Przyjdzie taki dzień kiedy Facebook upadnie, ale mnie już tam nie będzie

16.07.2012
Przyjdzie taki dzień kiedy Facebook upadnie, ale mnie już tam nie będzie

Moja przygoda z mediami społecznościowymi zaczęła się od serwisu Grono, następny był GoldenLine i Nasza Klasa, ale ta ostatnia jakoś nigdy mnie nie oczarowała. Potem nadszedł dzień gniewu i porzuciłem wszystkie wspomniane serwisy, aby założyć konto na Facebooku. Przez jakiś czas przyglądałem się tylko fenomenowi Fejsa, a dopiero po upływie pewnego czasu dałem się wciągnąć w szał lajkowania, dzielenia się i komentowania. Powoli mam już dość.

FacebookoMania ogarniała mnie na dobre po około 2 miesiącach biernego przeglądania zasobów tego serwisu. Odnawiałem kontakty ze starymi znajomymi i z rodziną rozsianą po Polsce i Europie. Z czasem klikałem “Lubię to” przy wszystkim na czym zawiesiłem oko na dłużej niż 3 sekundy. Zakochałem się również obecności Fejsa w smartfonach, dzięki temu mogłem zalajkować cały świat nawet w drodze do pracy – coś cudownego!

Jednak po tym czasie mój entuzjazm opadł, a mój timeline wyglądał jak osiedlowy śmietnik po Sylwestrze. Syf, kiła i mogiła! Zacząłem ginąć pod naporem ton nieinteresujących wpisów, reklam, żartów oraz fotek i filmików z kotami. W myślach zbierałem się do tego, aby ogarnąć cały ten majdan i posprzątać trochę listę ulubionych stron, profili i grup. Jednak brakowało mi jakiegoś impulsu do działania.

Do działania zmotywował mnie sam Facebook. Zmiany i kolejne wpadki, które wprowadzał Wielki Brat sprawiły, że co raz mniej czasu u niego spędzałem. Ingerencja w treści wyświetlane na mojej tablicy to był dopiero początek zmian na gorsze. Oczywiście po wprowadzeniu tego udogodnienia, nie stwierdziłem, że pakuję zabawki i idę do innej piaskownicy, ale zapaliła się jakaś lampka ostrzegawcza, że właśnie straciłem kontrolę nad tym, co śledzę na FB i jakie informacje będę czytał.

Kolejną małą aferką była znane wszystkim zamieszanie z adresami mailowymi. Facebook postanowił podmienić nasze maile na własne w domenie facebook.com. Wiadomości wysyłane na nie trafiały do folderu “inne” w facebookowej skrzynce z wiadomościami. Powiem szczerze, że zaglądnąłem tam tylko raz w momencie kiedy któryś z moich znajomych odkrył istnienie tego miejsca. We wspomnianym katalogu ląduje cały spam od zalajkowanych fanpage’y, a teraz dzięki uprzejmości Facebooka, również korespondencja od naszych znajomych. Pomysłowo? Nie sądzę. Oczywiście w ustawieniach konta zmieniłem swój wyświetlany adres e-mail na poprawny i przeszedłem do dalszego korzystania z usługi Wielkiego Brata zapominając o tej wpadce.

Dzisiaj natrafiłem na kolejną kwestię, w której Facebook się troszeczkę zapędził. Portal śledzi nasze rozmowy, analizuje je i informuje policję o wszystkich podejrzanych zachowaniach użytkowników. Jak donosi niebezpiecznik.pl drużyna Wielkiego Brata korzysta ze specjalnych algorytmów, które sprawdzają czy w naszych wypowiedziach znajdują się frazy zebrane na podstawie analiz wcześniejszych rozmów pomiędzy osobami, które mają na bakier z prawem. Jeżeli system wychwyci coś podejrzanego, to specjalny sztab zapoznaje się z tą korespondencją i jeżeli nadal budzi ona jakieś podejrzenia przekazuje sprawę policji. Wszystkie te działania realizowane są pod przykrywką walki z pedofilią.

Kto powinien obawiać się podsłuchiwania przez Wielkiego Brata? Facebook najchętniej inwigiluje i skanuje rozmowy pomiędzy użytkownikami, które niedawno zostały znajomymi lub mają niewiele wspólnych przyjaciół. Na celowniku są również facebookowicze, których dzieli duża różnica wieku lub spora odległość geograficzna.

Czy to dobrze, że Facebook dba o bezpieczeństwo najmłodszych użytkowników śledząc przy tym tych starszych? Również nie sądzę. Uważam, że opieką nad bezpieczeństwem dzieci (również w sieci) powinni czuwać rodzice czy inni prawni opiekunowie, a nie algorytmy i policja. Możliwość inwigilowania innych użytkowników pod przykrywką walki z grupą pedofili jest niebezpiecznym krokiem w kierunku jeszcze większej utraty prywatności.

W kontekście tych zmian i wpadek na Facebooka przypomniała mi się wypowiedź amerykańskiego polityka, Benjamina Franklina: “Gdy dla tymczasowego bezpieczeństwa zrezygnujemy z podstawowych wolności, nie będziemy mieli ani jednego, ani drugiego.” Tutaj co prawda nie mówimy o utracie wolności, a samej prywatności. Pojęcia różne, ale według mnie mają wspólny mianownik, którym są podstawowe prawa człowieka.

Co z tym fantem zrobić? Nie będę rozpoczynał krucjaty, mającej na celu nawoływania użytkowników Facebooka do jakiegokolwiek bojkotu. Jednak prywatnie zacząłem się powoli wycofywać z tego przybytku. Zrobiłem spore porządki na liście ulubionych stron oraz wśród znajomych, których nie pamiętam i nie wiem w jakich okolicznikach znaleźli się w tym gronie. Dla osób chcących rozpocząć podobne czystki polecam film prezentujący szybki sposób na odlajkowanie dużej ilości stron.

Czy skasuję konto na Fejsie? Na pewno jeszcze nie teraz, ale będę bardziej ostrożny w tym jakie treści tam udostępniam, komentuję i lajkuję. Swoją drogą i tak już w dużej mierze zaniedbałem to miejsce. Dałem się wciągnąć Twitterowi, dzięki któremu mogę śledzić ogromną ilość ciekawych ludzi oraz wdrażam się w Google+ gdzie codziennie trafiam na wiele interesujących dyskusji. Porównując Fejsa z dwoma wyżej wymienionymi sieciami społecznościowymi czuję u wielkiego Brata jak w piaskownicy, w której siedzi setka rozchwianych emocjonalnie dzieciaków, którzy chcą mi pokazać swój kalendarz lub zdjęcia maltretowanych dzieci i zwierząt. Jakby tego było mało to dookoła tego placu zabaw biega pół tysiąca animatorów z różnych firm, sklepów i koncernów, którzy żebrzą o to abym nacisnął na klawiaturze literkę “L” i zobaczył co się wtedy stanie. Istny cyrk.

Nie wiem jak jest u Was, ale mój Facebook po 1,5 roku wygląda tragicznie i nie czuję się tam dobrze. Zdecydowanie bardziej wolę Twittera i Google+, gdzie jakoś łatwiej jest mi upilnować porządek i zapanować nad nieznośnymi użytkownikami. Jestem ciekaw jakie jest Wasze zdanie na ten temat i czy korzystacie z konkurentów Fejsa.

Advertisement

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement