. Obecnie, szczerze mówiąc, trudniej chyba znaleźć grę, która systemu achievementów w sobie nie zawiera.

Obecne gry zmagają się z wieloma demonami – są coraz krótsze, ogołacane z treści na rzecz dodatkowo płatnych dodatków DLC, a poziom trudności momentami dostosowywany jest chyba do możliwości percepcyjnych czterolatka. Achievementy są tą pozytywną tendencją. Wielu graczy uczciwie przyznaje, że od achievementów jest wręcz uzależniona i nawet jeśli nie zawsze im się to udaje – bardzo starają się zebrać wszystkie.

Zaletą systemu osiągnięć jest niewątpliwie wydłużenie rozgrywki, a także nadanie jej stosownego celu, innego niż standardowe „przejście”. Często w celu skompletowania wszystkich achievementów, do jakiejś gry trzeba powrócić, co może stanowić dodatkową motywację. Achievementy świetnie spisują się także w konwencji sandboksowej, kiedy po ukończeniu wątku głównego… po prostu dalej mamy co robić i jest w tym pewien sens. W internecie powstały wielkie strony dla miłośników osiągnięć i tam dzielą się doświadczeniami co do tych najtrudniejszych do zdobycia.

Być może świat gier jeszcze do tego nie dorósł, achievementy cały czas traktowane są tylko jako mało istotny dodatek, ale w kilku przypadkach spokojnie mogłyby w pewnym stopniu wpływać na ostateczną ocenę. Niestety, zagadnienie to w różny sposób traktują też sami twórcy. Zdarzają się bowiem prawdziwe przebłyski geniuszu, ale i częste są sytuacje, kiedy twórcy osiągnięcia upychają do gry, tylko dlatego, że najwyraźniej taki wymóg postawił producent konsoli.

Wiele było negatywnych przykładów marnego systemu osiągnięć, bardzo często przyznawanych po prostu za ukończenie kolejnych poziomów. Jednym z niechlubnych przykładów jest chociażby opisywany przeze mnie niedawno Test Drive: Ferrari Racing Legends, gdzie ze zdobywanymi achievementami nie wiązała się absolutnie żadna satysfakcja. Takich gier nie brakuje. Nie wiele lepsi są zresztą producenci pokroju Ubisoftu, którzy – choć czasami wykazują się dość sporą kreatywnością – lubią uprzykrzyć graczowi życie wymogami zebrania blisko setki flag czy piórek w całej grze. To nie jest zabawa, nie na tym polega gra!

Wśród producentów, którzy nie tylko doskonale rozumieją istotę wirtualnych osiągnięć, ale wręcz przekuli je na swój atut, na pewno należy wymienić firmę Rockstar. W czwartej części Grand Theft Auto czy w Red Dead Redemption system działa dokładnie tak, jak powinni sobie tego życzyć gracze. Produkcje nie nagradzają znacząco fabularnych postępów w trakcie produkcji – jedynie symbolicznie. Osiągnięcia przyznawane są natomiast za masę pobocznych akcentów, czasem drobnostek, typu „przejechanie całej trasy taksówką w roli pasażera” czy wreszcie „zabicie wszystkich zwierząt danego gatunku” lub odblokowanie bardzo, bardzo ukrytego jednorożca.

Poniekąd system achievementów jest też polem do popisu, ale i potrafi obnażać słabość producenta. To właśnie osiągnięcia pokazują chociażby jak bardzo wielopłaszczyznową i bogatą grę właśnie obserwujemy.

Podzielcie się z nami doświadczeniami na temat zdobywania kolejnych osiągnięć – są dla was ważne? W jakich grach systemy te przypadły wam do gustu najbardziej?

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement