Smartfony mogą pogrzebać szanse Binga na sukces

08.08.2012
Smartfony mogą pogrzebać szanse Binga na sukces

Bing ma wciąż poważny problem w dogonieniu Google’a. Głównie dlatego, że operuje w pełni w raptem kilkunastu krajach. Większość, w tym Polska, może korzystać jedynie z okrojonej do minimum wersji wyszukiwarki, z przestarzałym indeksem. Bing ma też inny problem. Z komórkami.

Coraz częściej korzystamy z Internetu za pomocą tabletów i smartfonów. To, rzecz jasna, żadne odkrycie, ale dla Microsoftu może to być objawienie, które nadciąga z dużym opóźnieniem. Dlaczego? Już tłumaczę.

Google szybko zrozumiał potęgę urządzeń mobilnych. Jest domyślną wyszukiwarką zarówno na urządzeniach z Androidem, jak i iPhone’ach i iPadach. Oznacza to więc, że w przytłaczającej większości wyszukujemy informacji wykorzystując dane firmy z Mountain View. Mało kto przełącza się na mobilnego Binga, tak jak mało kto posiada smartfony z Windows Phone 7.

Dla Google to seria korzyści. Nie tylko serwuje reklamy przytłaczającej ilości użytkowników, ale też ma mechanizmy, by zbierać dane na ich temat. Wie dokładnie (jeżeli tego nie zablokowałeś lub nie zablokowałaś) gdzie przebywasz, czego szukasz będąc w biegu, jakie restauracje preferujesz, i tak dalej. To bezcenne dane dla reklamodawców a także informacje dla samego Google, by mógł na przyszłość być jeszcze dokładniejszy.

Mobilny Bing nie zbiera tych informacji. Mająca trzy lata wyszukiwarka Microsoftu jest ceniona w krajach, w których operuje (niestety, nie w Polsce). Jego serce to algorytmy, które opracowano gigantycznym kosztem, które porównują istotność informacji z zadanym zapytaniem, to algorytmy, które „rozumieją” zapytania a także indeksowane witryny. Personalizacja odbywa się jednak wyłącznie na desktopowej wersji wyszukiwarki. Mobilna nie ma żadnej publiczności.

Danych Microsoft otrzymuje całkiem sporo w krajach, w których operuje. W Stanach Zjednoczonych Bing kontroluje 16 procent rynku (według Comscore), a Yahoo!, któremu zapewnia swoje mechanizmy i z których informacje pobiera, kolejne 13 procent. Microsoft doskonale wie czego Amerykanie wyszukują za pomocą przeglądarki internetowej. Nie ma jednak zielonego pojęcia czego ludzie chcą używając urządzeń mobilnych i jakie reklamy powinny być im serwowane.

Losy Binga, jego dochodowość i skuteczność są ściśle powiązane z Windows Phone 8, i tabletami z Windows 8 lub Windows RT. Jeżeli „chwycą”, Microsoft i tak dopiero za kilka lat będzie miał to, co Google ma już teraz. Może jednak ten proces przyspieszyć. Bing wspomaga się informacjami, jakie podajesz w swoim Facebooku, Skype, Twitterze i Foursquare. Jeżeli włączysz współdzielenie informacji (a zapewne większość to zrobi), mobilny Bing będzie mógł się uczyć szybciej od Google’a. Wciąż jednak oznacza to co najmniej kilkanaście miesięcy zaległości, i to w szalenie optymistycznym wypadku.

Podsumujmy więc. Żyjemy w kreowanej przez marketing erze post-PC. Bing nie ma pojęcia o urządzeniach mobilnych. Żyjemy w erze zdominowanej przez Androida i iOS-a na urządzeniach mobilnych. Bing będzie domyślnie ustawiony tylko w nowych produktach z linii Windows. Google dostępny jest w większości krajów na planecie. Bing w niewielkiej ilości.

Powodzenia, Microsoft…

Maciek Gajewski jest dziennikarzem, współprowadzi dział aktualności na Chip.pl, gdzie również prowadzi swojego autorskiego bloga.

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement