Windows 8 chce zerwać z naszymi przyzwyczajeniami. Za wszelką cenę!

01.06.2012
Windows 8 chce zerwać z naszymi przyzwyczajeniami. Za wszelką cenę!

Jak już na pewno wiecie, w Windows 8 mamy zupełnie nowe Menu Start w interfejsie Metro, a Pulpit traktowany jest jako aplikacja. Przestrzeń robocza, która pozbawiona jest „tradycyjnego” Menu Start. Dało się je jednak przywrócić za pomocą przeróżnych „hacków” systemowych. To jednak nie będzie już możliwe. Dlaczego? Skąd taka zawziętość Microsoftu?

W Windows 7 (i starszych) po wciśnięciu przycisku Windows na klawiaturze, na Pulpicie otwiera się znane wszystkim Menu Start. Prosta, wysuwana lista, z szybkim dostępem do najchętniej wykorzystywanych aplikacji, wszystkich aplikacji i podstawowych funkcji systemowych. W Windows 8, jak już na pewno wiecie, czeka nas rewolucja.

To Menu Start jest tu głównym obiektem zainteresowania. Po wciśnięciu przycisku Windows na klawiaturze, otwiera się ono w trybie pełnoekranowym. Jego wygląd przypomina nieco interfejs Zune’a i Windows Phone’a. Jakby tego było mało, wewnątrz Startu mogą funkcjonować inne programy dopasowane do jego estetyki. W efekcie mamy dwa środowiska robocze. Pierwsze, w Menu Start, nazywane Metro UI. Drugie, nazywane po prostu Pulpit i utrzymane w konwencji Aero. Strasznie to wszystko skomplikowane, prawda? I faktycznie tak jest. Mam duże obawy, czy „niedzielni” użytkownicy komputerów zrozumieją filozofię obsługi Windows.

Tyle tytułem wstępu, dla tych, co na Spider’s Web trafili przypadkiem. Teraz skupmy się na sednie sprawy. Jak już wspomniałem wyżej, Menu Start wygląda teraz zupełnie inaczej. Oznacza to, że z Pulpitu znika charakterystyczna „kula” z logiem Windows. To szczególnie zabolało wielu użytkowników, którym Metro najwyraźniej w świecie nie przypadło do gustu.

Jednak od czego są modderzy, którzy kochają grzebać w „bebechach” systemu? Od razu wzięli się do roboty, i szybko odkryli, że w kodzie wersji rozwojowych Windows 8, które każdy może sobie za darmo pobrać, można znaleźć pozostałości po Menu Start. Szybko pojawiły się darmowe aplikacje, które przywracają klasyczne Menu Start. To bardzo nie spodobało się firmie Microsoft.

W gotowej wersji systemu pozostałości po klasycznym Menu Start zostaną usunięte, a możliwość modyfikacji paska zadań zostanie zablokowana. Oznacza to, że obecne aplikacje do przywrócenia starego menu nie zadziałają, a opracowanie nowych będzie trudne, jeżeli nie niemożliwe.

Dlaczego? Przecież jak dotąd Microsoft był dość otwarty na konserwatywnych użytkowników. W każdym Windows był co prawda domyślnie prezentowany nowy interfejs, jednak we właściwościach Pulpitu w łatwy sposób można było przywrócić UI znane z Windows 2000. Nigdy nie było to w żaden sposób blokowane, ani nawet ukryte. Windows 8 ma inne podejście.

Wydaje mi się, że Microsoft zaczął się obawiać konkurencji. Zaczął rozumieć, że efekt kuli śniegowej, która napędzała od lat popularność Windows powoli wygasa. Podgryzają go zarówno iOS i OS X, jak i Android. Microsoft za bardzo skupiał się na korporacjach, przez co użytkownicy indywidualni coraz chętniej migrują do konkurencji. Najgorętszym towarem na rynku obecnie są smartfony i tablety. Apple i Google mają tam się znakomicie. Microsoft praktycznie nie istnieje. Jest za to potęgą w MŚP, korporacjach i na komputerach osobistych. Ale tu jego pozycja może być wkrótce zagrożona. Właśnie przez smartfony i tablety.

Skąd taki pomysł? Przypomnijmy sobie, jak wyglądał rynek telefoniczny w firmach. Królowały tam Symbian, Windows Phone Classic (czyli Windows Mobile) i BlackBerry. Teraz są wypierane przez Androida i iPhone’a. Dlaczego? Czy oferują firmom więcej? Nie, niejednokrotnie mniej. Są gorsze lub równie dobre w zastosowaniach biznesowych. Ale za to nieporównywalnie lepsze w zastosowaniach konsumenckich. Przez co bardziej lubiane. Menadżerowie, pracownicy, specjaliści a nawet niektórzy administratorzy chcą używać sprzętu, który po prostu lubią. Na początku iPhone i Android były do tych celów zbyt prymitywne. Teraz jednak dojrzały, więc wypierają Symbiana/Belle i BlackBerry, spychając je na granice zagłady.

Microsoft chce powtórzyć ten manewr. Windows 8 nie będzie zoptymalizowany do bardziej zaawansowanej pracy. Będzie się do tego nadawał, będzie starał się być na tyle w tym wygodny, na ile się da (stąd pozostawienie Pulpitu a nawet wprowadzenie na niego kilka usprawnień), ale celuje przede wszystkim w użytkowników indywidualnych. Kowalskich. I to młodych. Lubiących nowości, błyskotki, nie mających konserwatywnego podejścia. Windows 8 na pewno nie wszystkim z was się podoba, komentarze pod wpisami na jego temat wyraźnie pokazują, że zdania są podzielone. Ale jest też spora grupa młodych userów, którym wydaje się on fajny i ciekawy. I to na nich, przede wszystkim, skupi się Microsoft. Na osobach, które nie szukają biznesowego notebooka, a fajnego tabletu czy smartfona, z ładnym, wygodnym i atrakcyjnym interfejsem. To inwestycja. Ci sami uczniowie, studenci i inni młodzi ludzie potem przyjdą pracować do firm lub założą własne. Będą chcieli pracować na tym, co już znają, co lubią. Analogiczna historia, co z Androidem czy iOS-em / OS X. A tu Microsoft będzie miał im więcej do pokazania, niż konkurencja, zwłaszcza w przypadku Androida.

Microsoft chce nas odzwyczaić od starego Windows. Metro UI może być „cool”. Użyteczne również, podoba mi się bardzo wiele patentów w nim, ale ma być przede wszystkim ślicznie i wygodnie. Pulpit Aero nigdy już nie będzie „cool”. Nigdy nie będzie się kojarzył z zabawą, Windows ma za duży bagaż złych skojarzeń konsumentów. Będzie „tylko” użyteczny. Więc będzie tracił na znaczeniu. Microsoft wie, że przespał za dużo, więc zamiast podchodzić do sprawy konserwatywnie, wybiega myślami w daleką przyszłość.

To właśnie dlatego Microsoft chce jak najszybciej nas oduczyć starych przyzwyczajeń. Wie, że kontynuowanie konserwatywnego podejścia to danie kolejnej szansy konkurencji. Nie pozbędzie się Pulpitu, bo to by było głupie. Do zaawansowanej pracy nadaje on się lepiej, tak jak Metro UI nadaje się lepiej do przyjemnej rozrywki. Ale ten jeden mały szczególik, w postaci freeware’u, który przywraca klasyczne Menu Start, spowodowałby opóźnienie w przyzwyczajaniu się do Metro UI o „lata świetlne”. Minęło sporo czasu, zanim użytkownicy przestali wyłączać Superbar (nowy pasek zadań) w Windows 7, Aero w Windows Vista i Lunę w Windows XP. Wtedy firmie Microsoft było jednak wszystko jedno. Wiedział, że kiedyś zrozumieją ułatwienia w nowych interfejsach, a póki co, niech robią co chcą. Teraz ma Apple’a i Google’a na karku. Nie ma czasu na folgowanie przyzwyczajeniom. Musi jak najszybciej przekonać wszystkich do Metro UI po to, by nie mieć dwóch odmiennych produktów. Xbox, Windows Phone i Windows na tabletach z Metro UI przyjmie się dużo łatwiej, niż na notebookach i desktopach. Niekoniecznie dlatego, że jest gorsze. A dlatego, że jest inne. Gros użytkowników ma opory przed uczeniem się „inności” i poznawaniem nowego. Jak już wspomniałem, na to już Microsoft nie ma czasu. Dlatego walka z drobnym freeware’em modyfikującym UI Windows jest dla niego tak kluczowa.

A co z korporacjami, czyli głównym koniem napędowym Microsoftu? Tu gigant może spać spokojnie. Póki co, lwia część z nich wciąż dopiero szykuje się do migracji do Windows 7. A co będzie później? Później konsumenci sami będą chcieli w swojej pracy mieć to, co mają u siebie w domu.

Rzecz jasna, Metro UI może po prostu odnieść porażkę w walce z konkurencją (co może sugerować „sukces” Windows Phone’a). To już jest zupełnie inna kwestia. O tym zadecyduje rynek. Rolą Microsoftu jest w tym momencie dynamiczna zmiana i pęd ku innowacjom zrozumiałym dla Kowalskiego. Sukces czy klapa, Microsoft musi inwestować całą swoją energię w Metro UI. Bo tu przynajmniej ma niezłe szanse na wygraną. Stojąc w miejscu i kontynuując konserwatywną politykę powolnych płynnych zmian, pozostaje mu tylko klapa.

Maciek Gajewski jest dziennikarzem, współprowadzi dział aktualności na Chip.pl, gdzie również prowadzi swojego autorskiego bloga.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement