iPhone 5 – pierwsze wrażenia i galeria zdjęć

26.09.2012
iPhone 5 – pierwsze wrażenia i galeria zdjęć

Pierwsze wrażenie jest najważniejsze. Tak jak rzut oka na przechodzącą obok nas dziewczynę wystarczy naszemu mózgowi, by ocenić, czy jest ‚ładna’ czy ‚nieładna, tak pierwszy rzut na produkt kultury masowej – a za taki uważam iPhone’a – decyduje o tym, czy uważamy go za ‚fajnego’ czy też ‚niefajnego’. To nie jest recenzja iPhone’a 5, lecz próba opisu pierwszego wrażenia jakie na mnie zrobił.

iPhone’a 5 odebrałem wczoraj wczesnym popołudniem. Pierwszą myśl, którą zakonotowałem po wyjęciu go z pudełka było: hej, ależ to małe, lekkie i delikatne urządzenie. Do teraz nie mogę pozbyć się tego uczucia. Jeśli ktoś liczył na to, że większy ekran w iPhonie przełoży się na uczucie korzystania ze smartfonu z wyświetlaczem o rzeczywistym większym obszarze roboczym, to raczej się zawiedzie. Owszem iPhone jest wyższy, ale to kompletnie nie zmienia odczucia, że wciąż jest… mały. W porównaniu do topowych smartfonów z Androidem, w tym głównego rywala marketingowego – Samsunga Galaxy S III, jest wręcz komicznie mały. Po kilkunastu godzinach korzystania z iPhone’a 5 jestem pewien, że większy 4-calowy ekran nie ma żadnego przełożenia na wyższy komfort korzystania ze smartfonu Apple’a. Korzyść z większego ekranu zyskujemy w zasadzie jedynie w przypadku oglądania plików wideo oraz zdjęć w widoku horyzontalnym. W pozostałych przypadkach, głównie w przypadku aplikacji w widoku wertykalnym, korzystanie z iPhone’a 5 jest dokładnie takie samo jak w poprzednich modelach.

iPhone 5 jest lekki. Jest wręcz nienaturalnie lekki, co skutkuje tym, że po prostu się o niego.. boimy. Czy zaraz nie wypadnie nam z rąk, czy jak przycisnę mocniej, to go nie zepsuję, czy jak włożę do kieszeni, to podczas przemieszczania się nie złamię go? Te pytania mogą brzmieć głupio, ale w przedziwny sposób mam takie obawy.

iPhone 5 wydaje się też delikatny, ale w taki sposób, że obcowanie z nim może przynosić skojarzenia z dotykania… biżuterii. Drogiej biżuterii, bo jednak jakość wykończeniowych materiałów iPhone’a 5 jest bardzo wysoka. Nie ma żadnej wątpliwości, że mamy w ręku urządzenie drogie, z najwyższej półki premium, ale jego status bardziej odczytuję jako modny dodatek do ubioru, jakiś drogi naszemu sercu dodatek aniżeli po prostu smartfon, który ma nam pomagać w codziennej pracy.

Nie mogę się wręcz oprzeć wrażeniu, że nowy iPhone 5 jest też taki milusiński. Taki tyci tyci tyci 😉 Taki do głaskania niczym perski kot i do podziwiania niczym piękny dywan, na który boimy się wejść buciorami. Może to i głupie skojarzenia, ale takie emocje mną targają, gdy patrzę i dotykam iPhone’a 5.

Ekran Retina owszem – jest świetny: bardzo wyrazisty, niezwykle dokładny, ze świetnie wyostrzonym kontrastem i kolorami, ale nie wydaje się on lepszy od Super AMOLEDa w najnowszych Samsungach. iPhone 5 owszem działa sprawnie, szybko i bez żadnych opóźnień, ale nie wydaje się, żeby działał szybciej od chociażby Nexusa 7. Bateria owszem wydaje się lepsza niż w przypadku poprzednich iPhone’ów, ale żywotnością nie pobija androidowych rywali – też zmęczymy ją w ciągu ok 10 – 12 godzin.

Tak na razie prezentuje się dla mnie iPhone 5. Więcej niebawem w pełnej recenzji.

Tagi:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement