W którym świecie żyjesz? W realnym, czy w wirtualnym?

18.07.2012
W którym świecie żyjesz? W realnym, czy w wirtualnym?

Jeszcze kilka lat temu, gdy dostęp do komputera nie był tak powszechny jak teraz, środowiska konserwatywne przekonywały, że komputery, internet i gry to narzędzie zła, które prowadzi do zguby. Teraz technologia tak przeplata się z codziennym życiem, że takie hasła przestały na kogokolwiek działać. Tym bardziej zdziwiła mnie akcja „W którym świecie żyjesz?”.

Spot reklamowy tej kampanii przedstawia nastolatka, który w prawdziwym świecie nie żyje. Dosłownie. Przy każdej sytuacji pada jak trup. Nie ważne czy jest to rodzinny obiad, gra w piłkę, czy pocałunek dziewczyny. On za każdym razem umiera. Staje się bardziej ruchliwy dopiero, gdy siada przed  komputerem i może, cytując klasyka, grać w grę.

Muszę przyznać, że chyba wiem, do kogo jest skierowana ta reklama. Na pewno nie jest skierowana do młodych osób korzystających z gier i internetu. Ich te spoty mogą co najwyżej rozbawić. Nie jest też skierowana do rodziców, którzy coraz częściej wywodzą się z pokolenia, które miało już styczność z grami komputerowymi i wiedzą, że jest to forma rozrywki lepsza niż telewizja, a nawet często stojąca na równi z książką. Pisze to osoba, która czyta 1-3 książki w tygodniu, żeby nie było.

Sądzę, że takie kampanie szkodzą i powodują, że środowiska zupełnie nie interesujące się tematyką gier, technologii i internetu mają złe zdanie o tej grupie społecznej. Mówię tu głównie o starszych osobach o konserwatywnych poglądach. Doskonale widać to chociażby po sprzęcie, jakiego używa „gracz”. Wielki, kineskopowy monitor, którego nie sposób spotkać nawet w dwóch najbardziej zacofanych instytucjach w tym kraju, ZUSie i polskich szkołach. Możliwe też, że zabieg ten miał na celu jeszcze większe demonizowanie osób korzystających z internetu. Musicie przyznać, że wielki komputer, który zabiera życie naszym dzieciom wygląda straszniej niż reklamy Apple przedstawiające iPada trzymanego przez trzylatka. Mam w głowie mnóstwo teorii na temat tego wpisu, wiele jest głupszych niż on sam, więc większości z nich tu nie przytoczę.

Zaczynam też zauważać coraz większą grupę osób alternatywnych na siłę. Chodzi zwłaszcza o osoby, który otwarcie ogłaszają, że rezygnują z Facebooka, bo nie chcą, by ktoś miał informacje na ich temat. Gdy słyszą o Google Glass, zaczynają cytować „1984”. Wspomnij coś o meldowaniu się na Facebooku, to zaczną Ci opowiadać o „Folwarku zwierzęcym” albo, co gorsza, „V jak Vendetta”. Oczywiście osoby te mają w kieszeni iPhone’a z włączonym Gmailem, a zamiast z Facebooka korzystają z Twittera. Nie wiem czy cechuje je niewiedza, hipokryzja czy ignorancja. Podejrzewam, że ktoś tego pokroju mógł tworzyć tę kampanię.

W ogóle czy zauważyliście, by internet odbierał Wam przyjaciół? Ja dzięki światowej sieci odnawiam stare znajomości, mam możliwość pracy z dowolnego miejsca na Ziemi i szybkiego komunikowania się z moimi bliskimi. Internet nie zabiera nam życia, bo stał się jego integralną częścią, po prostu. Jedynym plusem tego spotu jest dobra muzyka, nic więcej.

A może jednak jest tutaj ktoś, komu internet i gry zniszczyły życie? Jeśli nie Wam, to może bliskiej Wam osobie? Proszę, ujawnijcie się, to może podejdę do tego spotu odrobinę poważniej.

Advertisement

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement