Microsoft nie wierzy w Surface. Ja też przestaję

13.07.2012
Microsoft nie wierzy w Surface. Ja też przestaję

Microsoft Surface to jedno z najbardziej oczekiwanych urządzeń na rynku. Okazuje się jednak, że jego premiera stoi pod znakiem zapytania. Wszystko z powodu wysokiej jakości obudowy, która jest bardzo ciężka w produkcji.

Pierwotnie miała być ona wykonana z aluminium i magnezu, jednak z powodu problemów z jej wytworzeniem, chiński producent zaproponował zastosowanie innego materiału. Microsoft zgodził się na zastosowanie stopu magnezu o nazwie VaporMG. Niestety i tutaj pojawiły się problemy z produkcją obudowy. Oznacza to, że Microsoft może nie sprostać w stworzeniu pierwszych partii swoich tabletów na czas. W tym roku ma być ich pięć milionów. Gwoli przypomnienia, w pierwszy weekend od premiery iPad 2012 sprzedał się w liczbie 3 milionów sztuk. Ktoś powie, że Microsoft mierzy siły na zamiary, może to i dobrze. Jednak w tym momencie sam zaczynam wątpić w sukces Surface. Sądzę, że firma z Redmond sama nie wierzy w to, że może nawiązać równorzędną walkę z Apple.

Microsoft miał szczytną ideę zrobienia idealnej obudowy, jednak zapomniał o tym, że chińska fabryka musi mieć odpowiedni dostęp do materiałów i doświadczenie w produkcji. Jednak Microsoft popełnił więcej gaf. Zamiast wprowadzić obie wersje w tym samym czasie, najpierw chce wypuścić tablet z Windowsem RT i procesorami ARM, a dopiero po kilku miesiącach lepszą i droższą wersję x86. Według mnie pierwotna premiera słabszej wersji sprzętu zniechęci do niego ludzi. Premiera droższej nie spodobałaby się użytkownikom z mniej zasobnymi portfelami. Jedynym wyjściem jest wypuszczenie ich na raz.

Microsoft działa jak na rynku stacjonarnych komputerów, w którym pojawianie się lepszych i gorszych podzespołów w różnym czasie nikomu nie przeszkadza. Szkoda, że w żaden sposób nie umie uczyć się od Apple’a i z takim powodzeniem jak on produkować urządzeń mobilne. Wielka szkoda. Jego postępowanie przypomina mi postępowanie psa z  pewnego popularnego dowcipu. Sądzę, że za kilka miesięcy ktoś spyta „Ballmer, co się stało?”. A on będzie mógł tylko odpowiedzieć „Nie wiem, nie wiem!”.

Advertisement

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement