FIFA 13 – recenzja Spider’s Web

SW Testuje 28.09.2012
FIFA 13 – recenzja Spider’s Web

Mało jest gier, których premiera budziłaby aż takie emocje i to nie tylko wśród graczy. FIFA elektryzuje także fanów piłki, którzy na co dzień od konsol i gier komputerowych trzymają się raczej na dystans. Choć ja jestem w tej mniejszości, myślę, że mniej więcej 80% graczy uznaje FIFĘ za niekwestionowaną królową gier piłkarskich. Postanowiłem sprawdzić czy oszaleli, czy też kolejny rok z rzędu mają ku temu powody. 

FIFA 12 zafundowała nam kilka rewolucyjnych rozwiązań, spośród których część przyjęto z wielkim entuzjazmem, część natomiast spotkała się z solidną krytyką. FIFA 13 miała za zadanie przede wszystkim naprawienie i zaprojektowanie od nowa tego, co kulało. I już teraz zdradzę, że twórcy poradzili sobie z tym zadaniem, dodając też całkiem sporo atrakcji.

Meczowy model rozgrywki w FIFA 13 ewoluował, poprawiono grę w obronie wzbogacając ją o kilka nowych ruchów, przemodelowano też osobny system odpowiedzialny za odpowiednie przyjmowanie piłki i jego konsekwencje. Wreszcie – zabrano się za „kolizje” czyli różnej maści stłuczki, zderzenia i przepychanki zawodników. Tym razem wszystko to wypada zdecydowanie lepiej. Może nie idealnie, ale już bardzo dobrze. Do tego dodano całą masę nowych zagrań, ruchów, pomysłów na rozgrywanie akcji ofensywnych. Co było złe – mniej więcej poprawiono. A czego mogło brakować – dodano.

Czy zatem mecze w FIFA 13 bawią? Jestem przekonany, że każdy fan serii będzie w siódmym niebie. Przez cały czas spędzony z grą FIFA kojarzyła mi się z radosnymi chwilami na podwórkowym boisku. Bo nie dajcie się oszukać, tutaj jest rekordowa liczba ruchów, zagrań, podań, etc., ale gra EA Sports nie jest symulatorem. To doskonała zręcznościówka, która w ogromnym stopniu przypomina mecz piłkarski.

Jestem zachwycony poczynaniami defensywy, której paleta możliwości gry obronnej jest ogromna. Równie przyzwoicie radzą sobie bramkarze. Model gry podaniami jest bardzo dobry, na dodatek w nowej części jeszcze bardziej go dopracowano – szczególnie po ziemi, bo akurat wrzutki zawsze stały na wysokim poziomie. Tradycyjnie już niedosyt czuję jedynie w związku z grą w ofensywie. Od wielu lat nie mogę się oprzeć wrażeniu, że piłka w kierunku bramki leci po – powiedzmy – kilkunastu z góry ustalonych trajektoriach, razi więc zdobywanie bramek wedle pewnych utartych schematów. Mam też nieco zastrzeżeń do samej piłki, która bardzo często zachowuje się bardziej jak twarda piłka tenisowa uderzona rakietą, a nie napełniona powietrzem skórzana „łaciata” kopnięta przez odzianą w obuwie nogę. Mam jednak świadomość, że fanom serii od lat zupełnie nie przeszkadza to w dobrej zabawie.

Kolejnym wielkim atutem FIFY są tryby rozgrywki, które w tym sezonie… jeszcze bardziej rozbudowano. Oprócz znanych i lubianych pojedynków multiplayer czy Ultimate Team, dodano po raz pierwszy w historii gier komputerowych ciekawy tryb treningu w grze piłkarskiej wraz ze stosownymi wyzwaniami. Rewolucją jest jednak przede wszystkim nowa kariera, pełna rozwiązań znanych z Football Managera. Nasza integracja, jako menedżera, zarówno z zawodnikami, jak i prasą, jest o wiele większa. Jestem zachwycony szczególnie działaniem wirtualnych mediów, które z gustem i rzetelnie opisują takie smaczki jak mecz przeciwko byłemu klubowi, ploteczki z transferowego rynku czy nawet relację z ostatniej konferencji, na której zarzuciliśmy rywalowi handlowanie spotkań (liga włoska, także takie opcje pewnie mieli w standardzie).

Nie wspominam już nawet o oczywistościach w postaci licencji na multum lig, nazwisk i strojów. W elitarnym gronie zabrakło Ekstraklasy, ale liga polska całkiem udanie ją imituje. Jedyna rzecz, która nie do końca mi leży w „karierze” to cały czas jednak scouting czy rozwój zawodników, który – mimo ciągłego ulepszania systemu – mimo wszystko wydaje się być sztuczny i matematycznie ograniczony. Konkurencyjna seria Pro Evolution Soccer, choć aspekt zarządzania traktuje dość prymitywnie, dostarcza pod tym względem o wiele więcej satysfakcji.

Grafika – w zasadzie bez zmian. Udźwiękowienie jak zawsze wybitne. Liczne zastrzeżenia mam jedynie do komentatorów, który tragicznie wręcz momentami relacjonują (a raczej nie relacjonują) sytuację na boisku, rozprawiając o zupełnie innych stadionach czy zawodnikach. To na pewno jest jakiś błąd gry, który trzeba wyeliminować patchem, bo choć w poprzednich odsłonach zdarzały się zabawne pomyłki, tym razem chodzi po prostu o źle funkcjonujące skrypty. Więcej na ten temat pisałem w poniedziałek. Bugów jest zresztą trochę także w samej grze, często traci połączenie z serwerami, a menu lubi się doczytywać i doczytywać (to przez stałe połączenie z siecią), ale są one do przełknięcia.

Piszę tę recenzję dla fanów FIFY, znając ich gusta i oczekiwania. Wiem, że będą i w sumie powoli już bawią się przy niej wybornie. Osobiście tradycyjnie już (jak od kilku lat, patologicznym widać jestem przypadkiem) byłem rozczarowany nieco brakiem różnorodności gry na boisku oraz realizmowi pozostawiającemu nieco do życzenia. Za dużo w tym wszystkim matematyki, skryptów, trzymania się pozycji, za mało tak typowego dla piłki chaosu. FIFA momentami jest tak doskonała, że aż wydaje się to nienaturalne. A ja bardziej niż gry kocham mimo wszystko piłkę z całą jej nieprzewidywalnością. Efekt jest niestety taki, że w pewnym momencie, nawet w trybie multiplayer, zabawa robi się nudna, bo trudno oprzeć się wrażeniu, że wszystko już widzieliśmy. Technicznie EA Sports w gameplay’u przerosło Konami pod każdym możliwym względem, lecz zabrakło tego co najważniejsze – odrobiny magii. 

O ile myślę, że Pro Evolution Soccer 2013 po kilku latach przerwy ma szansę przypaść do gustu kilku fanom FIFY, tak nieliczni PES-owicze tradycyjnie już na FIFĘ będą spoglądać z delikatną, typową dla siebie pogardą („to tylko zręcznościówka!”). To bez znaczenia. Nowa część piłki od EA Sports powróciła kolejny raz w swoim stylu, jeszcze bardziej dopracowana, dopieszczona i pewnie utrzyma fotel lidera. Przemawia za tym logika, wiernych fanów są miliony, zaś sama FIFA prawdopodobnie jeszcze nigdy po 1998 roku nie była tak dobra.

Ocena dla fanów FIFY: 9/10
Moja ocena: 7.5/10 

Ps. Zachęcam również do przeczytania „W czym lepsza jest FIFA, a w czym PES„, który być może rzuci nieco światła na przedostatni akapit.

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement