Co z tymi płatnymi treściami? NSFW beta pokazuje, jak robić je porządnie

08.05.2012
Co z tymi płatnymi treściami? NSFW beta pokazuje, jak robić je porządnie

Dostałam dostęp do NSFW, nowego projektu publikacyjnego Paula Carra, rozpoznawalnego wcześniej jako jednego z najbardziej charakterystycznych twarzy “starego” TechCruncha. Od razu skłania mnie to do refleksji co z prasą, a właściwie publikacjami w internecie, zwłaszcza tymi płatnymi? “Papierowe” wydania mają łatwiejszy start – są rozpoznawalne, zaufanie do druku jest duże, więc w momencie, gdy przenoszą się do sieci i każą płacić za dostęp nikogo nie dziwi to przesadnie. Taka kolej rzeczy. Co jednak z projektami, które nigdy nie były drukowane, a swój start zaliczają w sieci? Mam nadzieję, że NSFW nie będzie tak medialnie głośnym, ale za to finansowo lepszym sukcesem.

Portali zamkniętych za paywallami mamy już sporo. Prasowe New York Times, Financial Times czy Wall Street Journal radzą sobie coraz lepie na tyle, by decydować się nawet na zmniejszanie limitów dostępu do bezpłatnych treści. W Polsce też coraz więcej wydawnictw wprowadza opłaty, ale to wciąż na razie początki płatnej rewolucji internetowej.

Projekt Carra NSFW od samego początku zakłada brak darmowego dostępu. Albo użytkownicy płacą, albo nie dostają nic. 7 miesięcy temu, gdy zrodził się pomysł, NSFW miał być wydawnictwem jedynie tabletowym, z dedykowanymi aplikacjami. Na szczęście porzucono ten w zasadzie głupi pomysł i zdecydowano się na HTML5 tak, by ominąć prowizje dla Apple czy Google i by dać dostęp na jak najszerszej gamie urządzeń.

Tak na marginesie to świetny trend. Financial Times porzucający wsparcie aplikacji i stawiający wyłącznie na HTML5, czy Technology Review planujący zrobić to samo i dzielący się doświadczeniami udowadniają, że aplikacje prasowe, jakkolwiek by nie były atrakcyjne, tkwią gdzieś w zawieszeniu między ideą tradycyjnej papierowej prasy, a wolności dostępu z internetu. Paul Carr też o tym wspomina –Pomysł miesięcznej(albo tygodniowej) kolekcji grafik i słów, dostarczanych w 500 megabajtowym pliku, bez linków czy innych interaktywnych elementów jest przekleństwem konsumenta. Jeśli chciałby takich rzeczy, kupiłby papierowy magazyn (którego coraz bardziej, co oczywiste, nie kupi). Dla wiekszości ludzi czasopisma dostępne są przez przeglądarkę, zazwyczaj za darmo.

Zgadzam się z takimi opiniami w całości. Pomysł na tworzenie dużych, ciężkich aplikacji do czytania treści od początku był pokręcony, o czym pisałam przy premierze The Daily, pierwszej iPadowej gazety codziennej. Ani to serwis z bieżącymi, zawsze aktualnymi treściami, ani papierowa, wygodna i niezależna gazeta…

Czyli to już w zasadzie jasne: HTML5 jest przyszłością płatnych, internetowych treści. Jak jednak sprawić, by ludzie chcieli za nie płacić? Jest kilka ważnych czynników; musi być wygodnie (czyli jak najprostsza forma płatności), atrakcyjnie, a treści muszą mieć wysoką, unikatową jakość. Czyli nie przepisywane newsy,kopiowane analizy i grafiki znalezione gdzieś w sieci, ale prawdziwy, unikatowy zasób materiałów. Bo, umówmy się, przysłowiowe cycki i “breaking news” są w sieci za darmo w aż nadmiernych ilościach.

Prywatna, zamknięta beta NSFW na razie zapowiada, że NSFW będzie spełniał te kryteria. Paul Carr wyszedł ze świetnego założenia: od samego początku zatrudnia prawdziwych dziennikarzy i reporterów, którzy tworzą, a nie tylko kopiują treści. Do tego sztab ludzi odpowiedzialnych za grafikę, technologię, skład… Wszystko ma być dopięte na ostatni guzik. Co zabawne, ale i przebiegłe, użytkownicy nie dostaną nawet darmowego okresu dostępu próbnego. Ci z prywatnej bety tak, ale za ich półroczny dostęp płacą sponsorzy, których reklamy wyświetlają się tylko na stronie logowania i którzy dostają linijkę reklamy tekstowej w mailach. W środku nie ma i nie będzie reklam. W ogóle. Carr celuje w zarabianie na dostępie płatnym, a nie reklamach i dostępnie płatnym. Całkiem fair wobec płacących użytkowników.

Dodatkowo nie będzie drogo i abonament roczny zamknie się w 26 dolarach, a nie ak w przypadku prasy nawet kilkunastu dolarach miesięcznie. Przyznam szczerze, że bardzo podoba mi się takie podejście, bo od początku do końca jest przejrzyste i sprawa postawiona jest jasno wobec użytkownika.

A treści? Na razie jest ich niedużo, bo miałam okazję przeczytać 8 artykułów. Mi bardzo pasują, bo napisane błyskotliwie, z humorem i dystansem na różne tematy. Nic wtórnego, informacyjna rozrywka ze świetnymi rysunkami. Dodatkowo użytkownicy dostają dostęp do audycji, które Carr prowadzi na żywo.

W kwestii layoutu zostało wiele do zrobienia i na razie przygotowany jest tylko pod iPady, chociaż w przeglądarce da się z NSFW wygodnie korzystać. Pryznaję, że to niezły powiew świeżości. Brak reklam, mrugających boksów, nachalnej prezentacji treści… Strona ma też zostać już niedługo zoptymalizowana pod inne urządzenia.

Bardzo liczę na to, że NSFW przebije się do świadomości i ludzie zechcą płacić za faktycznie unikalne, dosyć oryginalne treści. Ja zrobię to z chęcią. Nie płacę za wiele pisanych treści w sieci, bo kilkunastokrotnie rozczarowałam się – zapłaciłam, a potem okazywało się, że są to wprawdzie dobre analizy, artykuły czy felietony, ale nic na tyle dobrego i oryginalnego, by nie znaleźć tego gdzie indziej. Poza tym płacąc kilka dolarów oczekuję serwisu stworzonego od początku z myślą o internecie, a nie przeniesionej do sieci gazety.

Za NSFW, jeśli będzie prezentował więcej pisanych treści, zapłacę. I to właśnie takie projekty mają największe szanse spopularyzować paywalle i płatne treści oraz wprowadzić je na nowy poziom.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement