Ktoś wyciągnął trupa z szafy – Magazyn Gamer #1

04.06.2012
Ktoś wyciągnął trupa z szafy – Magazyn Gamer #1

Nie jest to raczej wydarzenie sezonu w polskim internecie, ale ponieważ tematyka e-zinów jest mi bliska (w 2005 r. stworzyłem Playback i dowodziłem nim przez 5 lat) donoszę, że w sieci pojawił się pierwszy numer magazynu dla graczy „Gamer”. W redakcji zauważyłem parę znajomych twarzy i dobrze im życzę, ale szczerze zastanawiam się czy projekt dożyje na przykład sierpnia.

E-ziny to temat na dłuższą notkę, chętnie o nich pobloguję niebawem, w telegraficznym skrócie swoją szczytową popularność miały na przełomie XX i XXI wieku, kiedy internet nie był powszechny i albo czytelnicy pobierali je naprędce, a następnie czytali offline, albo znajdowali na płytach dołączanych do czasopism. Potem każdy już miał internet, formuła przestała być atrakcyjna, dzięki wiernym czytelnikom utrzymały się tylko SS-NG oraz Załoga G. Oba przestały być zinami jakoś w 2005 roku, a dosłownie w ostatnich chwilach ich magazynowego żywota narodził się Playback. Nie piszę o tym z czysto narcystycznych pobudek, Playback w najlepszych momentach miał nawet 100 000 uu (Załoga G, jak zdradził mi kiedyś jej redaktor naczelny, w chwilach chwały dobijała do połowy tego) i utrzymał się jeszcze 5 lat na rynku. Choć szczerze Wam powiem – gdybym dziś spotkał siebie z 2005 roku, zadałbym sobie tylko jedno pytanie: „co ci do łba strzeliło?”.

Jest rok 2012, a po e-zinach pozostały już wspomnienia i to wspomnienia nawet nieszczególnie pielęgnowane. Ot – „były, były fajne, a teraz zobaczmy co tam nabazgrali na Polygamii”. Ekipa częściowo Imperium Gier Wirtualnej Polski, a częściowo innych serwisów (dokładnie nie wiem kto tam jest, bo chyba gdzieś zagubiła się stopka redakcyjna!) zdecydowała się na zrobienie kolejnego e-magazynu. Jednym z jego najgłośniej promowanych atutów jest fakt, iż magazyn to dwutygodnik… Argument troszkę nietrafiony w dobie codziennie aktualizowanych portali, ale rzeczywiście, dotychczas ziny były raczej miesięcznikami.

Odnośnie wyglądu magazynu mam uczucia mieszane, z jednej strony ma on nieco archaiczną otoczkę (może tak „retro” miało być), ale za to layout artykułów to już absolutna re-we-la-cja. Autorzy postanowili wzorować się na papierowych czasopismach i moim zdaniem inspiracja zakończyła się sukcesem. Układ poszczególnych stron wygląda zdecydowanie lepiej niż w wielu magazynach prosto z kiosku, nie brakuje artworków czy ramek z „ciekawostkami”.

Pierwszego numeru Gamera nie przeczytałem jeszcze od deski do deski, ale jednym z wiodących autorów jest na przykład Paweł Borawski, który bardzo dobrze zna się na grach i świetnie umie swoje przemyślenia przelać na papier. Choćby z tego powodu mogę zasugerować chwilę z merytoryczną warstwą magazynu. Pod względem doboru treści Gamer nie zaskakuje, są newsy i recenzje, a także dział o „mobilnościach” co jest dość zabawną tendencją – mniej więcej od 2002 roku prasa i e-prasa zawsze robi dział o mobilnościach, który ma symbolizować otwarcie na nowe technologie. Jak widać coś to przenośne granie do końca wykluć się nie może. Przede wszystkim jest jednak publicystyka, ja zawsze właśnie dla niej przeglądałem wszystkie e-ziny, bo to tak naprawdę jedyne pole, gdzie miały prawo rywalizować z portalami.

Autorzy chwalą się też, że Gamer jest robiony z myślą o tabletach i telefonach komórkowych. Być może w tym właśnie szaleństwie jest metoda i twórcy znajdą swoją niszę. Moim zdaniem, a obserwowałem z bliska (poniekąd zawodowo) upadki kilkudziesięciu e-zinów, tak się nie stanie, co nie zmienia faktu, że trzymam za chłopaków kciuki. Postaram się nawet złapać kogoś z redakcji i zadać mu kilka pytań, oczywiście zaczynając od „co Wam strzeliło do głowy?!”.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement