Nokia uśmiecha się do akcjonariuszy, ci nie są pod wrażeniem

14.06.2012
Nokia uśmiecha się do akcjonariuszy, ci nie są pod wrażeniem

Dziś ważny dzień dla Nokii. Władze firmy spotkały się z inwestorami. Chciały dobrze, wyszło jak zawsze. Po ogłoszeniu planów na przyszłość, akcje Finów osiągnęły rekordowo niską wartość 2,61 dolara.

Nokia jest w fatalnej sytuacji finansowej. Wartość firmy leci na łeb i na szyję, nowe smartfony sprzedają się dużo poniżej oczekiwań, a firma korzysta już z rezerw finansowych. Jeżeli coś się wkrótce nie zmieni, to Nokii skończą się pieniądze.

Gigant najpierw przespał iphone’ową rewolucję, pokazując dotykowe, konsumenckie smartfony zbyt późno, a i one również były dość wybrakowane. Kolejny błąd to zbyt powolna ewolucja Symbiana. Belle używa się znakomicie, ale nikt już nie chce o nim słyszeć, a nowoczesnych aplikacji jest na niego jak na lekarstwo (z uwagi na gigantyczną fragmentację Symbiana/Belle, przy którym Android to prawdziwy monolit).

No i kwestia MeeGo. To już tylko moja spekulacja i subiektywne zdanie, ale Nokii wyszedł genialny system, posiadająca go Nokia N9 sprzedała się bardzo przyzwoicie. Miał szansę zawojować rynek. Niestety, firma zdecydowała się dołączyć do większego ekosystemu. Bardzo obiecującego. Tyle, że obietnic nie dotrzymał. Windows Phone po dwóch latach i gigantycznej kampanii reklamowej wciąż ma znikomy udział na rynku.

Nokia tonie. Dziś zaprezentowała pierwsze pomysły na ratowanie swojej sytuacji. Po pierwsze, „zaostrza swoją strategię”. Co to znaczy, konkretnie? Otóż wkrótce z pracą pożegna się dziesięć tysięcy osób zatrudnianych przez fińskiego giganta. Nokia wierzy, że już sam ten ruch pozwoli jej wrócić do bycia rentowną. Ciężko mi to oceniać. Koszty pracownicze dziesięciu tysięcy osób to gigantyczne pieniądze. Ale nie wiadomo za co te osoby były odpowiedzialne i jakie dokładnie ma koszty Nokia. Jakby tego było mało, szykowane są zmiany w zarządzie. Z firmy odejdą dyrektor ds. marketingu, wiceprezes telefonów komórkowych oraz wiceprezes rynków. Zostaną zastąpieni nowymi osobami. Dodatkowo, utworzono dwa nowe stanowiska dla wiceprezesa ds. sprzedaży i marketingu oraz starszego wiceprezesa ds. komunikacji.

Dodatkowo, Nokia potwierdziła, że sprzedaje markę superluksusowych telefonów Vertu. Przejmie ją EQT VI, europejska firma typu private equity. To logiczny krok. W dobie kryzysu potrzebne są marki napędzające sprzedaż, a nie wizerunkowe. Vertu kreowało Nokię w najbogatszych sferach i było obiektem marzeń. Obecnie więcej osób zwraca uwagę na użyteczność i wygodę iPhone’a czy Galaxy S, niż na brylanty w obudowie.

Nokia nie planuje jednak wyłącznie pozbywania się zasobów. Ogłosiła, że przejmuje dobra intelektualne i siłę roboczą firmy Scalado. To bardzo ciekawy ruch. Nokia współpracowała już z tą firmą przez ostatnie dziesięć lat. Teraz przejmie jej znakomite algorytmy służące do edycji grafiki rastrowej. Przekładając na nasze: aplikacje w Lumii do retuszu zdjęć będą dużo, dużo lepsze, mimo iż i tak są na bardzo wysokim poziomie.

Nokia postawi też na swoje usługi. Szczególnie jeśli chodzi o mapy i geolokalizację. Tu wciąż należy do liderów. Według niepotwierdzonych informacji, Nokia będzie licencjonować swoją nowoopracowaną technikę mapowania 3D firmie Microsoft. W efekcie niedawno zapowiadane nowe Mapy Google będą miały trudny start, Nokia się bowiem podobnym mapowaniem zajmuje od dawna, a dzięki licencjonowaniu tej techniki Microsoftowi, każdy Windows Phone będzie wyposażony w tę funkcję.

Niestety, to nie wystarczyło. Wartość akcji Nokii  po konferencji spadła do 2,61 dolara. Trzymam kciuki i życzę Finom, by przetrwali. Uwielbiam swoją Lumię 800. Chciałbym więcej produktów tej klasy…

Maciek Gajewski jest dziennikarzem, współprowadzi dział aktualności na Chip.pl, gdzie również prowadzi swojego autorskiego bloga.

Tagi: ,

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement