Skandale, ciekawostki, handlowe tajemnice – czyli pierwszy dzień procesu Apple vs. Samsung

01.08.2012
Skandale, ciekawostki, handlowe tajemnice – czyli pierwszy dzień procesu Apple vs. Samsung

Skandale, ciekawostki, handlowe tajemnice – trwa rozprawa pomiędzy Samsungiem i Apple’em. Obie firmy są doprowadzone do ostateczności, rzucają w siebie dowodami, plotkami, zarzutami i, być może, oszczerstwami. Dawno już nie było tak gorąco.

Czy wiecie, że można się kłócić o coś takiego, jak animacja w menu? Co więcej, że można ją opatentować? To tylko fragment Wielkiej Wojny między Apple’em a Samsungiem. Twórcy iPada i iPhone’a zarzucają Samsungowi, że ten bezprawnie stosuje w oprogramowaniu do swoich urządzeń animację, która uaktywnia się w momencie dotarcia przez użytkownika do końca przewijanej listy (charakterystyczne „gumowe” odbicie się od górnej lub dolnej krawędzi ekranu). A to nie wszystko.

Apple jest najcenniejszą firmą w branży dzięki wypracowaniu odpowiednich priorytetów. Firma ta skupiła się na urodzie i łatwości korzystania z produktów. Stawia to ponad wszystko inne. Jeżeli dana funkcja powoduje, że produkt jest brzydki lub niewygodny, to należy zastanowić się jak inaczej ją wdrożyć, lub nie wdrażać jej wcale. Nawet jeśli jest przydatna. I jest bardzo zazdrosna o swoje pomysły, które, umówmy się, nie są technicznymi ani technologicznymi przełomami. Za to są niewątpliwie przełomowe jeśli chodzi o wygląd i ergonomię, i Apple’owi tego chyba nie odmówi nikt. Ale czy to również można patentować? Czy pomysł na to, by dwa dotknięcia ekranu w przeglądarce internetowej powodowały zwiększenie powiększenia (sic!) obrazu? Czy jeżeli ktoś umieści wyłącznik telefonu w danym miejscu na obudowie, to jego konkurent nie może już tego robić? Samsung ma problem z uznaniem tych pomysłów jako własność Apple’a.

Według badań MDB Capital, 2,7 procent patentów przeciętnej firmy technicznej dotyczy designu produktu. U Apple’a te patenty stanowią 13,4 procent z 5452 sztuk, jakimi dysponuje. Z 359 patentów wskazujących Steve’a Jobsa jako wynalazcę, 86 procent dotyczy designu. To właśnie ów design (pardon za nadużywanie tego słowa, ale nie przychodzi mi do głowy polski adekwatny odpowiednik) jest siłą Apple’a. Consumer experience. I broni tego skutecznie. Nie zawsze z powodzeniem: w 1992 roku Apple przegrał proces z Microsoftem. Uważał, że interfejs graficzny Windows to kopia systemu Macintosha. Dokumenty patentowe nie były jednak precyzyjne i sprawę przegrał. Nauczony doświadczeniem, w 2007 roku, po premierze iPhone’a, Steve Jobs przyznał, że ów telefon został obwarowany aż 200 patentami. Ile zostało do tego czasu dopisanych, niestety, nie znalazłem. Wiem jednak ile żąda Apple od Samsunga za ich naruszenie. Biorąc pod uwagę fenomenalny sukces linii Galaxy, firma Tima Cooka chce 2,5 miliardów dolarów odszkodowania i 5 miliardów dolarów grzywny. Ma też argumenty, by postawić Samsunga w jak najgorszym świetle.

Wczesne pomysły na iPhone'a (źródło: The Verge)

Amerykański gigant utrzymuje, że Samsung systematycznie niszczy dowody dotyczące sprawy i usuwa korespondencję mailową z nią powiązaną, mimo iż sąd nakazał mu ją przechowywać. Zadziałało. Sędzia nie uznał prezentowanych przez Samsunga prototypów urządzeń z 2006 roku, które powstały, jak twierdzi koreański producent, zanim Apple zaprezentował pierwszego iPhone’a i które mogłyby dać Samsungowi zwycięstwo w rozprawie. Telefony te miały „prostą, prostokątną, zaokrągloną obudowę”. Tak jak iPhone. John B. Quinn, prawnik Samsunga, „błagał” (cytat z relacji Bloomberga) sędzię Lucy Koh o dopuszczenie dowodów do sprawy. Samsung przekazał te materiały prasie, próbując wpłynąć na ławę przysięgłych, za co dostał naganę od Koh.

Na szczęście dla Samsunga, nie był to jego jedyny as w rękawie. Według zeznań byłego projektanta Apple’a, Shina Nishibori’ego, iPhone był bardzo mocno inspirowany prototypem smartfonu marki Sony. Nishibori o tym wie, gdyż otrzymał polecenie stworzenia modelu CAD tego telefonu, który, jak zeznaje, „zmienił całkowicie kierunek, w jakim zmierzał design Apple’a”. Samsung tym samym chce udowodnić, że Apple nie ma prawa pozywać innych o to, czego sam nie wymyślił.

Apple ma jednak przygotowaną linię obrony. Jest nią Chris Stringer, jeden z najważniejszych projektantów wzornictwa przemysłowego Apple’a. Jak twierdzi, jego zespół designerski nie jest duży. Składa się z 15-16 osób, które są odpowiedzialne za wygląd wszystkich produktów Nadgryzionego Jabłka. Grupa ta spotyka się przy kuchennym stole i tam luźno dyskutuje na temat wyglądu produktów, wymieniając się szkicami produktów, nie bojąc się wzajemnych surowych ocen. Te szkice trafiają później do aplikacji CAD, te najlepsze kończą jako fizyczny prototyp.

Szkice koncepcyjne z "kuchni Stringera"

Z iPhone’em było szczególnie wiele zachodu. Jak twierdzi Stringer, sam Steve Jobs wątpił, czy to przedsięwzięcie ma sens. iPhone nie był pierwszym smartfonem na rynku, konkurencja jednak wychodziła z założenia, że owe PDA powinny być małymi, przenośnymi komputerami. iPhone miał być jedyny w swoim rodzaju. Inteligentny telefon, a nie komputer upakowany w niewielką obudowę. Jak opowiada Stringer, z iPadem było równie wiele zachodu. Jak zmniejszyć odległość ekranu od obudowy? Szczotkowane aluminium czy plastik? Te i inne problemy, zdaniem Stringera, były niesamowitym wyzwaniem.

Zostaliśmy okradzeni, oszukani. Widać to gołym okiem – zeznawał Stringer, twierdząc, że nie tylko Samsung żeruje na jego ciężkiej pracy. Czy to jednak wystarczy? Samsung stwierdził, że gratuluje Stringerowi ciężkiej pracy i nigdy nie twierdził, że iPhone nie był inspiracją dla jego produktów. Tak jak smartfon Sony, a raczej jego projekt, był inspiracją dla iPhone’a. Jednak między inspiracją a plagiatem istnieje łatwo zauważalna, zdaniem Samsunga, granica. Prawnicy koreańskiego giganta zauważyli, że Samsung istnieje w branży od 1991 roku, na długo przed Apple’em. Między 2005 a 2010 rokiem wydał 35 miliardów dolarów na badania projektowe i naukowe. Zatrudnia 20 tysięcy inżynierów i 5 tysięcy projektantów. Miał to na długo przed Apple’em. Odpowiedzialny jest też za 20 procent (licząc koszty) komponentów iPhone’a, i to tych krytycznych. Świadczyć ma to o tym, że Apple sam uznaje, że Samsung jednak nie jest plagiatorem, a wynalazcą. Koreańczycy dostarczyli Apple’owi, między innymi, komponenty ekranu Retina i procesor A5x. Zaznaczył też, że znaczna większość konkurentów Samsunga również wykorzystuje opatentowane wzornictwo Apple’a. Mimo to, nikt tych produktów nie myli, ani z iPhonem, ani z iPadem. Co więcej, wielu konkurentów Apple’a, jak i Samsunga, wykorzystywało opatentowane rozwiązania zanim Apple je opatentował.

LG Prada to hipsterski telefon. Kopiował iPhone'a zanim ten się ukazał i zdobył popularność

To dopiero początek rozprawy, która potrwa, biorąc pod uwagę ilość zarzutów, dowodów i pieniądze z nimi powiązane, bardzo długo. Skoro tak wyglądał pierwszy dzień, „rozgrzewka”, to jak będą wyglądać następne? Czy Apple zostanie upokorzony tak, jak kiedyś upokorzył go Microsoft? Czy też Samsung straci miliardy dolarów? Nie mogę się doczekać ciągu dalszego…

Maciek Gajewski jest dziennikarzem, współprowadzi dział aktualności na Chip.pl, gdzie również prowadzi swojego autorskiego bloga.

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement