Po 52 latach człowiek znów dokonał niemożliwego

26.03.2012
Po 52 latach człowiek znów dokonał niemożliwego

W zeszłym tygodniu narzekałem na brak dążenia do rzeczy niemożliwych w ówczesnym świecie. Concorde’y przestały latać prawie dekadę temu, nikt od dawna nie wylądował na księżycu, także program lotów wahadłowców NASA został zakończony. Na szczęście nie wszyscy zrezygnowali z realizacji swoich marzeń. Po raz drugi w historii człowiek zszedł na dno Rowu Mariańskiego, najgłębszego miejsca na Ziemi.

O projekcie Jamesa Camerona słyszałem parę razy, jednak nie śledziłem go zbyt uważnie. Dopiero dziś rano przywitał mnie radosny nagłówek na głównej stronie Gazeta.pl. Reżyser dwóch największych kinowych hitów wszech czasów „Avatara” i „Titanica”  zanurzył się na prawie 11 kilometrów. Z jednej strony 11 kilometrów nie robi na nas większego wrażenia – codziennie pokonujemy więcej w parę minut różnymi środkami transportu, ale z drugiej strony to odległość większa niż przeciętna wysokość przelotowa rejsowych samolotów. Musi to robić na nas wrażenie.

Szczególnie że Rów Mariański jest jednym z najsłabiej zbadanych miejsc na świecie. Ludzi potrafią badać odległe planety lub nawet całe układy planetarne, jednak nie potrafią zgłębić tajników znajdujących się zaledwie 11 kilometrów pod nimi. Czy nie jest to fascynujące?

Ostatnia i za razem pierwsza w historii taka wyprawa miała miejsce 52 lata temu, gdy na 20 minut Don Walsh i Jacques Piccard zeszli na dno Rowu Mariańskiego w batyskafie „Trieste”. Nie udało im się niestety zrobić ani jednego zdjęcia – z wyprawy Jamesa Camerona prawdopodobnie będziemy mieli cały film dokumentalny.

Sławny reżyser zanurzył się w kapsule Deepsea Challenger, która waży 11 ton i mierzy ponad 7 metrów długości. W pojeździe, Cameron miał bardzo ograniczone ruchy – nogi miał stale podkurczone, nie było też mowy o wyprostowaniu rąk. Wszystko po to, by ograniczyć objętość kapsuły. Mimo to mógł sterować oświetleniem oraz kamerami, a także specjalnym odkurzaczem do pobrania próbek z dna czy małych żyjątek z dna naszej planety.

Teraz pozostaje nam tylko czekać na pierwsze podsumowania i efekty spektakularnej wyprawy. Jednak już teraz James Cameron udowodnił, że po prostu można – po 52 latach człowiek znów dokonał rzeczy niemożliwych. By wyobrazić sobie jak olbrzymie siły ciśnienia działały na podwodny pojazd wystarczy zejść parę metrów pod wodę, gdzie już odczujemy potężne siły przyrody. Oczywiście odkryjemy przy okazji magię wody, dzięki której zrozumiemy dlaczego Cameron tak bardzo pragnął osiągnąć dno Rowu Mariańskiego.

Oczywiście taka wyprawa nie udała by się bez odpowiednich kontaktów, sławy samego reżysera i pomocy odpowiednich ludzi. W sponsoring wydarzenia zaangażowany jest producent zegarków Rolex, a cała wyprawa odbywa się pod szyldem Towarzystwa National Geographic. Zapewne już dziś Cameron ma pewność, że na jego dokument do kin pójdą miliony widzów. Tak samo jest pewne, że zarobi pokaźną sumę pieniędzy na odcinaniu kuponów od Titanca w 3D.

Póki sprawia nam to radość, przyprawia o dumę i zachwyt, że człowiek po raz kolejny pokonał pewne niemożliwości, to wszystko jest w jak najlepszym porządku. Do odważnych świat należy niezależnie czy tyczy się to codzienności, czy rzeczy wręcz niemożliwych.

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement