Grażyna Żarko, katolicki głos w intenecie – czyli o tym jak strollować YouTube

21.07.2012
Grażyna Żarko, katolicki głos w intenecie – czyli o tym jak strollować YouTube

Projekt tworzenia kontrowersyjnego vloga Grażyny Żarko dobiegł właśnie końca. Twórcy podjęli decyzję o tym, że nie będą już kontynuować nagrywania kolejnych odcinków. Powód? Sytuacja wymknęła się spod kontroli i stała się niebezpieczna dla aktorki grającej główną rolę. To smutne, że tak działa polski internet.

Od dwóch miesięcy na polskim YouTube królowała pani Grażyna Żarko, która w swoich filmikach w kontrowersyjny sposób wypowiadała się na wiele tematów, m.in o szkolnictwie, wychowaniu, nauczaniu i religii. Jak się dzisiaj okazało, cały projekt był doskonale przygotowaną prowokacją, za którą stali Bartłomiej Szkop, Grzegorz Cholewa no i oczywiście sławna już Anna Lisak.

Twórcy tej mistyfikacji nabrali setki o ile nie tysiące internautów, którzy uwierzyli poczciwej pani Grażynce i rozpoczęli z nią polemikę. Jednak jak się okazało wielu widzów nie potrafiło sformułować konstruktywnej krytyki wobec światopoglądu kreowanego przez główną bohaterkę. Pod komentarzami wylano tony obelg, wyzwisk i gróźb. YouTuberzy nagrywali w odpowiedzi swoje filmy, w których obrażali i poniżali panią Grażynkę, a nawet grozili jej śmiercią.

“Kurwa wypierdalaj z tego YouTube, ty hejterze pierdolony, trollu, pierdolona szmato, kurwa niemyta…” – m.in. takimi słowami internauci próbowali uciszyć niesforną vlogerkę. Jak widać poziom kultury wypowiedzi i nacechowanie negatywnymi emocjami przekroczył granice dobrego smaku. Na YouTube rozpędziła się olbrzymia lawina podobnych wpisów i komentarzy. Niektórzy poszli o krok dalej i grozili pani Grażynce pobiciem lub śmiercią, jeżeli ta nie przestanie nagrywać nowych filmów.

Twórcy projektu chcieli zwrócić uwagę internautów na to, że mogą być oszukiwani. Ich celem było rzucenie światła na to, do czego mogą posunąć się np. vlogerzy aby zwiększyć swoją oglądalność, a co za tym idzie i przychody. Projekt ten miał być swoistym eksperymentem i analizą zachowań, do których mogą posunąć się ludzie, aby inni internauci oglądali ich filmy.

Z tego całego zamieszania wyszło jednak kilka innych ciekawych wniosków. Eksperyment Grażyna Żarko pokazał poziom kultury osób tworzących internet. Większość komentarzy i filmów traktujących o tym temacie była przesycona jadem i agresją. Internauci straszyli bohaterkę pobiciem przy użyciu kilofa, zabijali fikcyjne postacie w grach wideo wizualizując sobie, że walczą z panią Żarko, a nawet oddawali mocz na jej podobiznę. Jak ogląda się te materiały to włosy stają dęba i w pewnych momentach, aż chce się płakać.

Ciekawym elementem projektu Grażyna Żarko był moment, w którym bohatera podała we vlogu swój numer GG i poprosiła osoby, które popierają jej zdanie o kontakt za pomocą popularnego komunikatora. To co następnie się wydarzyło, przeszło najśmielsze oczekiwania twórców. Setki, jak nie tysiące internautów zaczęło pisać do pani Grażynki. Jak zapewne się domyślacie nie mięli jej nic miłego do powiedzenia. Również tutaj pojawiły się obelgi, wyzwiska i groźby.

O pani Annie Lisak słów kilka. Twórcy wybrali aktorkę spośród wielu kandydatów i na wstępie powiadomili ją o tym, jak będzie wyglądał ich projekt. Pani Ania została wtajemniczona w szczegóły mistyfikacji i uprzedzona o możliwej fali negatywnej krytyki jaka może się pojawić w związku z publikacją tych kontrowersyjnych filmów. W materiale wideo podsumowującym całą akcję możemy posłuchać o tym, że pani Ania miała trudności z nagrywaniem vlogów, ponieważ prywatnie ma zupełnie odmienne zdanie na poruszane w nich tematy i ciężko jej było zachować powagę jak i pozostać przekonującą podczas wygłaszania wielu często śmiesznych kwestii. Można pomyśleć, że osoba ta była w takim razie obojętna na ataki internautów, ponieważ nie utożsamiała się z odgrywaną postacią. Nic bardziej mylnego. We wspomnianym materiale wideo widać jak pani Ania płacze po tym, jak twórcy pokazali jej reakcję społeczności YouTube na jej filmy.

Z czasem pani Grażyna Żarko zaczęła być rozpoznawana przez dzieci w swojej okolicy, co mogło zakończyć się tragicznie dla aktorki, która przecież była niewinna i nikomu nie zaszkodziła. W związku z powyższym twórcy postanowili przerwać prace nad tym projektem i przygotowali specjalny film podsumowujący całą smutną przygodę.

Zaskakuje fakt, ze ci sami internauci potrafili wyjść na ulicę aby zatrzymać ACTA, potrafią odszukać skradziony przez złodzieja rower, czy znaleźć dom dla bezdomnych zwierząt. Czy naprawdę te same osoby biorą później udział w publicznym linczu na Pani Grażynce, która opowiada się za przestarzałymi metodami wychowawczymi? Aż ciężko w to uwierzyć, ale wszystko wskazuje na to, że to może być ta sama społeczność internautów. Oczywiście nie chcę tu wrzucać wszystkich do jednego worka, ale warto się zastanowić nad tym, kto tworzy takie wpisy i obraźliwe komentarze.

Jestem w szoku i przyznam, że nie spodziewałem się, że tak potrafi działać internet. Nie przypuszczałem, że film, który nikogo personalnie nie atakuje może spotkać się z tak agresywną odpowiedzią widzów. Na przykładzie tej sytuacji warto zastanowić się nad każdym komentarzem, który chcemy napisać. Czy zaczepna i arogancka forma to jedyne na co nas stać?

Mam nadzieję, że tak nie jest.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement