Żarówki LED ani świetlówki nie powinny oświetlać naszych domów

18.09.2012
Żarówki LED ani świetlówki nie powinny oświetlać naszych domów

Żarówka jest z całą pewnością jednym z najważniejszych wynalazków w historii ludzkości. To dzięki niej ludzie mogli częściowo uniezależnić się od cyklu życia Słońca i zwiększyć swoją efektywność. Czy ktoś sobie w ogóle wyobraża życie bez żarówki? Pewnie nie. I tylko Prometeusz może pluć sobie w brodę, że jego wysiłki poszły na marne. Jednak niedługo żarówki mogą zostać zastąpione diodami LED. Ale okazuje się, że nie jest to dobre rozwiązanie.

Obecnie dostępne żarówki energooszczędne (świetlówki) mają kilka wad, a największymi z nich jest zawartość rtęci i niska jakość światła. Lepszą alternatywą dla nich wydają się być diody LED. Oprócz lepszego oświetlenia i braku rtęci oferują też większą oszczędność energii, co skutkuje zmniejszonym rachunkiem za prąd.

Jednak diody mają też wady. Badanie  opublikowane pod koniec 2010 roku w czasopiśmie Environmental Science and Technology pokazało, że diody LED zawierają ołów, arsen i tuzin innych potencjalnie niebezpiecznych substancji. Mimo to diody LED są nazywane oświetleniem następnej generacji. Oladele Ogunseitan, jeden z naukowców z Departamentu Zdrowia Ludności i Prewencji Chorób Uniwersytetu Kalifornii mówi jednak, że on i inni naukowcy cały czas starają się się znaleźć lepsze produkty, które nie tylko nie wyczerpują zasobów energetycznych i nie przyczyniają się do globalnego ocieplenia, ale też nie są toksyczne.

Ogunseitan i zespół innych pracowników naukowych Uniwersytetu Kaliforni przetestowali kilka typów diod LED, włączając w to te używane jako światła choinkowe, drogowe i hamulca. Okazało się, że najbardziej toksyczne są czerwone diody LED o małej jasności, w których składzie osiem razy przekroczono dopuszczalną zawartość ołowiu, który może powodować raka i inne choroby. Z kolei białe diody zawierają bardzo mało ołowiu, ale znajduje się w nich bardzo dużo niklu, kolejnego ciężkiego metalu, który wywołuje reakcje alergiczne u 20% osób. Także miedź występująca w niektórych diodach LED może być groźna dla środowiska, ale głównie jeśli gromadzi się w rzekach i jeziorach.

Ogunseitan dodaje, że łamiąc pojedynczą diodę LED i oddychając prawdopodobnie nie zachorujemy na raka. By to się stało, potrzeba o wiele więcej szkodliwych materiałów. Jednak nie można lekceważyć tych toksyn. Jeśli diody LED się rozbija, należy zebrać je za pomocą rękawiczki lub szmatki i nie wyrzucać do kosza, a zutylizować jako odpad niebezpieczny, mimo że według prawa diody LED nie są obecnie uważane za toksyczne i mogą być składowane w zwykłych wysypiskach.

Jak widać, żarówki LED zdobywają coraz większą popularność. Na Kickstarterze pojawiła się żarówka LIFX, która może być sterowana aplikacją z poziomu telefonu komórkowego lub tabletu. Dzięki temu możemy wybrać, jakim kolorem ma świecić, kiedy ma się wyłączać i jaka ma być jej jasność. Oprócz tego może włączać i wyłączać się automatycznie i świecić w rytm muzyki. To bardzo ciekawe rozwiązanie.

Zarówno świetlówki, jak też diody LED nie są rozwiązaniami dobrymi ze względu na toksyczność. Byłyby bardzo dobre, gdyby się nie tłukły, a ludzie oddawaliby je do punktów odnowy. Okazuje się bowiem, że to użytkownik jest winny tej sytuacji. Znam mnóstwo osób, które po prostu wyrzucają świetlówki, nie wiedząc że są toksyczne. Unia powinna wydać dużo pieniędzy na doinformowanie obywateli na temat świetlówek i diod LED. Bo jeśli sytuacja będzie nadal wyglądać tak jak teraz, to okaże się, że rezygnacja ze zwykłych żarówek była błędem. Co z tego, że świetlówka pobiera 5 razy mniej energii i działa 10 razy dłużej niż zwykła żarówka, a także da się ją odnowić, skoro nikt tego nie robi. A zastępowanie świetlówek diodami LED jest zastępowaniem jednego niebezpiecznego wynalazku drugim, co nie ma najmniejszego sensu.

Tagi: ,

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement