Tego bym chciał dzisiaj od Apple

11.06.2012
Tego bym chciał dzisiaj od Apple

Zapewne nie ma fana nowych technologii, który nie wiedziałby, że dzisiaj o godzinie 19 polskiego czasu odbędzie się konferencja prasowa Apple’a otwierająca tegoroczne targi deweloperów OS X i iOS, czyli WWDC 2012. Potok plotek i ploteczek, spekulacji i ich potwierdzeń już od dłuższego czasu zalewa strumienie wiadomości serwisów społecznościowych i czytników RSS. Ja zdecydowanej większości z nich już nie czytam – wolę poczekać do konferencji i miło się zaskoczyć, aniżeli niemiło rozczarować.

Coraz częściej bowiem z Apple’em jest tak, że przed konferencją w zasadzie wszystko wiadomo – pokażą to i tamto, zaktualizują o takie nowości, a nie inne. Gdzie tu magia, która jeszcze do niedawna towarzyszyła konferencjom Apple’a, na których pojawiały się nowości, jakich nawet najbardziej entuzjastyczni i futurystycznie nastawieni fani nie byli w stanie przewidzieć? Dziś Apple coraz częściej jest po prostu jeszcze jedną firmą, która potwierdza swoje nowości na konferencjach prasowych, jak: Google, Microsoft, czy ostatnio także Samsung. I nawet takie typowe ‚apple’owe’ teksty wynoszące jednego z głównych medialnych aktorów, jak ten o Philu Schillerze w ‚BusinessWeeku’ nie zmieniają w moim odczuciu faktu, że Apple bardzo spowszedniał. Dziś czekam na ich konferencję z podobnym nastawieniem jak wcześniej na premierę Samsunga Galaxy S III, czy ostatnio konferencję Google’a, na której pokazano nowości w mapach.

Nie czytam wszystkich plotek i spekulacji, więc do końca nie wiem, co zostało potwierdzone, a co nie, co będzie na pewno już teraz, a co dopiero po wakacjach na jesień. Dlatego zamiast przeglądu spekulacji zdecydowałem się wyszczególnić to, czego ja oczekiwałbym dziś od Apple’a.

Nowych MacBooków Pro, czyli po prostu MacBooków

Nie będę pewnie zbytnio oryginalny mówiąc, że Apple wręcz musi zaktualizować linię swoich komputerów osobistych. Nie chodzi nawet o oczekiwaną przez specjalistów aktualizację Maka Pro, bądź też coraz mniej znaczących w globalnym ujęciu sprzedaży Apple’a iMaków, ale komputerów dla zwykłych użytkowników, czyli linii MacBook Pro, która powinna być przemianowana z powrotem na MacBooki (no bo jakie to niby ‚pro’; na dodatek najbardziej naturalny branding, czyli MacBook pozostaje kompletnie dziś niewykorzystany).

Zresztą wydaje się, że całe portfolio komputerów przenośnych Apple’a, włącznie z linią Air, powinno zostać przemianowane na linię MacBooków i to nie tylko ze względu na wielce pożądaną unifikację marketingową, ale przede wszystkim ze względu na nową konstrukcję nowych MacBooków, które powinny przejąć wygląd od dzisiejszych Airów, czyli niezwykle cienkich, bardzo lekkich, ale przy okazji wydajnych komputerów. W takich nowych, super cienkich komputerach najbardziej ze wszystkich urządzeń Apple’a przydałyby się ekrany wysokiej rozdzielczości Retina, którymi firma Tima Cooka chwali się w iPhone’ach i iPadach.

Wydajność to dla mnie słowo klucz. W czasach, gdy mój topowy MacBook Pro z 2010 r. (2,66 GHz Intel Core i7, z rozszerzoną pamięcią RAM do 8 GB) nie daje rady przy kilkunastu aktywnych kartach przeglądarki i kilkunastu aplikacjach działających równocześnie, wiem, że Apple’owi potrzeba wydajnościowego skoku. Zapewne pomoże włożenie do nowych MacBooków dysków SSD jako jedynych opcji, pewnie nowy system operacyjny również przyniesie nieco optymalizacji działania.

Ważna żeby cena została stara. Nowe MacBooki nie mogą być droższe od tego, ile dziś – niemało przecież – kosztują. Takiego MacBooka kupuję w ciemno, bo mimo wszystko OS X nie ma dla mnie żadnej konkurencji.

OS X Mountain Lion

Nie wyobrażam sobie, aby nowy system operacyjny Mac OS X Mountain Lion nie był dostępny do kupienia dzisiaj, czy powiedzmy w najbliższym tygodniu. Wersje deweloperskie systemu ponoć działają już bardzo stabilnie, a konferencja dla programistów to idealny czas na zaproponowanie końcowej, stabilnej wersji systemu – na rozlicznych sesjach ze specjalistami Apple’a będzie go przecież można dokładnie przeanalizować i omówić z deweloperami. No i, jeśli miałyby debiutować nowe MacBooki, to przecież zdecydowanie lepiej prezentowałyby się pod względem marketingowo-sprzedażowym, gdyby fabrycznie były wyposażone w nowy OS.

Nowy, większy iPhone

Nie musi debiutować już teraz i zapewne nie będzie, skoro mają się dziś pojawić nowe MacBooki, bo portfele fanów Apple’a nie są przecież bez dna. Pojawi się więc zapewne na jesień – pewnie w połowie września, ale niech będzie – nowy iPhone z większym ekranem. Może nie być żadnych innych nowości w smartfonie Apple’a, ale niech będzie to właśnie większy ekran. Z obcowania z najlepszymi na rynku smartfonami z systemem Google Android dobrze wiem, że optymalna przekątna ekranu smarfona mieści się dziś pomiędzy 4, a 4,3 cala. Fani Apple’a mogą sobie mówić co chcą, wspominać słowa legendarnego Steve’a Jobsa, że jedynym słusznym rozmiarem dla ekranu smartfona jest 3,5 cala, ale mnie nikt nie przekona – dobrze sprofilowane ekrany o wielkości nawet do 4,5″ to ideał.

iOS 6

To już pewne, że będzie, bo zdjęcia z wystrojonej hali w San Francisco, w której odbędzie się konferencja WWDC nie pozostawiają wątpliwości. Czego oczekiwałbym w nowej wersji mobilnego systemu operacyjnego Apple’a? Przemodelowania systemu powiadomień zarówno na iPhonie, jak i iPadzie, nowego systemu wielozadaniowości, który pozwalałby na pracę w oknach na iPadzie (<= wiem, to mało realne) oraz czegoś na wzór widgetów na pulpitach przenośnych urządzeń Apple’a, ale nie rodem z Androida, tylko z magicznym dotykiem pomysłowości Apple’a.

Wzmianki o iTV

Tego, że Apple wyda w końcu swój własny telewizor, jestem pewien od dawna. W ostatnim czasie zmieniam jednak zdanie odnośnie tego, co powinno stanowić główny wyróżnik takiego urządzenia od Apple’a. Dotychczas sądziłem, że w głównej mierze chodzi o treści, które na tym urządzeniu można oglądać, ale tym razem jestem przekonany, że Apple’owi nie uda się zrewolucjonizować świata w sposób, w jaki wcześniej udało się zmienić rynek muzyczny, czy mobilny. O takie totalne przemodelowania będzie dziś trudno, co zresztą pokazuje dobrze fakt, że mimo starań, Apple nie zmienił na razie rynku ebooków (zarówno w ujęciu konsumenckim, jak i wydawniczym).

iTV musi być więc rewolucyjny pod względem zarówno konstrukcji, jak i oprogramowania i gdyby Apple zasugerował choć trochę na czym ta rewolucja miałaby polegać, to już dziś zacząłbym odkładać pieniądze na debiut takiego urządzenia pod koniec roku.

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement