Windows Phone rezygnuje z obsługi przez Zune’a, daje iluzję wolności

18.07.2012
Windows Phone rezygnuje z obsługi przez Zune’a, daje iluzję wolności

Windows Phone 7 w swojej filozofii bardzo przypomina iPhone’a. Interfejs i rozwiązania techniczne są, rzecz jasna, totalnie inne, ale podejście do użytkownika nieco podobne. Brak elastyczności na rzecz jakości. Nie wszystko jednak się sprawdziło tak dobrze, jak w smartfonie Apple’a.

iPhone od początku swojego istnienia był telefonem „zamkniętym”. Oznacza to, że możliwości jego modyfikacji i personalizacji są bardzo ograniczone. Tego typu filozofia ma swoje wady i zalety. Użytkownik dzięki temu nie „zepsuje” swojego telefonu, będzie miał spójny interfejs, nie zainstaluje sobie jakiegoś dziadostwa, przez któretelefon zacznie gorzej działać. Niestety, w zamian za to ten bardziej kreatywny użytkownik nie będzie mógł swojego telefonu ściśle pod siebie dopasować. iPhone nie pozwala nawet na dostęp do pamięci masowej. Można na nim umieszczać dane z komputera wyłącznie poprzez aplikacje iTunes, a ta nie obsługuje wszystkich możliwych rodzajów plików.

Microsoft wyszedł z podobnego założenia co Apple. Stwierdził, że gwarantowany (na tyle, na ile to możliwe) jak najlepszy user experience jest ważniejszy od kreatywności użytkowników. Personalizacja ogranicza się do zmiany tapety, dowolnego ustawiania kafelków na pulpicie i wyboru kilku ich kolorów oraz zmiany dzwonków i powiadomień. Podobnie jak w iPhone, smartfony z Windows Phone nie pozwalają użytkownikowi na bezpośredni dostęp do plików w smartfonie, a odpowiednikiem iTunes stał się odtwarzacz Zune.

Takie rozwiązanie, ponownie, ma swoje wady i zalety. Interfejs Zune’a jest lepiej dopasowany do typowych czynności, jakie wykonujemy łącząc smartfon i komputer. Pozwala na wygodniejsze zarządzanie muzyką i zdjęciami niż zwykły Eksplorator Windows, ma też przyjemniejszy interfejs, a także pozwala obsłużyć telefon od strony „serwisowej” (na przykład, wgrać nową wersję oprogramowania układowego). Niestety, ma też dwie Duże Wady. Po pierwsze, trzeba go zainstalować, skonfigurować a potem… włączać za każdym razem, jak podpinany jest telefon (uruchamia się automatycznie, ale i tak musimy odczekać aż osobne okno aplikacji się uruchomi). Na dodatek pozwala na wymianę raptem kilku rodzajów danych: zdjęć, muzyki i wideo. Chcesz wykorzystać smartfon jako pendrive i przenieść za jego pomocą plik AutoCAD do kolegi studenta? Zapomnij, to nie Android ani Belle. Na dodatek nawet jeśli chcesz od kogoś zgrać sobie obsługiwane przez Windows Phone treści, owa osoba również musi mieć zainstalowanego Zune’a,

Microsoft najwyraźniej doszedł do wniosku, że wady Zune’a przewyższają jego zalety. Portal WPCentral donosi o tym na podstawie „dobrze poinformowanych źródeł”. Zazwyczaj są wiarygodni, więc im wierzę. Wiemy już z konferencji Windows Phone Summit, że system Windows Phone 8 będzie obsługiwał połowicznie tryb pamięci masowej (czytaj: umożliwi podłączanie telefonu jak pendrive’a). Czemu napisałem „połowicznie”? Ponieważ obsługa ta będzie ograniczona do kart pamięci. Pamięć wbudowana pozostanie niedostępna dla użytkownika.

Ale to nie wszystko. Co z automatyczną synchronizacją? Zaletą iTunes i Zune jest automatyzacja wymiany treści. Jeżeli chcesz, by dany zasób (na przykład, dyskografia zespołu Fasolki) była cały czas aktualizowana w telefonie za każdym razem, jak dokupisz sobie płytę i umieścisz ją na PC, to Zune się tym zajmuje sam. Czy z tym się żegnamy?

Jak się okazuje: nie. Sam Windows będzie potrafił to robić. Niestety, nie jest jasne jak to ma wyglądać w przypadku starszych wersji tego systemu, takich jak Vista czy 7. Wiemy jednak (z relacji WPCentral), że to Windows 8 w swojej „natywnej powłoce” będzie pozwalał na zarządzanie telefonem i automatyzację czynności. Bez dodatkowych aplikacji.

Wydaje mi się, że to dobry krok. Odtwarzacz Zune lubię, ale wydaje mi się, że natywna obsługa będzie dużo lepsza. Posiadacze Macbooków zapewne dalej będą musieli korzystać z Windows Phone Connector a posiadacze Ubuntu… pewnie i tak będą woleć coś z Androidem…

Maciek Gajewski jest dziennikarzem, współprowadzi dział aktualności na Chip.pl, gdzie również prowadzi swojego autorskiego bloga.

Advertisement

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement