Czy da się zrobić świetny tablet za 379 dol? Asus pokazuje, że tak

23.04.2012
Czy da się zrobić świetny tablet za 379 dol? Asus pokazuje, że tak

Wydając swój pierwszy tablet, Apple pokazał rynkowi, że urządzenie tego typu ma kosztować co najmniej 500 dol. Do tej pory większość producentów sprzedaje swoje urządzenia w podobnych lub nawet wyższych cenach. Jest to sytuacja beznadziejna dla wszystkich konkurentów firmy z Cupertino. Mając do wyboru różne tablety w podobnej cenie, niemal każdy wybierze urządzenie Apple’a. Po rozum do głowy poszedł dopiero Asus, który wydał produkt w pewien sposób przełomowy, czyli bogato wyposażony tablet kosztujący jedyne 379 dol.

Asus TF300, bo to o nim mowa, pod względem specyfikacji niezwykle przypomina Asusa Transformera Prime, moim zdaniem najlepszego tableta na rynku. Napędza go wyjątkowo wydajny układ Tegra 3, czyli mariaż czterordzeniowego procesora Cortex A9 oraz chipu graficznego GeForce Ultra Low Power wyposażonego w 12 jednostek cieniowania, które także można określać mianem rdzeni. Dla porównania – podczas premiery iPada 2012, Apple chwalił się zastosowaniem czterordzeniowego układu graficznego oraz dwurdzeniowego procesora.

Nie sposób nie wspomnieć o slocie na karty microSD oraz stacji dokującej w formie klawiatury, której koszt to dodatkowe 150 dol. Zwłaszcza ten ostatni element jest wyjątkowo ciekawy, gdyż pozwala nie tylko na porzucenie dotykowego ekranu i pracę w bardziej tradycyjny sposób, ale też na przedłużenie czasu pracy urządzenia na pojedyńczym ładowaniu . Ma on dodatkową baterię, która pozwoli komputerowi (już nie tabletowi) pracować przez dziewięć godzin. Nic nie zmieniło się też pod względem oprogramowania – urządzenie nadal jest dostarczane z najnowszym Androidem 4.0 Ice Cream Sandwich.

Nowy tablet Asusa ma jednak też swoje wady, które wynikają z chęci obniżenia ceny urządzenia. Pierwsza z nich to zastosowany ekran IPS o rozdzielczości 1280×800 i przekątnej 10”, który jest za bardzo odblaskowy. Praca na zewnątrz będzie co najmniej nieprzyjemna. Druga wada to brak metalowej obudowy, która jest zbyt droga jak na urządzenie z niższej półki cenowej. Asus TF300 jest opakowany w plastikową obudowę, przez co jest trochę cięższy i grubszy oraz wydaje się mniej wytrzymały od swojego starszego brata. Nie musimy dodawać, że nowy tablet przez to jest mniej sexy, w końcu aluminiowe wykończenie sprawiało, że Asus Transformer Prime wyglądał jak mniejszy kuzyn Ultrabooka. Oprócz tego Asus zlikwidował lampę błyskową aparatu. Nie jest to duża wada – w końcu nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie traktował tabletu jak aparatu fotograficznego.

Moim zdaniem Asus poczynił odpowiednie kroki i stworzył produkt o idealnym stosunku ceny do jakości oraz wydajności. Szybkie podzespoły, możliwość podpięcia klawiatury i Android 4.0 w cenie 379 dol. wydaje się ceną wprost kuszącą. Oczywiście dotyczy ona najuboższej wersji urządzenia, wyposażonej jedynie w 16GB pamięci. Wersja z dwukrotnie większą ilością miejsca kosztuje 399 dol., czyli dokładnie tyle, co edukacyjna wersja iPada 2 (o pojemności 16GB), od którego jest pod niemal każdym względem lepsza. Jeśli z kolei zechcemy dokupić jeszcze klawiaturę, całkowity koszt urządzenia zamknie się w 529 dol. lub 549 dol. W tym przypadku tablet Asusa konkuruje z najnowszą wersją iPada i musimy się zastanowić, co w większym stopniu zwiększy komfort wykonywanej przez nas pracy – ekran o ogromnej rozdzielczości czy dodatkowa klawiatura z touchpadem i drugim akumulatorem.

Ja osobiście wybieram klawiaturę.

Dawid „Kosa” Kosiński:  Geek pełną gębą. Jego pasja to technologie mobilne, ale bardziej ceni komputery stacjonarne. Kocha internet, jednak woli życie poza nim. Nie rozumie Apple, a posiada i używa iPoda. Nie lubi blogów technologicznych, lecz (od dziś) pisze dla Spider’s Web. Przez wiele lat współpracował z serwisami takimi jak FrazPC.pl, PCLab.pl, Benchmark.pl oraz magazynem Logo. Obecnie redaktor i ekspert laboratorium testowego polskiej edycji magazynu PC World. 

Advertisement

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement