20 czerwca poznamy następcę Windows Phone Mango

05.06.2012
20 czerwca poznamy następcę Windows Phone Mango

„Windows Phone 7 wprowadzi Microsoft w świat nowoczesnych smartfonów”. Pamiętacie to? Efekty znamy wszyscy. Potem mówiono, że „Windows Phone Mango to już na pewno murowany sukces”. Potem, że „alians z Nokią uczyni z Windows Phone potęgę”. To samo mówi się o Apollo. Ale czy i tym razem nie będzie to klapa?

Wychodzi na to, że jestem hipsterem. Podoba mi się platforma, którą gardzi rynek. Mijają lata, a Windows Phone, mimo potężnych inwestycji, gigantycznych kampanii reklamowych, jest dalej planktonem, porównując do konkurencji. Świat wybrał: liczy się iPhone i Android. A godnym rywalem dla systemu Microsoftu jest raczej bada, niż iPhone.

Microsoft się jednak nie poddaje. Nie może. Będzie dotąd inwestował w Windows Phone, aż zbankrutuje lub aż wreszcie odniesie upragniony sukces. Nie może, bo era post-PC, czy wymyślona przez marketingowców, czy też faktycznie kolejny krok w ewolucji elektroniki użytkowej, działa na wyobraźnię konsumentów. Za niedługi czas bez mocnej pozycji na urządzeniach mobilnych, Microsoft przestanie się liczyć. Dlatego też walczy. Zaciekle.

Microsoft Kin, Windows Phone 7, Windows Phone NoDo i Windows Phone Mango nie spełniły pokładanych w nich nadziejach. Windows Phone Refresh również nie będzie miał większego znaczenia na rynku, mimo iż jest miłym dodatkiem i wprowadzeniem kafelków w świat „zetafonów”. Kolejną wielką szansą Microsoftu jest Windows Phone Apollo. Niektórzy twierdzą, że ostatnią.

Microsoft jak dotąd nie zająknął się ani słowem na temat nowości w kolejnym Windows Phone. Pierwsze oficjalne informacje pojawią się jednak już niedługo. Microsoft właśnie zaczął rozsyłać zaproszenia na konferencję deweloperską, która ma się odbyć 20 czerwca w San Francisco. Co prawda nikt nie mówi tego oficjalnie, ale absolutnie wszystko wskazuje na to, że deweloperzy właśnie tego dnia poznają możliwości kolejnej edycji kafelkowego systemu, by mieli czas na napisanie jeszcze lepszych aplikacji do czasu premiery.

Wspomniałem, że się nie zająknął. To prawda, ale kilka wycieków z firmy już było, w tym oficjalna, marketingowa prezentacja. Zbierzmy to wszystko do kupy, by poznać kierunek, w jakim może zmierzać Windows Phone. Pamiętajcie tylko o jednym: nawet jeśli dane pochodzą od kontaktów w Microsofcie, to do tego czasu mogło się wiele zmienić. Niektóre pomysły mogły zostać porzucone, a inne wdrożone.

Po pierwsze: więcej obsługiwanego sprzętu. Jak dotąd, Windows Phone obsługiwał tylko jeden rodzaj procesora i tylko jedną rozdzielczość ekranu. Apollo ma skończyć z tymi ograniczeniami. W Windows Phone’ach pojawią się wielordzeniowe procesory, ekrany HD lub o mniejszej rozdzielczości niż 800 x 480 (dotychczasowa rozdzielczość Windows Phone). Nie zabranie obsługi NFC a także, co bardzo dziwne, kart microSD. Czemu dziwne? Otóż Windows Phone zakłada, że użytkownik nie ma potrzeby korzystania z plików, a z danych. Szukamy więc, na przykład, nie pliku metallica2012.mp3, a utworów muzycznych Metallica z 2012 roku. Pojawienie się wymiennej pamięci masowej w ciekawy sposób wpłynie na dotychczasową konstrukcję bazy danych metatagów. To będzie bardzo ciekawe.

Po drugie: integracja. Windows Phone, do tej pory, bezboleśnie komunikuje się właściwie tylko z usługami Windows Live, Google, Facebook, Twitter i LinkedIn. Nawet synchronizacja danych z komputerem wymaga dodatkowego oprogramowania (iTunes na Maku, Zune na Windows). Apollo ma pięknie integrować się z Windows 8 i Xboxem bez konieczności instalowania czegokolwiek.

Po trzecie: aplikacje będą mogły dużo więcej. Pojawić się ma obsługa nowych języków programowania, w tym natywnych. API ma zostać mocno rozbudowane (to właśnie przez brak VoIP API Skype nie może działać w tle), a aplikacje będą mogły wymieniać dane nie tylko z systemem, a także między sobą, bez konieczności pośrednictwa chmury.

Po czwarte: oszczędzanie na Internecie. Windows Phone ma sprawniej korzystać z darmowych hotspotów, samodzielnie je znajdując bez konieczności angażowania w to użytkownika. Dodatkowo, Internet Explorer ma korzystać z serwera proxy, który będzie kompresował wysyłane do niego dane. Na podobnej zasadzie działa Opera Mini. Oznacza to, że będziemy mogli zaoszczędzić na przeglądaniu Internetu całkiem duże (proporcjonalnie do czasu spędzonego w Sieci) pieniądze.

Po piąte: wejście w świat biznesu, czyli obsługa szyfrowania danych,  VPN-ów i możliwość instalacji oprogramowania bez pośrednictwa Windows Phone Marketplace za pomocą korporacyjnych narzędzi.

Po szóste: „setki innych zmian, o których wam opowiemy wkrótce”.

Czy to pomoże Windows Phone’owi? Mam co do tego duże obawy. Jedyne, czego właściwie mi brakuje z wyżej wymienionych funkcji w moim telefonie, to bardziej bogate API. Faktycznie, aplikacje pracując w tle mogą niewiele. Obecne API wystarczy do tego, bym dostał powiadomienie, że ktoś do mnie napisał na komunikatorze. Ale przypadek Skype’a dobitnie dowodzi tego, że trzeba je jak najszybciej poszerzyć. Poza tym Windows Phone’a bardzo sobie cenię. Czemu inni nie? Obawiam się, że z dwóch powodów. Po pierwsze, jest Microsoftu i ma nazwę „Windows”. To wystarczy do wybrania oferty konkurencji nawet nie sprawdzając smartfonów z Windows Phone. Po drugie: jest inny. Interfejs mobilnych Okienek jest banalny w obsłudze, ale odstrasza klientów zupełnie inną filozofią działania. Wolą coś, co znają. Androida, iPhone’a, ikonki i rozwijane menu.

Mam nadzieję, że się mylę. A konferencji Microsoftu nie mogę się już doczekać…

Maciek Gajewski jest dziennikarzem, współprowadzi dział aktualności na Chip.pl, gdzie również prowadzi swojego autorskiego bloga


Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement