Podpis „Wysłano z telefonu” to przejaw lenistwa, a nie współczesny savoir-vivre

07.05.2012
Podpis „Wysłano z telefonu” to przejaw lenistwa, a nie współczesny savoir-vivre

Wysyłanie e-maili z podpisami “wysłano z takiego a takiego urządzenia” powinno zniknąć. Nie zgadzam się z Pawłem Okopieniem, że dobrze byłoby, gdyby weszło w kanon netykiety. Raz, że netykieta już dawno umarła i nie ma powodu by ją wskrzeszać, a dwa, że w czasach, gdy e-maile zastępują SMS-y naprawdę mało kogo obchodzi, czy wiadomość wysłałeś z iPada, smartfona z Androidem, laptopa czy lodówki z podłączeniem do sieci. Jeśli stoisz w korku i nie masz czasu na stworzenie pełniejszej odpowiedzi, to zamiast sugerować coś podpisem napisz krótką odpowiedź i zaopatrz ją dopiskiem “nie mam teraz czasu, więcej napiszę później” lub czymś w podobnym stylu.

Jasne, że podpisy “Wysłano z telefonu” mówią dużo, ale nie są żadnym usprawiedliwieniem na lakoniczną odpowiedź ani przejawem kultury. Kultura w wiadomościach e-mail to wyższa szkoła jazdy, o której zapomina się coraz częściej. Umiejętność segregacji wiadomości ważnych i wymagających natychmiastowej odpowiedzi a tych mniej istotnych, które mogą poczekać, odróżnienie stylu formalnego od nieformalnego, odpowiednie przywitanie i temat, podpis, sama konstrukcja e-maila… To wszystko świadczy o nas, nadawcach.

Warto pamiętać, że e-maile to wciąż, mimo raczej długiego już istnienia, nowa i niezadomowiona na stałe forma kontaktu. Bo co z tego, że mamy smartfony, z których korzystamy do odbierania i wysyłania wiadomości, skoro i tak większość użytkowników poczty elektronicznej korzysta z niej wyłącznie na komputerze? O ile dodanie podpisu “Wysłano z telefonu” niesie ze sobą dosyć dużą wartość informacyjną, o tyle nie będzie odpowiednie w wielu sytuacjach.

No bo gdy dostajemy ważnego, oficjalnego maila, na który należy odpowiedzieć jak najszybciej, to czy nie w lepszym tonie będzie napisanie krótkiej, konkretnej odpowiedzi i dopisanie zdania o tym, że więcej napiszemy, gdy będziemy mieli taką możliwość? A jeśli e-mail jest oficjalny i ważny, ale nie wymaga szybkiej reakcji, to czy nie lepiej poczekać te pół godziny/godzinę i na spokojnie wysłać jedną, dłuższą odpowiedź, która zadowoli odbiorcę, niż rozdrabniać się lakoniczne, pisane na szybko wiadomości i późniejsze uzupełnienia?

Nie chcę przesadzać, ale czasem taka odpowiedź “na szybko” bywa gorsza, od poczekania i pełnej odpowiedzi. Usprawiedliwianie się automatycznym podpisem “Wysłano z mojego telefonu” jest więc nie przejawem kultury, a… lenistwa. Na pewno nie jest to savoir-vivre. Ten wymagałby zaangażowania, a tego niestety w automatach brakuje.

W ogóle podpisy w e-mailach to dosyć kontrowersyjny temat. Z jednej strony dobrze zrobiony podpis świetnie wpływa na wizerunek i odbiór wiadomości, z drugiej niestety mało kto potrafi taki podpis dobrze skonstruować. Powstają więc potworki łączące w sobie tekst sformatowany całkiem inaczej, niż treść, a wiele osób dołącza do tego pliki graficzne (tylu miniaturki logo serwisów społecznościowych itp.). A jeśli chodzi o samą treść, to wysyłanie wiadomości graficznych (lub graficzno-tekstowych) to jakaś plaga. Czasem mam wrażenie, że firmy i ich przedstawiciele żyją wciąż w przeszłości, w której klienty pocztowe wyświetlały grafiki automatycznie. Krótka informacja: popularne usługi już tego nie robią domyślnie, a jeśli wziąć pod uwagę to, że faktycznie coraz częściej korzystamy z e-maila w telefonach, to wysyłanie wiadomości obładowanej grafiką, z tłem czy wręcz samą grafiką jako treścią jest niesmaczne i świadczy o braku szacunku do odbiorcy.

Podpis “Wysłano z telefonu” nie jest więc koniecznością, a w wielu przypadkach słabym usprawiedliwieniem na lakoniczność czy mniej formalny styl. Warto zastanowić się samemu, czy stosowanie go jest w dobrym tonie i czy nie lepiej nie używać go wcale (na przykład w korespondencji prywatnej) lub nie zastąpić odręcznie napisaną informacją, że pełniej odpiszemy później. To 30 sekund, ale odbiór nieautomatycznie wstawianej treści o wiele lepszy. Dopóki klienty poczty nie będą automatycznie dołączać informacji o tym, z czego została wysłana wiadomość i dopóki nie powstanie zautomatyzowany, ogólnie przyjęty przez wszystkich kanon, na takie pułapki trzeba uważać.

Podpisów “Sent from my iPad/iPhone” czy “Wysłano z telefonu Windows Phone” nie warto komentować. Producenci obnażają w ten sposób lenistwo użytkowników poczty i pokazują, że bardziej od dobra klientów liczy się dla nich własny marketing.

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement