Diablo III – czyli jak Blizzard potrafi zepsuć cały efekt

23.04.2012
Diablo III – czyli jak Blizzard potrafi zepsuć cały efekt

Autorem tekstu jest Sebastian Łubik, autor bloga http://lubik.info

Weekend rozpoczął się dla mnie jak i dla większości z Was, świetną wiadomością. W piątkowy wieczór rozpoczęły się oficjalne beta testy gry, publicznie otwarte dla wszystkich. Doskonale wiadomo jak długo Blizzard kazał nam czekać na ten tytuł ciągle przesuwając terminy kolejnych premier. Jednak człowiek w obliczu pobierającego się klienta tak długo wyczekiwanej gry, jest w stanie wybaczyć wszystkie potknięcia twórcom. Ci niestety potrafią dochować tradycji i nawet wersji beta nie potrafią porządnie przygotować. Kolejny strzał w wielokrotnie wcześniej przestrzeloną stopę.

Ilość danych do pobrania to około 3GB. Sama gra wymagała 15GB miejsca na dysku, by rozpocząć jej instalację. Warto tutaj pochwalić Blizzard za świetne rozwiązanie pobierania gry (znane m.in. z World of Warcraft) – mianowicie pobierana gra podzielona jest na trzy części. Od części drugiej tzw. playable, możemy rozpocząć grę, a pozostałe dane zostaną pobrane w tle.

Gra zainstalowana! Następnie wiekopomna chwila, czyli uruchomienie kultowej gry, na która przyszło tak długo czekać. Interfejs do złudzenia przypomina World of Warcraft, tyle że z nieco ciekawszą i bardziej atrakcyjną grafiką, a sama muzyka w tle znakomicie uzupełnia całość. Pierwszy problem, który pojawił się po próbie zalogowania, to brak dodatkowego identyfikatora (Battle Tag).

Procedura jego utworzenia na szczęście nie jest problematyczna – wystarczy zalogować się do konta w serwisie Battle.NET, zaproponować własny identyfikator, a następnie system doda kilka dodatkowych znaków do naszej propozycji i ot Battle Tag jest już utworzony. Uzbrojony we wszystko, co mi Blizzard nakazał przygotować, wracam do gry, by się zalogować. W tym miejscu zaczyna się wielkie przedstawienie. Komunikaty o błędach, które zaczynają się pojawiać najpierw wywołują zdziwienie, następnie zmieszanie, by na końcu wywołać pełne zażenowanie.

Wśród potężnej listy komunikatów, które miałem okazję ujrzeć, pojawiły się te o przekroczonym czasie logowania, kolejne o błędnych danych, czy też o odrzuceniu połączenia. Po 30 minutach prób poddałem się. Zacząłem przeglądać fora poszukując informacji, czy nie jestem odosobnionym przypadkiem. Oczywiście nie tylko ja miałem podobne problemy – fora i Twitter aż huczały od opinii zirytowanych graczy. Na jednym z serwisów znalazłem informację, że zmiana serwerów w ustawieniach konta z europejskich na amerykańskie przynosi wymierne rezultaty. Po tej zmianie w końcu udało się zalogować!

W końcu ujrzałem to, na co czekałem tyle lat! Grafika, dźwięk i grywalność – niesamowite. Przypomniały się stare czasy i niesamowity klimat poprzednich części tej świetnej gry. Interfejs jasny, czytelny i przejrzysty – ewidentnie nawiązujący do poprzednich części. Niewielka ilość miejsca na pasku z wszelkimi zaklęciami wzbudziła jednak moje zdziwienie – jednak to tylko przyzwyczajenie z World of Warcraft, gdzie miejsca i samych czarów było kilka razy więcej.

Sama gra była absolutnie doskonała, jednak po kilku godzinach grania pojawiła się myśl, że jest ona zdecydowanie za prosta. Mam jednak nadzieję, że autorzy poniższego materiału nie pozostaną gołosłowni po premierze 15 maja.

Diablo tak mnie wciągnęło, że komunikat o ukończeniu wersji demonstracyjnej spowodował wielki zawód. Grywalność na bardzo wysokim poziomie, przy bardzo prostej i wygodnej obsłudze.

Wersja przeznaczona do testów została wyposażona w dwa tryby rozgrywki: można było oddać się przyjemności gry w trybie single lub multiplayer. Spróbowałem obu wersji – niestety ta druga z powodu ogromnej liczby graczy i ogromnych opóźnień była absolutnie bezsensowna. Nowością w samym Diablo jest tzw. Auction House (znany z WoW), gdzie gracze mogą sprzedawać lub kupować przedmioty znalezione w grze za pomocą wbudowanego systemu aukcyjnego.

Jednym słowem będzie hit. Szkoda tylko, że takie drobiazgi jak niedopracowany system logowania i ciągłe irytujące błędy psują całą otoczkę związaną z grą. Blizzard nie jest nową firmą na rynku i doskonale wie, że gry takie jak ta będą się cieszyć ogromnym zainteresowaniem graczy. Dlatego tym większe jest moje zdziwienie, że potrafią dopuścić do sytuacji, w której przeciążone serwery nie wytrzymują takiego ruchu. Oczywiście mogą się zdarzyć sytuacje awaryjne, bo zainteresowanie przekroczyło najśmielsze oczekiwania twórców. Tu jednak aż prosiło się o zastosowanie systemu kolejkowania graczy (znanego z WoW), który rozwiązałby problem.

Sebastian Łubik, autor bloga http://lubik.info

Advertisement

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement