Zarządzanie czasem jest passe, pora na zarządzanie snem

20.04.2012
Zarządzanie czasem jest passe, pora na zarządzanie snem

Często redaktorzy serwisów wszelakich publikują teksty uzupełnione o listy najciekawszych aplikacji na wszelkie możliwe mobilne systemy operacyjne. Takie spisy pełne są programów  do celów równie wielu, z reguły są to aplikacje do zarządzania zadaniami, ewentualnie dokumentami, na każdej niemal liście znajdzie się też zapewne jakiś multikomunikator i kilka rodzajów gier.

Sam, często skłoniony obietnicą usprawnienia pracy lub dla chwili rozrywki, ściągam polecane w tekstach aplikacje. Czasem zostają one ze mną na dłużej, w większości przypadków usuwam je po kilkunastu dniach. Szybko okazuje się, że na dłuższą metę są bezużyteczne, a ja sam lubię mieć porządek w swoim smartfonie.

Do niedawna sporadycznie zdarzało się, by ktoś polecił mi aplikację, która faktycznie może wpłynąć na moje życie. Zmieniło się to kilka dni temu, gdy znajomy polecił mi  Sleep Cycle – budzik, który z tradycyjnym budzikiem niewiele ma wspólnego. Co więcej, od zwyczajowego alarmu różni go to, że tuż po wyprowadzeniu mnie z fazy snu ochota na zmiażdżenie najbliższego otoczenia mija mnie szerokim łukiem. Dzieje się tak dlatego, że aplikacja na podstawie ruchów mojego ciała podczas snu uruchomi alarm w momencie, w którym pobudka będzie najmniej szkodliwa dla mojego samopoczucia.

Aplikację testuję dopiero od 2 dni, ale już dziś mogę stwierdzić, że to co myślałem o niej przed instalacją było olbrzymim błędem. Wydawało mi się, że to zwykłe wyciąganie pieniędzy od naiwnych użytkowników iPhone’ów. Jak się okazuje aplikacja działa, a ja sam, z pełnym uznaniem dla jej twórców, mogę im szczerze podziękować. Mam nadzieję, że dalej będzie sprawować się tak samo dobrze, gdyż przy moim trybie życia wstawanie o różnych porach z pewnością nie sprzyja regularnemu wysypianiu się. Dzięki aplikacji mam obraz tego, jak wygląda mój sen, dzięki niej budzę się zdecydowanie bardziej wypoczęty.

Jak to możliwe, że aplikacja sama uruchamia budzik w momencie, gdy jest to najlepsze dla naszego organizmu? Z pomocą przychodzi magia Apple i akcelerometr, który wyłapuje najmniejsze ruchy naszego ciała i analizuje na ich bazie fazy naszego snu. Jedyną wadą takiego rozwiązania jest fakt, że telefon musimy położyć blisko naszego ciała. Ktoś mógłby powiedzieć, że nie jest to do końca zdrowe i próbować analizować wpływ fali telekomunikacyjnych na pracę naszego mózgu podczas snu. Możliwe, że coś w tym jest, z drugiej jednak strony włączenie trybu samolotowego i odcięcie się od szkodliwych fal nie stanowi w iPhonie problemu.

Oprócz wspomnianej przeze mnie aplikacji, z pewnością znajdziecie inne, jej podobne i spełniające podobne funkcje. Prawdopodobnie, z której nie zaczniecie korzystać i tak będzie zadowoleni z efektu. Był czas na sprawne zarządzanie pracą, zadaniami i pracą zespołu. Teraz przyszedł czas na to, aby sprawnie i efektywnie zarządzać naszym snem. Mnie się taki rozwój wypadków bardzo podoba.

Advertisement

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement