Producenci kabli robią z nas kretynów

01.06.2012
Producenci kabli robią z nas kretynów

Wczoraj widziałem na reddicie wpis, po którym aż na głos się roześmiałem. Firma AudioQuest oferuje kable za jedyne 1300 dolarów. Dzięki temu mamy mieć „krystalicznie czysty obraz i dźwięk”. Myślałem, że nikt się na to nie nabierze, ale po szybkim sprawdzeniu Allegro stwierdziłem, że warto was ostrzec przed tego typu ofertami.

Na reddicie znalazłem ten oto kabelek HDMI. Fajny, prawda? Zwróćcie uwagę na cenę. 1300 dolarów za półtorametrowy kabel. Sztuk jeden. Myślałem, że to jakiś błąd w cenie, że sklep wystawił ten kabel do sprzedaży i ktoś pomylił się w bazie danych i nie postawił przecinka (czy raczej kropki według angielskiego zapisu) przed trzynastką. Pomyliłem się.

Firma AudioQuest faktycznie oferuje kable w tej cenie. Nazywają się Diamond i, rzecz jasna, dzięki nim mamy nie mieć możliwości na narzekanie na obraz na naszym wielkim, wspaniałym i drogim telewizorze Full HD. A dźwięk? O panie. Sąsiedzi nawet będą słyszeli tę przestrzeń i kryształ, a nie tylko my.

Rzecz jasna, to wierutna bzdura. Sprawdziłem jednak Allegro i Ceneo w poszukiwaniu podobnych kabli. Jak się okazało, jest ich sporo. Może nie w tak rekordowej cenie, ale mnóstwo jest kabli za 500 złotych, zdarzają się i za tysiąc złotych. Są lepsze, dużo. Tak przynajmniej twierdzi producent. W czym lepsze?

Niestety, w niczym. Dzięki tym kablom kosmici w Avatarze nie wyjdą z telewizora i nie zrobią nam kawy. Metallica po zakończonym koncercie na Blu-ray nie da nam autografów. A obraz i dźwięk będą tej samej jakości, co w przypadku kabla za 20 złotych. Nieprawdą jest, że kabel za 20 złotych nie różni się niczym od tego za 100 złotych. Te droższe są lepiej zrobione, przez co są odporne na zagięcia, nie plączą się i tak dalej. Ale jeżeli liczycie na lepszy obraz i dźwięk, no to ktoś was właśnie okrada w biały dzień.

Wynika to ze specyfiki sygnału przesyłanego przez HDMI. Droższe kable (ale bez przesady z tą „drogością”) z wieży do głośników mają sens. Z uwagi na to, że są analogowe. Lepszy, mocniejszy, bardziej czysty sygnał to lepszy dźwięk bez zakłóceń. Kable HDMI wysyłają nieskompresowany sygnał cyfrowy.

Oznacza to, że nie ma lepszej lub gorszej jakości sygnału. Albo jest on czytelny dla urządzenia odbiorczego, albo nie. Nie ma stanów „pomiędzy”. Jeżeli kabel jest sprawny, to masz najwyższą możliwą jakość obrazu i dźwięku. Jeżeli nie, to po prostu nie obejrzysz sobie filmu.

Istnieje co prawda pewien podział, ale jest on archaiczny. Kable Category-1 pracują w 74,5 MHz i są certyfikowane do rozdzielczości 720p60 i 1080i60. Kable Category-2 pracują w 340 MHz i są certyfikowane do rozdzielczości 1080p50 i 2160p30. Pierwsze są sprzedawane bez żadnego oznaczenia (lub „Standard”), drugie oznaczane są „High Speed”. Nie muszę dodawać, że kupicie bez problemu kabel High Speed za grosze, a ów podział został stworzony cztery lata temu.

Niestety, nie każdy tu zajrzy. Większość entuzjastów kina raczej niekoniecznie interesuje się elektroniką użytkową. Chce po prostu oglądać fajne filmy. I właśnie z tych osób firmy takie, jak AudioQuest, robią idiotów. Nie z winy tych osób.

Maciek Gajewski jest dziennikarzem, współprowadzi dział aktualności na Chip.pl, gdzie również prowadzi swojego autorskiego bloga.

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement