Dokumenty Google żegnają stary format Office, zostawiają niektóre przedsiębiorstwa na lodzie

27.09.2012
Dokumenty Google żegnają stary format Office, zostawiają niektóre przedsiębiorstwa na lodzie

Dokumenty Google wykonały wspaniały krok w beznadziejnym stylu. Porzucają zamknięty format Office używany do wersji 2003. Od tej pory eksport pliku będzie możliwy tylko Open Document Format oraz Office Open XML. To ustandaryzowane formaty ISO. Popieram. Wykonanie natomiast jest po prostu idiotyczne.

Świat małego i średniego biznesu, a także korporacji, od 1,5 dekady jest uwiązany do własnościowego formatu zapisu dokumentów biurowych, wprowadzonego przez Microsoft wraz z Office 97. To zamknięty format, oparty na Windows Compound Binaty File Format, który powstał z myślą o strukturalnym przechowywaniu danych OLE 2.0. To była tania zagrywka, mająca na celu uwiązanie firmy i użytkowników indywidualnych do oprogramowania Microsoftu. Tania ale skuteczna. Od piętnastu lat prawie każda firma dba o to, by oprogramowanie przez nią stosowane było kompatybilne z .doc, .ppt i .xls. Nawet konkurencyjne produkty implementowały lepiej lub gorzej obsługę formatu Office. Skąd liche implementacje? Otóż format Microsoftu nie był udokumentowany publicznie, konkurenci więc musieli stosować inżynierię wsteczną, by móc wprowadzić jego obsługę.

To się zmieniło w 2007 roku. Microsoft opublikował za darmo specyfikację formatu Office, zwolnił też z opłat patentowych dowolny podmiot, który postanowi ów format wykorzystać. Pakiet Office 2007, oprócz dalszej obsługi formatu Office,  wprowadził nowy format, również otwarty. Nazywa się on Office Open XML. Co ciekawe, Office 2007 a nawet bieżąca wersja 2010 nie obsługują go w pełni. Dopiero Office 2013 będzie w pełni zgodny z Office Open XML, który jest standardem ISO, tak jak ODF. Tak przy okazji, ODF również jest obsługiwany przez Office.

Nowy format jednak nie przyjął się tak szybko, jak Microsoft miał nadzieję. Owszem, niektóre firmy kupiły Office’a 2007, a niektóre nawet 2010 lub, o rety rety, Office 365. Jednak bardzo często wciąż operują na formacie Office, zamiast OO XML. Czemu? Co prawda istnieją rozszerzenia, i to oficjalne, dla Office 2003 i starszych, by obsługiwał nowszy format, ale nie ma gwarancji, że odbiorca dokumentu będzie miał je zainstalowane. W efekcie, mimo posiadania nowszego pakietu biurowego, w ogromnej ilości firm wciąż obowiązuje Office. Większość informacji prasowych, jakie otrzymuję mailem, zawiera pliki PDF i DOC.

Czas jednak powoli się żegnać z tym formatem. Google właśnie to zrobił. Ogłosił, że Dokumenty Google przestaną wspierać format Office, a eksport plików możliwy będzie tylko do formatu Office Open XML. Hurra? Niezupełnie. Zmiana wejdzie w życie… w poniedziałek. Ten za cztery dni.

Zdaję sobie sprawę z tego, że Dokumenty Google wciąż nie opanowały firm i że dominuje w nich Office. Że to głównie narzędzie młodych ludzi, zainteresowanych nowinkami technicznymi, studentów, i tak dalej. Ale firmy wciąż pracują z Dokumentami. Może (względnie) jest ich niewiele, ale dalej są to dziesiątki tysięcy przedsiębiorstw. Nieraz wciąż funkcjonujących na Office 2003 i Windows XP, używających Aplikacji Google do kolaboratywnej pracy. Takich zmian nie wprowadza się z dnia na dzień ani z tygodnia na tydzień. O takich rzeczach się informuje, by owe firmy rozważyły co mogą zrobić w zaistniałej sytuacji. Czy przejść całkowicie na rozwiązanie Google, czy też zakupić nowy Office? Czy może przejść na Office 365, SkyDrive lub Office Web Apps, a może też sięgnąć po zupełnie inne rozwiązanie?

Piotrek Grabiec mi podpowiedział, że są wtyczki firm trzecich do Dysku Google, które rozwiązują ten problem. Ale nawet te wtyczki muszą zostać przetestowane.

Google udowodnił, że nie rozumie, jak działają korporacje i że jego produktowi nie mogą ufać. Kto wykorzysta potknięcie Google? Rzecz jasna, Microsoft i Office 365 oraz 2013. A to niedobrze. Microsoft ma zbyt mocną pozycję na tym rynku, a Google jest chyba jego najpoważniejszym konkurentem.

Szkoda.

Maciek Gajewski jest dziennikarzem, współprowadzi dział aktualności na Chip.pl, gdzie również prowadzi swojego autorskiego bloga.

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement