100 lat z Evernote

07.05.2012
100 lat z Evernote

Evernote – jeden z ciekawszych start-upów internetowych w ostatnich latach wybiera się na giełdę. Kilka dni temu ogłosił czwartą rundę finansowania, w której zebrał 70 mln dol. od Meritech Capital oraz CBC Capital. To podmioty, które przygotują mu IPO. Giełdowy debiut będzie ukoronowaniem zapału i determinacji charyzmatycznego szefa firmy Phila Libina, który od 2007 r. w świetny sposób zarządza serwisem nazywanego przez niego samego ‚drugim mózgiem’ człowieka.

Evernote to dla ludzi prowadzących wiele projektów, mających głowę pełną pomysłów, które przychodzą w najmniej oczekiwanych momentach oraz po prostu dla tych, którzy chcą być uporządkowani i ważne dane muszą mieć zawsze przy sobie, narzędzie wręcz obowiązkowe. W skrócie działa tak: gdziekolwiek będąc, czy to przy własnym komputerze, czy to przy cudzym komputerze, czy w biegu ze smartfonem w ręku, zawsze i wszędzie możesz zachować ważną informację: tekst, zdjęcie, plik tekstowy, głos czy zrzut ekran i nie martwić się, że ją zgubisz.

Evernote nie może poszczycić się karierą typu Instagram, który w kilka miesięcy zdobył kilkadziesiąt milionów użytkowników, po czym sprzedał się Facebookowi za 1 mld dol, ale właśnie tyle ma wynieść wycena firmy, gdy Evernote zadebiutuje na giełdzie. Jeśli zadebiutuje jeszcze w tym roku, to stanie się to równo 10 lat po stworzeniu serwisu. Przez ten czas Evernote najpierw rozwijał się w dość powolnym tempie by wystrzelić do góry w ostatnich dwóch latach.

A zaczęło się wszystko w 2002 r. Serwis założony został przez rosyjskiego speca Stepana Pachikova w 2002 roku. Tenże Rosjanin pracował dla Apple w latach 80 i 90 budując swoje nazwisko na aplikacji rozpoznawania pisma ręcznego dla Newtona, protoplasty iPhone’a. Po upadku projektu Newton, Pachikov pracował nad rozwojem technologii OCR (optical charater recognition), która dzisiaj jest standardem we wszystkich redakcjach, agencjach monitoringu mediów oraz bibliotekach na całym świecie. Dla Evernote przygotował specjalny software, dzięki któremu rozpoznawany jest tekst pisany w zdjęciach.

W latach 2002 – 2008 Evernote odpierał ataki gigantów, między innymi tego od Google, który wprowadził bliźniaczą usługę Google Notebook. Google, jak to Google, po początkowym szumie marketingowym wokół swojej usługi zarzucił kontynuowanie projektu. Evernote wykorzystał to perfekcyjnie. Szybko przygotowano specjalny program, za pomocą którego wszyscy użytkownicy Google Notebook mogli zaimportować swoje dane do serwisu Evernote. Dzięki tej spektakularnej akcji Evernote zyskało ponad 100 tysięcy nowych użytkowników.

W 2007 roku w Evernote nastąpiły istotne zmiany na kluczowych dla firmy stanowiskach. Nowym prezesem został były prezes CoreStreet – Phil Libin – który dostał zadanie przekształcenia Evernote w mainstreamowy podmiot. W sukurs realizacji tego przedsięwzięcia przybył debiut App Store, wirtualnego sklepu z aplikacjami deweloperów zewnętrznych na iPhone’a. iPhone’owy klient Evernote pojawił się w AppStore jako jeden z pierwszych i z miejsca stał się hitem wśród darmowych aplikacji. Wielu użytkowników dopiero wtedy dowiedziało się o istnieniu Evernote. Mnóstwo z nich dosłownie się w pomyśle na zarządzanie osobistymi treściami zakochało. W ciągu kilku miesięcy od pojawienia się Evernote w App Store liczba użytkowników serwisu skoczyła do 700 tysięcy.

Później wszystko ruszyło jak z kopyta. W czerwcu 2011 r. Evernote świętował przekroczenie bariery 10 mln użytkowników, a kilka tygodniu temu – 25 mln. Serwis zarabia na kontach premium, z których korzysta aż 25% wszystkich użytkowników (5 dol. na miesiąc lub 45 dol. rocznie). Sprzedaje też dodatkowe usługi powiązane z Evernote w wewnętrznym sklepie Trunk.

Według słów Libina, firma Evernote budowana jest z myślą o tym, aby przetrwać co najmniej 100 lat. Rozwija bowiem produkt, który ma być jak ‘drugi mózg’ człowieka. Ma być więc dla niego niezbędny. Moim drugim mózgiem Evernote już dawno jest – to właśnie w tym serwisie przetrzymuję większość istotnych dla mnie informacji, a także wiele bardzo ważnych dokumentów.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement