Google dba o deweloperów – wrażenia z konferencji I/O, Nexus 7, Nexus Q i fotorelacja

29.06.2012
Google dba o deweloperów – wrażenia z konferencji I/O, Nexus 7, Nexus Q i fotorelacja

Autorem tego gościnnego i typowo blogowego wpisu jest Daniel Mendalka.

Już od samego przekraczenia progu imponującego centrum konferencyjnego Moscone Center West można poczuć, że trafiło się do trochę innej rzeczywistości. Wszystkie sale udekorowane są dosyć specyficznie: wszędzie przeróżne wersje figurek Androida, czasem podwieszone nawet pod sufitem, albo elementy maszyny znanej z gry zapowiadającej konferencję i ikony usług Google’a niemal na każdym kroku. Od razu wiadomo, czyja to impreza.

Chociaż na samym początku konferencja zaczęła się bezbolesnym i zautomatyzowanym (każdy sam mógł skanować swój bilet) procesem rejestracji, to schody pojawiły się w momencie chęci odwiedzania kolejnych atrakcji. Kilka kolejek- po śniadanie, po kawę, po koszulki, a największa do sali, w której odbywają się keynote’y. Nie mam pojęcia, dlaczego zdecydowano się wpuścić 6 tysięcy osób do sali zaledwie 15 minut przed rozpoczęciem prezentacji, co skończyło się chaosem podczas pierwszej półgodziny już trwającej konferencji.

Sam keynote i atrakcje jednak zrekompensowały niemiłe wrażenia. Zaprezentowano tablet Nexus 7, Nexusa Q, nowości w Google+, jednak to nic zbytnio ekscytującego i niespodziewanego. Zabawa rozpoczęła się w momencie, gdy Sergey Brin wkroczył na scenę z Google Glass. Ta prezentacja była świetnie przemyślana i pokazała prawdziwe możliwości okularów. Jako uczestnicy konferencji poczuliśmy, jak projekt okularów wpływa na dzielenie się przeżyciami z życia. Nieważne, czy to skoki ze spadochronem, efektowne skoki na rowerze i schodzenie po ścianach budynku, czy zwykłe, codzienne czynności, takie jak chodzenie przez park, jogging lub wideokonferencja z rodziną. Google Glass dają poczucie uczestnictwa w tych czynnościach, niedostępnego nigdy wcześniej.

Potem Sergey Brin podgrzał atmosferę zapowiadając, że każdy z uczestników I/O mieszkający w Stanach Zjednoczonych może zapisać się na listę oczekujących na zakup Google Glass. Okulary pojawią się na początku przyszłego roku za 1500 dolarów, jednak chętnych nie brakowało i nikt nie mógł skupić się na prezentacji. Do czasu – prezenty dla każdego, czyli Galaxy Nexus, Nexus Q do kompletu z Nexusem 7 wywołały ogólną radość.

A potem trzeba było podjąć trudne decyzje w krótkim czasie – na którą sesję się wybrać? A może przejść się po przeróżnych stanowiskach, lub może zawitać do GDG (Google Developers Group) Lounge i porozmawiać z innymi fanami Google’a?

8 równoległych sesji na wszystkie możliwe tematy na różnych poziomach. Możliwość prostego zapoznania się z zasadami korzystania z Google+, Drive lub Androida z perspektywy użytkownika końcowego, zagłębienie się w zaawansowane techniki tworzenia rozbudowanych aplikacji webowych, mobilnych lub opartych o chmurę Google’a…. Wszystko to powodowało zawrót głowy ale i zadowolenie.

A oprócz sesji i wykładów mnóstwo stanowisk z drukarkami 3D, walczącymi robotami, quadroopterami i “Googlerami” chętnymi do rozmowy i odpowiadania na każde zadane pytanie dotyczące ich codziennej pracy. Do tego w samym centrum miejsce na wypoczynek, w którym można spotkać członków i organizatorów Google Developers Group (do niedawna znanych pod nazwą Google Technology User Group -GTUG) z całego świata.

Pierwszego dnia oprócz obejrzenia koncertu zespołu Train i występu DJa Paula Oakenfolda można było też pograć w gry 3D – symulatory lotów czy interaktywne roboty. Wszystko w otoczeniu setek gadżetów uprzyjemniających zabawę. Była to idealna okazja na wypróbowanie możliwości zaprezentowanych wcześniej Wydarzeń Google+ – wszyscy uczestnicy I/O zostali zaproszeni przez Vica Gundotrę do dołączenia do wydarzenia i dzielenia się zdjęciami w “Party Mode”. Efektem jest potężny album 30 tysięcy zdjęć wykonanych przez 1000 uczestników. W taki sposób Google Events i “Party Mode” na dobre zagościły wśród sporej grupy użytkowników Androida.

Wszystko to dowodzi, jak bardzo Google dba o programistów korzystających z jego platform. Na każdym kroku wszyscy zachęcani są do testowania, hackowania i tworzenia jak najlepszych aplikacji opartych o technologię, która akurat przypadła do gustu. I co najważniejsze, do dołączenia do ogromnej społeczności, dzięki której przecież Google istnieje i wciąż się rozwija.

 

Nexus 7

Tablet na starcie wywiera bardzo pozytywne wrażenie solidnym wykonaniem. Już samo opakowanie jest bardzo dopracowane i widać, że w kwestii tak zwanego “unboxing experience” Google uczy się od Apple.

Rozmiarowo na początku Nexus 7 może sprawiać trochę problemów, zwłaszcza osobom przyzwyczajonym do znacznie większego gabarytowo iPada. Trzymanie Nexusa 7 pionowo powoduje, że palce z tyłu obudowy krzyżują się, jeśli chcemy obsługiwać go kciukami. W pozycji poziomej jest już lepiej, tutaj jednak dochodzą do głosu proporcje ekranu: dla mnie, jako użytkownika iPada, brakuje kilku centymetrów szerokości, jednak osoby, które nie miały styczności z iPadem prawdopodobnie nie zauważą problemu. Ekran jest dobry jakościowo, nie widać na pierwszy rzut oka wad. Zauważyłem jednak, że tył budowy Nexusa 7 jest nieco zbyt śliski i nieprzyjemny w dotyku, co rodzi obawy o przyszły komfort używania.

Pierwszy kontakt z Nexusem 7 jest praktycznie bezbolesny – standardowe dla Androida poproszenie o dane logowania przy pierwszym uruchomieniu i od niemal od razu, po krótkiej synchronizacji można korzystać z dobrodziejstw chmury i Google Play. Filmy, aplikacje, książki i muzyka stają się dostępne (skoro jestem na terenie Stanów Zjednoczonych), a na kilku ekranach pulpitu porozmieszczane są dodatkowe widgety z polecaną muzyką czy filmami. Wszystko po to, by zachęcić do skorzystania i wypróbowania działania. Mimo wszystko taka forma może irytować, więc… po kilku chwilach widgety wyleciały z pulpitów na dobre.

 

Nexus Q 

Mam przeczucie, że Nexus Q będzie mało przydatny i poza prostym streamingiem muzyki z chmury nie znajdzie wielu zastosowań. Bezpośrednio na konferencji udało nam się podłączyć go pod telewizor- samo podpięcie kabli zasilania i HDMI to pryszcz, schody zaczęły się, gdy zachciało nam się skorzystać z przedziwnej kuli. Do obsługi wymagane jest posiadanie innego urządzenia z Androidem i dodatkowo zainstalowaną aplikacją Nexus Q. Znalezienie jej w Google Play i uruchomienie wcale nie było takie proste i kończyło się przeróżnymi błędami. Na szczęście błędy finalnie zostały usunięte i gdy wróciliśmy po kolejnych wykładach do badania możliwości Nexusa Q udało nam się go uruchomić.

Jednak dużo nie udało nam się sprawdzić, bo okazało się, że Google słusznie na bilecie prezentowym poinformował, że testowanie Q na konferencji lub w hotelowych pokojach mija się z celem. Zabezpieczenia sieci i zakłócenia praktycznie uniewożliwiają korzystanie z niego, a sam sprzęt, według Google’a, najlepiej sprawuje się w domowym zaciszu, gdzie nic nie przeszkadza mu w działaniu. Mimo wszystko początkowe wymagania nie napawają optymizmem.

Daniel Mendalka – od kilku lat organizator spotkań dla programistów pod kilkoma różnymi markami: AKAIPoznań GTUG – GDG Poznańmeet.php imeet.js. Od 3 miesięcy uczestnik programu HugeThing i współzałożyciel: SellboxHQ.com – serwisu pozwalającego na szybką sprzedaż dowolnego pliku ze swojego konta Dropbox.

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement