Apple ma absurdalny patent, którym może cofnąć konkurencję o lata

18.07.2012
Apple ma absurdalny patent, którym może cofnąć konkurencję o lata

Prawo patentowe Stanów Zjednoczonych to jeden z największych hamulców rozwoju innowacji. Apple właśnie dziś dostał do ręki patent, który zapewne pozwoli zemścić się na Androidzie oraz wszystkich innych systemach operacyjnych, które pojawiły się w odpowiedzi na pierwszego iPhone’a w 2007 roku. Apple dostał do ręki bardzo niebezpieczną broń – patenty na znikający pasek przewijania, na sposób wyświetania dokumentów i list i wiele innych rozwiązań interfejsu. Patent nazywa się “Portable electronic device, method, and graphical user interface for displaying electronic lists and documents” i może poważnie zaszkodzić nie tylko Androidowi, ale praktycznie większości obecnych systemów mobilnych.

Wszyscy kojarzymy zapewne pasek przewijania, który pojawił się w pierwszym iPhone’ie, a który później zaadaptowali konkurenci – pasek, który nie jest wyświetlany stale, ale pojawia się, gdy dotykamy ekranu i który ma różną wielkość w zależności od długości przewijanej treści. Niby szczegół, ale użyteczny, zwłaszcza na urządzeniach z ograniczoną przestrzenią na ekranie. Cóż, teraz Apple ma na to patent.

Jednak to dopiero wierzchołek góry lodowej: przeglądając zatwierdzone dokumenty patentowe można natrafić na praktycznie każdy aspekt graficznych interfejstów, od sposobu wyświetlania podglądu zdjęć w aplikacji kamery, menu, przez odtwarzacz muzyczny, po górny pasek z wyświetlanym sygnałem sieci. Warto poczekać na opinię prawników ekspertów, jednak już wiadomo, że ten patent otwiera Apple’owi możliwość “patentowego strollowania” praktycznie każdego konkurenta.

Czy Apple to wykorzysta, a jeśli, to jak? To okaże się pewnie w przyszłości, jednak scheda po Steve’ie Jobsie, który poprzysiągł Google’owi, że nie daruje Androidowi kopiowania Apple i zrobi wszystko, by go zniszczyć, nie wróży dobre. Od Tima Cooka teraz zależy, czy będzie kontynuował tę krucjatę patentową, czy nie. Jednak dotychczasowe działania Apple, ostrzeliwanie patentami kogo tylko się da i próby blokowania sprzedaży urządzeń z Androidem nie wróżą dobrze na przyszłość.

Nie wiem, jakie chore umysły pracują w urzędzie patentowym w Stanach Zjednoczonych, jednak wiadomo, jak odbija się to na całym świecie. Bo przecież jeśli producenci z Androidem będą zmuszeni dostosować się do nowych patentów Apple i zmodyfikować interfejsy, jeśli też będzie musiał zrobić to Google, to odbije się to również na nas, konsumentach spoza Stanów Zjednoczonych. Tworzenie dwóch różnych interfejsów – jednego dla USA z innymi paskami, belkami, powiadomieniami, z inną obsługą dotyki i innego da reszty świata jest nieopłacalne i bezsensowne.

Amerykański system patentowy to zarodek wojen, w których nie liczy się właściwa własność intelektualna, innowacje i dobro klienta zrównoważone z dobrem firm i korporacji. System ten zmusza do odpowiadania pozwem za pozew, a korporacje czy trolle patentowe, które nigdy nic nie stworzyły, za to skupują patenty, wykorzystują patenty do zagrywek politycznych i w celu wyeliminowania zagrażającej konkurencji.

Nie tak dawno sędzia Richard Posner oddalił pozew Apple przeciw Motoroli, blokując jednocześnie Motorolę od składania pozwów w odpowiedzi. To ten sam sędzia, który wymyślił sobie kiedyś, że linkowanie w sieci powinno być zakazane i płatne, przez co zaprezentował kompletne niezrozumienie idei działania internetu. Jednak ten teoretyk prawny na prawie patentowym zna się lepiej, niż na sieci, i całkiem sensownie opowiada o tym, dlaczego prawo patentowe Stanów Zjednoczonych jest złe i prowadzi do absurdalnych sytuacji.

“[Wojny patentowe i konkurowanie] To ciągła walka o przetrwanie. Jak w każdej dżungli, zwierzęta będą używać wszystkich dostępnych środków, zębów i pazurów, które daje ekosystem”

Według Posnera patenty na oprogramowanie nie powinny w ogóle istnieć. W jego rozumieniu sytuacja, w której patentuje się efekt, jest niedopuszczalna – chciałby, by korporacje i firmy patentowały, jeśli muszą’, kod, który wywołuje określony skutek. Konkurenci czy inne firmy natomiast mogłyby uzyskiwać ten sam skutek, ten sam efekt dochodząc do niego inną drogą. W ten sposób chroniłoby się właściwą wartość intelektualną i pracę, a nie tworzyło chore sytuacje patentowania interfejsów czy układu graficznego ikon.

I zdaje się, że Posner ma rację. Wszyscy przyznajemy Apple’owi, że pierwszym iPhone’em odmienił świat technologii i wywołał prawdziwą rewolucję, w której urządzenia mobilne stały się wygodnymi w użyciu, intymnymi towarzyszami, których się po prostu używa, a nie zastanawia, jak ich używać. Jednak ile razy mamy to jeszcze powtórzyć, ile razy przyznać, że pierwszy iPhone by przełomem, by Apple odpuścił i zajął się realnymi innowacjami, zamiast pozywaniem konkurencji? I czy naprawdę w Apple’u, firmie, która tworzy mało własnych, autorskich rzeczy, a często kopiuje i dostosowuje rozwiązania innych, tkwią takie pokłady hipokryzji, by patentować nie zawsze swoje pomysły? (tak, pomysły, a nie realne wynalazki, jak to ma czelność określać sam Apple)

Nie warto już powtarzać, że Slide To Unlock nie wymyślił Apple, że Apple też potrafi bezczelnie zżynać od konkurencji (najlepszym przykładem jest rozwijany pasek powiadomień, którego konkurencja nie opatentowała, i dlatego obawiam się, że Apple złoży taki wniosek). Ja czekam, aż Apple stwierdzi, że na przykład Ubuntu na koputerach to też mobilne urządzenia elektroniczne i pozwie Canonical za wykorzystanie podobnego paska przewijania. Bo wiecie, wszystko z Apple jest możliwe.

Advertisement

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement