Xbox 360 rdzewieje, PlayStation siwieje, a Sony i Microsoft boją się nowych premier

19.03.2012
Xbox 360 rdzewieje, PlayStation siwieje, a Sony i Microsoft boją się nowych premier

Wszyscy znawcy rynku konsol byli święcie przekonani, że Sony i Microsoft na targach E3 pokażą nowe generacje swoich konsol do gier. Dosłownie przed chwilą otrzymaliśmy oficjalne oświadczenie Microsoftu, w którym kategorycznie zaprzecza: na targach nie będzie nowego Xboxa. Sony również kręci głową. Królem parkietu zostanie Nintendo. Ale i on bojaźliwie ogląda się przez ramię.

Obecnej generacji konsol do gier wkrótce stuknie siedem lat. To diabelnie długo w świecie gier wideo. Trzeba przyznać, że zarówno PlayStation 3, jak i Xbox 360 przetrwały próbę czasu. Gry wciąż wyglądają fenomenalnie, a deweloperzy wdrażają niesamowite pokłady kreatywności, by oprawa audiowizualna prezentowała się jeszcze wspanialej. Dodatkowo, będąc blisko kresu możliwości obu konsol, zaczynają rywalizować nie tylko na grafikę i dźwięk, ale również na pomysły, scenariusze i inne, równie ważne elementy.

Z drugiej jednak strony, nie ukrywajmy, jeżeli jakaś gra wygląda dobrze, to nigdy nie jest jej wadą. Jasne, w wyścigach samochodowych liczy się przede wszystkim mechanika gry, fizyka, i tak dalej. Ale czy nie jest fajnie, jak nasze Lamborghini wygląda w grze jak z obrazka? Pewnie, że jest!

Gry sprzedają się jednak bardzo dobrze, twórcy konsol mają więc znikomą motywację do spieszenia się z premierą kolejnej generacji. Jeśli chodzi o sprzedaż samych konsol, tu już jest nieco gorzej: w ostatnim kwartale sprzedało się o 20 procent mniej konsol, niż w tym samym rok temu, jak podaje NPD. Dalej są to jednak imponujące wyniki. Dodatkowo, zarówno Microsoft jak i Sony bardzo obawiają się porażki finansowej. Zachodnia gospodarka pogrążona jest w kryzysie. Przeciętni obywatele nie są tak skorzy do zakupienia urządzenia służącego przede wszystkim do gier za dwa tysiące złotych, jak za dawnych lat.

Problem w tym, że dalsza zwłoka może Microsoft i Sony bardzo wiele kosztować. Zwróćcie uwagę chociażby na iPada trzeciej generacji. Konfiguracja sprzętowa tego urządzenia imponuje i coraz bardziej zbliża się do możliwości Xboxa i PlayStation. Co więcej, możemy się spodziewać, że za rok pojawi się jego jeszcze potężniejsza edycja. A konsole do gier są odświeżane sprzętowo bardzo rzadko.

Patrząc na imponującą specyfikację iPada 3, widzę bardzo wyraźnie plan Apple’a. Stworzyć urządzenie, które uczyni konsole typu Xbox 360 czy PlayStation 3 absolutnie zbędnymi. Czterordzeniowy układ graficzny przecież nie służy do tego, by Safari lepiej działało. W tej chwili tablet ten wciąż przegrywa, nie tylko możliwościami, ale również i dostępnymi tytułami. Nie znajdziemy dla niego Gears of War 3, Need for Speed: The Run czy Mass Effect 3. Znajdziemy na nim mobilne odpowiedniki tych tytułów, zubożone, dużo brzydsze, łatwiejsze i dostosowane do interfejsu dotykowego, który jest dużo mniej precyzyjny od gamepada.

Wyobraźcie sobie jednak iPada 4, którego bierzemy w podróż, korzystamy z niego tak samo, jak z poprzedniej generacji: do czytania, prostych gierek, do oglądania filmów. Wracamy do domu, kładziemy tablet pod telewizorem i… mamy konsolę do gier. Cieniutką, wielofunkcyjną, mobilną, z genialnym modelem dystrybucji oprogramowania. Jeżeli Apple do tego nie dąży, jest głupi. A z pewnością dąży. Jego konkurencja, z całą pewnością, również. Dowodzą tego chociażby nowozatrudniani specjaliści, którzy wcześniej pracowali w działach Xbox i PlayStation. Mają pomóc w rozwoju gier takich, jak Cut the Rope? Nie sądzę.

Nintendo nie zwleka. Konsola Wii U ma się pojawić jeszcze w tym roku w sprzedaży, a pełnia jej możliwości zostanie zaprezentowana już na zbliżających się targach E3. Wii U jednak nie będzie zupełnie nową jakością jeśli chodzi o specyfikację sprzętową. Ta nieznacznie przewyższa obecną generację Xboxa i PlayStation. Nintendo nigdy nie stawiało na „grafikę”. Japońskiemu gigantowi bardziej zależy na niskiej cenie konsoli i innowacyjności jeśli chodzi o samą mechanikę gry. Fakt jednak pozostaje faktem, że Wii zawsze było uważane za bardziej „familijną”, prostą konsolę, a PlayStation i Xbox to sprzęt dla graczy-hobbystów.

Microsoft i Sony (a właściwie marki Xbox i PlayStation) to obecnie strzał „być albo nie być”: niedługo muszą pokazać nowy sprzęt, by dalej pozostać istotnymi. Obecna sytuacja nie potrwa długo, jeżeli pojawi się lepsza alternatywa, taka jak wyimaginowany przeze mnie iPad 4. Nie może to być jednak byle co. Jeżeli Xbox 720 (nazwa hipotetyczna) będzie niewiele wydajniejszy od iPada 5, który pojawi się (strzelam) za dwa lata, to jego zakup może mieć znikomy sens.

Targi E3 będą dla mnie z pewnością bardzo ciekawe. Pojawi się cała masa nowych gier, w które bardzo będę chciał zagrać. Nie pojawi się jednak żaden rynkowy „game-changer”. Może i nie doceniam konsoli Wii U, ale to dlatego, że Nintendo ma swój własny świat. Wii sprzedało się w zawrotnej ilości egzemplarzy, ale nie stanowiło bezpośredniej konkurencji dla PlayStation czy Xboxa: konsolę kupował zupełnie inny rodzaj graczy.

Microsoft i Sony zaprezentują swoje propozycje, zapewne dopiero w przyszłym roku. I po raz pierwszy te konsole nie zadecydują o tym, czy większą część rynku zgarnie pierwsza, czy druga firma. To, co sobą zaprezentują, zdecyduje o tym, czy dalej będą miały sens. Bo tak jak casualowe gry, znane z Apple App Store czy Google Play nie są w stanie mnie dłużej zainteresować, niż na pięć minut, tak jeżeli na iPadzie 5 będę mógł zagrać w Gears of War 5, mając w ręku gamepada, przed oczyma telewizor, a wszystko w genialnej oprawie, to niech mi ktoś wytłumaczy po co mi nowy Xbox?

Zmoddowaną konsolę z ilustracji wiodącej znalazłem na http://evildan.deviantart.com/

Maciek Gajewski jest dziennikarzem, współprowadzi dział aktualności na Chip.pl, gdzie również prowadzi swojego autorskiego bloga.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement