Z Google Maps już wkrótce trafisz do własnego łóżka

04.07.2012
Z Google Maps już wkrótce trafisz do własnego łóżka

Jestem wielkim fanem nowych technologii oraz gadżetów mogących urozmaicać szarą rzeczywistość, ale jest kilka rzeczy, których nigdy, ale to przenigdy nie zrozumiem. W mojej ocenie sprawią one, iż jeszcze kilka lat lub dekad przestaniemy myśleć, o ile już nie przestaliśmy. Pomogą w tym Google Maps.

Już od około roku mieszkańcy Stanów Zjednoczonych, Japonii oraz Szwajcarii mogą korzystać, w wybranych lokalizacjach, z nawigacji Google we wnętrzach budynków. Teraz taką możliwość otrzymały również osoby wybierające się do Wielkiej Brytanii. Jeśli jeszcze w przypadku takich miejsc jak porty lotnicze, muzea czy staje metra jestem w stanie zrozumieć sensowność stosowania takiego rozwiązania, tak w przypadku sklepów typu Media Markt (podobno nie dla idiotów!), Ikea czy też kasyn nie jestem w stanie go znaleźć.

Teraz wchodząc do centrum handlowego, zamiast myśleć, będziemy ślepo podążać prowadzeni jak po sznurku od miejsca A do B wpatrzeni w ekrany naszych telefonów? Użyjmy jeszcze np. Listonica, to nawet nie będziemy musieli się wysilić, aby pamiętać co mieliśmy kupić! Może aplikacje zakupowe powinny zintegrować się z Google Maps…wtedy to już naprawdę zakupy nie wymagałyby od nas myślenia. Pozornie ułatwiając sobie życie, coraz częściej robimy sobie krzywdę wykonując dane czynności bez namysłu, z coraz mniejszym nakładem wysiłku intelektualnego i fizycznego, coraz mniej też musimy się ruszać, zastanawiać co wybrać, jak daną czynność wykonać, bo przecież wszystko zostało już zaplanowane przez speców od reklamy oraz marketingu.

Czy już w najbliższej przyszłości zobaczymy osoby jeżdżące elektrycznymi wózkami, nie dlatego, iż cierpią na jakiś stopień niepełnosprawności, ale dlatego, że otyłość nie pozwala im na normalne poruszanie się? Być może w swoich wózkach osoby takie będą miały podłączone swoje smartfony z mapami danego centrum handlowego czy też sklepu, a Google Maps wybierze najkorzystniejszą (sic!) trasę dokonania zakupów, które znajdują się na liście w oddzielnej aplikacji do tego służącej. Co w takim razie może pozostać nam do zrobienia? Jedynie sięgnięcie do półki po dany produkt. Powstaje pytanie, jak długo trzeba będzie po nie sięgać, czy ktoś nie wymyśli jakiegoś lepszego rozwiązania. Przy obecnych rozwiązaniach opartych na komunikacji bezprzewodowej – NFC – nie trzeba nawet będzie wyjąć karty kredytowej.

Nie podoba mi się taka wizja, w której przestajemy się ruszać oraz myśleć. To donikąd nie prowadzi…chyba, że do upadku świata, jaki obecnie znany. Wiem, że ten wpis może wydać się futurologią w kiepskim wykonaniu, ale naprawdę nie chcę wyglądać jak Amerykanin stołujący się z McDonalds, popijący wszystko Coca-Colą.

Tym samym zostawiam telefon w domu, wsiadam na rower i jadę po pieczywo na śniadanie, do małego, okolicznego sklepu…obyśmy nigdy na siebie nie wpadli w sklepie wpatrzeni w Google Maps 😉

Pełną listę dostępnych aktualnie lokalizacji znajdziecie tutaj, co więcej, jeśli jesteście właścicielami budynku możecie wysłać do Google jego plany i możliwe, że w przyszłości znajdzie się on w Google Maps.

Kto wie, może za czas jakiś i Wasza sypialnia znajdzie się w mapach Google…no, a wtedy nie zdziwcie się, gdy jakiś błądzący wędrowiec trafi do niej z ciekawości…

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement