Konto w Google – z wiekiem nie ma żartów

09.05.2012
Konto w Google – z wiekiem nie ma żartów

Kolejny wpis jest z kategorii „cool story”, tym niemniej zachęcam was do lektury, bo zupełnie przypadkiem na skutek głupiego błędu można stracić konto, a przynajmniej przysporzyć sobie sporej porcji kłopotów, biegania i odkręcania.

W natłoku stron, projektów, zawodowych kolegów i różnych innych firm nauczyłem się jednego: prywatne konto pocztowe nigdy nie działa tak jak powinno. Najlepiej oszczędzić sobie zachodu i od razu założyć konto z przekierowaniem na Gmail. Tak też właśnie od lat robię i doradzam wielu mniej lub bardziej znajomym, teraz także wam.

Problem pojawił się kiedy poproszono mnie o założenie dla jednej ze stron konta w serwisie społecznościowym Google+. W chwili kiedy przestawiałem jedno z kont pocztowych także w konto w powyższym serwisie, Google poprosiło mnie o podanie wieku użytkownika. Uznałem, że ładnie i wesoło wyjdzie jeśli podam datę założenia strony – rok 2009. I to chyba był błąd. Co tam! To zdecydowanie była głupota.

Google nie pyta o zdanie i nie bierze jeńców. Jeśli usługa dowie się, że mamy mniej niż 13 lat natychmiastowo blokuje konto i to w taki sposób, że tracimy dostęp do poczty, dokumentów czy serwisu YouTube. Ostrzegam dlatego oficjalnie, że ani dowcipkowanie sobie z Google nie popłaca, a i trzeba się pilnować, żeby galimatiasu nie narobić przez nieuwagę (na całe szczęście nie jest to takie łatwe).

Firma wyznacza trzydziestodniowy termin, w którym konto wciąż pozostaje wyłączone i nawet odbiera w tym czasie część e-maili, a w którym użytkownik musi w jakiś sposób potwierdzić swoją tożsamość i fakt, iż ukończył 13 rok życia. Zasadniczo opcje są trzy. Dwie z nich polegają na wysłaniu skanu dokumentu tożsamości na adres e-mail lub też kserokopii za pomocą tradycyjnej poczty.

Trzecia jest najwygodniejsza i na dodatek natychmiastowo skuteczna – karta płatnicza. Paradoksalnie jednak wiele osób z mojego bliskiego otoczenia miałoby spory problem, co trochę mnie przeraża, ponieważ nie dorobiło się jeszcze karty za pomocą której możliwe byłoby dokonywanie płatności przez internet – a przecież takie karty niemal za darmo (często za darmo) wpychają chyba wszystkie banki w kraju. Statystyka ta wśród ludzi przecież młodych, obeznanych w technologiach, gadżetach, iPadach i innych cudach techniki jest co najmniej zastanawiająca. A jak jest z wami – skoro w kwestii żartowania sobie z Google’a wszystko jasne – dorobiliście się już stosownych kart? Dojrzeliście do świadomości, że w dzisiejszych czasach to już nie tylko magiczny klucz do bankomatu, a czasem mogą wręcz uratować życie zawodowe?

Ps. Jako, że konto udało mi się w międzyczasie odblokować, fotkę tytułową znalazłem na blogu Michała Brysia, który najwyraźniej borykał się z tym samym problemem.

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement