Facebook wpadł w zakupowy szał. Tym razem ofiarą jest Glancee

08.05.2012
Facebook wpadł w zakupowy szał. Tym razem ofiarą jest Glancee

Jeżeli nie słyszeliście wcześniej o Glancee, to nie macie się czym martwić. Nie jesteście w tyle za światowymi nowinkami. A to dlatego, że nie tylko wy nie słyszeliście o aplikacji, która służyć ma usprawnianiu procesu nawiązywania kontaktów międzyludzkich.

Jej działanie oparte jest na sprawdzaniu tego, czy w naszej okolicy nie znajdują się osoby, które warto poznać. Jeżeli tak, zamiast podejść i poznać nowego znajomego poprzez zwykłą rozmowę możemy mu wysłać wiadomość za pośrednictwem aplikacji. Jedynym ograniczeniem w tej sytuacji jest konieczność posiadania aplikacji zainstalowanej w swoim telefonie. Dlaczego ograniczeniem?

Wyobraźmy sobie sytuację, że siedzimy w kawiarni i znudzeni czytaniem kolejnej gazety mamy ochotę poznać kogoś nowego. Glancee wykorzystując Open Graph Facebooka znajdzie dla nas ciekawą osobę, która np. podobnie jak my lubi oglądać amerykańskie seriale komediowe. Przeszuka lokalizacje w najbliższej okolicy i w mgnieniu oka wskaże nam osobę, z którą warto porozmawiać. Stąd krótka droga do tego, by wysłać jej wiadomość, problem w tym, że do tej pory z aplikacji korzysta około 10 000 osób. Jaką w takim razie mamy szansę, że faktycznie znajdziemy za jej pomocą kogoś interesującego? Raczej niewielkie, tym bardziej ciężko zrozumieć dlaczego Facebook zdecydował się na przejęcie kolejnej aplikacji.

O ile w przypadku Instagram nie brakowało racjonalnych argumentów “za”, tak tutaj wydaje się, że jest to typowy akt desperacji Facebooka. “Nie potrafimy zrobić czegoś fajnego, więc kupimy sobie coś gotowego.” – musiał myśleć Mark wychodząc po raz kolejny na zakupy. Co konkretnie skłoniło go do zakupy akurat Glancee? Tego tym bardziej nie wiadomo. Od 2010 roku w serwisie zarejestrowało się wspomniane powyżej dziesięć tysięcy użytkowników. Na Facebooku z aplikacji korzysta około 3000 tysięcy użytkowników dziennie. Obecnie po ogłoszeniu zmiany właściciela użytkowników jest raptem o 1000 więcej. W porównaniu z Instagram liczby te można uznać za – lekko mówiąc – mało przekonywujące.

Glancee ma potencjał do tego by stać się prostym i dobrym narzędziem uzupełniającym usługi oferowane przez Facebooka, ponieważ ten z reguły służy głównie do utrzymywania i pielęgnowania dotychczasowych kontaktów. Największy społecznościowy serwis świata kiepsko sprawdza się  jako narzędzie do nawiązywania nowych znajomości. Nie przypominam sobie sytuacji, w której najpierw wysłałbym komuś zaproszenie do znajomych, a dopiero później zamieniłbym z nim kilka zdań. Mowa tu oczywiście o kontaktach prywatnych, w przypadku kontaktów zawodowych Facebook świetnie sprawdza się jako zastępstwo dla LinkedIn czy GoldenLine.

Facebookowi brakuje sprawnych wewnętrznych narzędzi, które w łatwy sposób pozwalały na nawiązywanie nowych kontaktów. Przy ilości danych jakie użytkownicy zostawiają w serwisie, oraz potencjale jakim dysponuje Open Graph dziwne jest to, że Zuckenberg wraz z swoim coraz liczniejszym zespołem nie potrafi wykorzystać ogromu danych na własną korzyść. Owszem, idzie im to sprawnie w przypadku sprzedaży powierzchni reklamowych, ale proces poznawania nowych osób za pośrednictwem Faceboka kuleje.

Teraz Glancee daje Facebookowi szansę na rozwinięcie skrzydeł właśnie pod tym względem. Problem tym, że aplikacja wcale nie działa wyjątkowo dobrze. Ciężko znaleźć ją w AppStore (mnie się w ogóle nie udało), a zalogowanie się do niej przez Facebooka również graniczy z cudem. Czyżby Facebook planował jej zamknięcie i całkowitą asymilację? Jeżeli tak, to już wkrótce, prócz powiadomień z zaproszeniami do gier czy spamerskich aplikacji możemy zostać zalani wiadomościami od rekomendowanych przyjaciół. A to z pewnością nie wpłynie pozytywnie na przyrost nowych użytkowników.

Czy Facebook wsparty poprzez przejęcia takimi serwisami jak Gowalla, Instagram czy właśnie Glancee stanie się czymś więcej niż tylko miejscem lansu, bieżącej komunikacji, i centrum gier? Pewnie tak. Aczkolwiek trzeba mieć na uwadze, że serwis próbował już sił z geolokalizacją, zakupami grupowymi, czy własnymi narzędziami do edycji zdjęć i nic z tych prób póki co nie wyszło. W głowie rodzą się wątpliwości czy z zakupionych serwisów nie zostanie tylko dobre wspomnienie.

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement