Google pożegna się z zyskami z iPhone’a i iPada?

11.05.2012
Google pożegna się z zyskami z iPhone’a i iPada?

Apple i Google to śmiertelni wrogowie, którzy… współpracują. Tak to już wygląda w świecie biznesu. Nienawidzimy się, ale gdy przychodzi do zysków, to chętnie podamy sobie dłonie. Apple to jednak dość specyficzna firma. Nie toleruje wrogów na swoim podwórku, nawet jeśli współpraca w tej konkretnej materii dobrze idzie. Stawiam orzechy przeciwko dolarom, że jedną z największych zmian w nowym iOS będzie brak Map Google.

O sporach prawnych, patentowych i etycznych między Apple’em a Google’em pisaliśmy już na łamach Spider’s Web tyle razy, że chyba każdy wie o czym mowa. Obie firmy, najzwyczajniej w świecie, się nienawidzą. Szczególnie widać to u Apple’a. Sam Steve Jobs otwarcie mówił, że zniszczy Androida, nawet jeśli miałoby to go kosztować jego karierę i całą fortunę Apple’a. Steve Jobs co prawda, niestety, nie żyje. Odszedł z tego świata w przykry, dołujący sposób, przypominając nam wszystkim, że nieważne ile masz pieniędzy i władzy, jesteś tak samo bezbronny w obliczu śmierci, jak każdy inny śmiertelnik. Apple jednak kontynuuje swoją zawziętą kampanię przeciwko Google’owi i jego partnerom i nic nie wskazuje na to, by cokolwiek miało się w tej materii zmienić.

Jednak po odłożeniu na półkę gazet, po zamknięciu karty w przeglądarce ze Spider’s Web, Chip.pl czy dowolnym innym okołotechnicznym wydawnictwie, jak weźmiemy do ręki iPhone’a czy iPada, to tej całej wojny nie widać. Czy to uruchomimy mapy, czy też wyszukiwarkę, za każdym razem usługa realizowana jest przez Google. Nie dziwię się, Google to lider rynkowy. Tyle że… no właśnie, co z tą całą wojną?

Jak już wspomniałem w leadzie, jestem gotów założyć się o realne pieniądze, że następna istotna aktualizacja systemu iOS (na przykład iOS 6) pozbawi nas Map Google. Nie oznacza to, że pozbawi nas map. Po prostu usługa będzie realizowana przez innego dostawcę. Co więcej, nie sądzę by to było OpenStreetMap. Patrząc na to, co robił Apple przez ostatnie lata, byłoby to nielogiczne.

Zanim wyłożę ową teorię, należy się wyjaśnienie skąd wziąłem OpenStreetMap, a nie, na przykład, Binga. Otóż Apple już teraz pogonił Google’a z jednej ze swoich „usług”. Konkretniej, chodzi o aplikację iPhoto w wersji na system iOS. Zamiast Map Google, dostawcą map dla tego programu jest OpenStreetMap. Darmowa usługa kartograficzna tworzona przez entuzjastów. Jest tym dla map, czym Wikipedia dla encyklopedii. Tylko jeszcze nie tak popularna.

Ten drobny ruch sugeruje jednak na to, że Apple chce zerwać współpracę z Google na tyle, na ile to tylko możliwe. Ale co, jeśli nie Google? Bing? OpenStreetMap? Czy to ma w ogóle ekonomiczny sens? Wydaje mi się, że tak. Tyle, że z żadnym z wyżej wymienionych partnerów.

Przez ostatnie kilka lat Apple po cichu kupował firmy zajmujące się geolokalizacją, mapami cyfrowymi i różnymi powiązanymi usługami. Innymi słowy, Apple ma własne rozwiązania, dzięki którym może zapewnić mapy, nawigację, bazę punktów POI a nawet trójwymiarowe mapy czy usługę podobną do Widoku Ulicy. Wystarczy tylko przypomnieć zeszłoroczny zakup szwedzkiej firmy C3 Technologies, czy wcześniejsze zakupy takich firm, jak Placebase czy Poly 9. Niektóre zakupy sięgają 2009 roku. Oznacza to, że Apple miał aż nadto czasu, by je zebrać do kupy i stworzyć własną, niezależną od nikogo usługę. Tak, jak Apple lubi.

Bez Google’a.

A, tak przy okazji, czy wiecie, że Google zarabia czterokrotnie więcej na swoich usługach na iPhone’ie, niż na swoim Androidzie? Trololololo…

Maciek Gajewski jest dziennikarzem, współprowadzi dział aktualności na Chip.pl, gdzie również prowadzi swojego autorskiego bloga.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement