Facebook Exchange, czyli wylicytuj reklamę dla użytkownika

14.06.2012
Facebook Exchange, czyli wylicytuj reklamę dla użytkownika

Facebook od dawien dawna nie kryje się za żadnymi ideologiami. Ma już prawie miliard użytkowników. Nie zasłania się żadnymi ideowymi hasłami. Liczy się zysk, zysk, zysk. Teraz, po pierwszej publicznej ofercie, presja na monetyzację usługi wzrosła jeszcze bardziej. Jej efektem będzie facebookowa giełda, przeznaczona dla reklamodawców.

Facebook zarabia i tak niemałe pieniądze na reklamodawcach. Trudno się dziwić. Nie istnieje chyba na świecie większa, niepaństwowa baza danych na temat populacji całego świata.  I to w szczegółach. Jeżeli jesteś statystycznym, aktywnym użytkownikiem Facebooka, to portal wie nie tylko jak się nazywasz. Zna twoje pasje i zainteresowania. Wie, co cię wzrusza, a co powoduje, że jesteś obojętny. Doskonale zdaje sobie sprawę kto jest z twojej rodziny i kim jest twój chłopak lub dziewczyna. Ma idealny materiał dla reklamodawców. I każe sobie za niego płacić.

Wkrótce uruchomi mechanizm, który pozwoli reklamodawcom na… licytowanie, czyja reklama się teraz będzie pojawiać użytkownikom. Kto da więcej, ten będzie lepiej widoczny w ulubionym przez większość internautów miejscu do spędzania wolnego czasu.

Facebook Exchange „udostępni” licytującym kompletne informacje o tobie (cudzysłów jest ważny, wytłumaczę za chwilę). Nawet twoją historię przeglądania innych, pozafacebookowych witryn internetowych, która jest zbierana za pomocą ciasteczek śledzących (tracking cookies). Facebook nie jest pierwszy, jeśli chodzi o tego typu rozwiązanie. Licytowanie reklam funkcjonuje również na Google, Yahoo! i AOL. Te jednak niespecjalnie się z tym obnoszą. Facebook ma inne podejście. Jest świadom swojej potęgi.

Jak to działa? To proste. Powiedzmy, że szukałaś nowego obiektywu do swojej lustrzanki na jakimś sklepie internetowym. Reklamodawca może wylicytować reklamę a następnie zaproponować ci swój obiektyw (lub swojego partnera) po tym, jak wrócisz na Facebooka. A może rozglądałeś się za wędkowaniem na Mazurach? Zwycięzca licytacji zaproponuje ci na Facebooku najlepsze hotele i wybraną przez niego drogę komunikacyjną do Mazur z miejsca twojego zamieszkania.

Facebook nie przekaże dosłownie danych o tobie, stąd cudzysłów dwa akapity wyżej. Wszystko, co wypełniłaś lub wypełniłeś na swoim profilu pozostanie twoją (i Facebooka) własnością. To, co reklamodawcy otrzymają, to anonimizowaną historię przeglądanych przez ciebie witryn. Reszta informacji na twój temat pozostanie w rękach Facebooka. Reklamodawca będzie musiał zaufać portalowi, że umiejętnie dobierze reklamy pod twój profil.

O to Facebook może być jednak spokojny. Jest liderem w amerykańskiej reklamie internetowej. Cieszy się dużym zaufaniem reklamodawców. Niestety (dla Facebooka), dużo mniejszym zaufaniem samych użytkowników. Nie przekłada się to jednak w żaden sposób na statystyki. Te nieubłaganie rosną. W efekcie portal na samych reklamach odnotował w ubiegłym roku 3,2 miliarda dolarów dochodu. Rusza też mechanizm mobilnych reklam. Mimo beznadziejnego debiutu na giełdzie, Zuckerberg może spać spokojnie. Stworzył Goliata, któremu jeszcze żaden Dawid nie zagroził.

Maciek Gajewski jest dziennikarzem, współprowadzi dział aktualności na Chip.pl, gdzie również prowadzi swojego autorskiego bloga.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement