Zuckerberg wyleciał z pierwszej dziesiątki miliarderów IT

08.08.2012
Zuckerberg wyleciał z pierwszej dziesiątki miliarderów IT

Źle się dzieje w państwie Facebookowym, choć sam serwis cały czas bogaci się w użytkowników i treści, od czasu debiutu na giełdzie jego biznesowa otoczka to pasmo notorycznych klęsk. Niestety, odbiło się to także na Marku Zuckerbergu. 

Każdego dnia wraz z topnieniem cen akcji największego serwisu społecznościowego świata, maleje też majątek amerykańskiego biznesmena. Wedle najnowszych doniesień agencji Bloomberg, w ostatnich dniach Mark Zuckerberg wyleciał poza pierwszą dziesiątkę bogaczy rynku IT. Do programowania za pizzę w garażu jeszcze daleka droga, wiadomo jednak, że tego typu straty to nic dobrego dla najmłodszego miliardera w historii, człowieka roku według TIME. Podstawą do poniższych wyliczeń jest majątek Zuckerberga, na który w zdecydowanej większości składają się akcje Facebooka.

Szacowany majątek „Zucka” zmienia się z godziny na godzinę, na chwilę obecną oscyluje on w okolicy 10,2 miliarda dolarów. Tymczasem dziesiąte miejsce na liście najbogatszych osobistości sektora IT dysponuje majątkiem rzędu 10,6 miliarda dolarów – mowa o Jamesie Goodnightcie, współzałożycielu SAS Institute.

W dziesiątce wspaniałych znajdują się same wielkie nazwiska, tworzą ją miedzy innymi Michael Dell (domyślcie się), Steve Ballmer (Microsoft), Paul Allen (Microsoft), Azim Premji (indyjska firma WIPRO), googlowski duet Page-Brinn i wreszcie twórca Amazon.com – Jeff Bezos. Wszyscy oni dysponują majątkiem z przedziału mniej więcej 10-20 miliardów dolarów.

Czołówka magnatów IT nie zmienia się natomiast od lat, na drugim miejscu niezmiennie prezes Oracle – Larry Ellison z 35 miliardami dolarów, a miejsce pierwsze przypada oczywiście Billowi Gatesowi, który niestety (dla Microsoftu) nie kieruje już swoją firmą, ale nadal posiada dzięki niej około 60 miliardów dolarów. Co ciekawe, Gates udowadnia teraz, że przy odpowiednio światłym umyśle malaria to zwykły pikuś, a jego fundacja to jedna z nielicznych fundacji, które naprawdę robią różnicę. Bardzo lubię tę historię, bo to jeden z wielu dowodów na to, że bogacze branży IT nie wzięli się tam przypadkiem – oni naprawdę dobrze kombinują.

A jak to będzie z samym Facebookiem? Jego akcje spadły już w dół o niemal połowę, a inwestorzy są – delikatnie mówiąc – rozczarowani rozwojem sytuacji. Najbardziej rozczarowuje ich fakt, że twórca serwisu nie ma pomysłu na to, jak przekuć go w żyłę złota. Facebookowy system reklam słynie niestety ze swojej nieefektywności, zaś Facebookowa widownia – z niepodatności na reklamy kontekstowe. Jeśli jednak weźmiemy pod uwagę specyfikę serwisu i jego użytkowników, trudno jest oprzeć się wrażeniu, że spieniężenie potencjału Facebooka jest możliwe, być może nawet jest na wyciągnięcie ręki. A kiedy tak się stanie, serwis wróci mocniejszy, na Wall Street zaś w jeden dzień narodzi się kilka nowych fortun. Póki co jednak, warto pamiętać o komfortowej sytuacji serwisu – nawet w kryzysie, nic i nikt nie jest nawet w stanie mu zagrozić. Jakby nie patrzeć, „Facebook has come to stay„.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement