Fenomen Dribbble i historia pięknej miłości

20.03.2012
Fenomen Dribbble i historia pięknej miłości

Był taki okres w moim życiu, w którym przeglądanie serwisów związanych z grafiką zajmowało mi 90% wolnego czasu. Szukałem wszelkiego rodzaju tutoriali, ciekawych projektów. Z ogniem w oczach oglądałem pracę grafików, których stawiałem sobie za wzór. Mówiłem wtedy – o, właśnie tak będę potrafił rysował kiedy dorosnę.

Od tamtego czasu minęło kilka lat, zrealizowałem pokaźną liczbę projektów graficznych, wyspecjalizowałem się w konkretnej tematyce i teraz gdy wspominam tamte czasy, myślę o nich z rozrzewnieniem. Dziś zdaję sobie sprawę, że pewnego poziomu nie przeskoczę, nie mam umiejętności, które pozwalałyby mi na odręczne rysowanie komiksowych postaci, nie potrafię przygotować pięknych, pełnych detali grafik na potrzeby kampanii reklamowych podobnych do tego, co realizuje np. studio Ars Thanea. Mimo to mam na swoim koncie kilka projektów w mojej specjalizacji, z których do dziś jestem dumny. Wśród nich są blogi, serwisy informacyjne, strony firmowe i sklepy internetowe.

Ok, wystarczy osobistych wywodów i wyznań miłości. Pora przejść do meritum. W serwisach, które kiedyś codziennie odwiedzałem zawsze brakowało, a właściwie do dziś brakuje możliwość optymalizacji ich przeglądania. Ustawiania wyników wyszukiwania pod moje indywidualne, mocno zawężone potrzeby. Często, próby odnalezienie projektów wybitnych trwały nie minuty, a długie wydłużające się godziny, podczas których wyrobiłem sobie nawyk szybkiego przeglądania kolejnych stron. Dziś z tamtego okresu zostało mi walczyć z zespołem cieśni nadgarstka.

DeviantArt.com, Digart.pl, Behance.net to wszystko serwisy, które mogą być świetną wizytówką każdego grafika, ale osoby, które lubią grafikę musiały się sporo napocić, by znaleźć w nich projekty graficzne rzeczywiście wartę uwagi. Lukę tą, dopiero od niedawna zaczął zastępować projekt, który w moim odczuciu stał się swego rodzaju fenomenem. Mam tu na myśli Dribbble.com – prosty katalog przedstawiający w bardzo ładnej formie zbiór prac najlepszych grafik, projektów interfejsu, ikon oraz innych elementów graficznych. Co go zdecydowanie wyróżnia na tle konkurencji to fakt, że w przeciwieństwie do standardowych społecznościowych portali graficznych daje olbrzymie możliwość selekcjonowania tego, co możemy oglądać. Jeżeli chcemy przejrzeć ciekawe projekty związane z projektowaniem menu stron internetowych, proszę bardzo. Ustawiamy odpowiednie parametry i przeglądamy tylko to co nas w danej chwili interesuje. Prosto i przyjemnie.

To co jeszcze wyróżnia serwis na tle konkurencji, to model przedstawiania projektów. W przypadku Dribbble nie oglądamy projektu całej strony internetowej, a jedynie jej niewielki wycinek. W związku z tą restrykcyjną sztuką prezentowania grafik, tylko od ich autorów zależy jaką popularność osiągną ich pracę. Umiejętność atrakcyjnego prezentowania jest sztuką, którą z pewnością warto opanować.

Sama przyjemność przeglądania serwisu to nie wszystko. Jak w każdym biznesie, tak i Dribble, by funkcjonować musi zarabiać na swoje utrzymanie. Pisałem kiedyś o CodeMarket.pl, serwisie umożliwiającym znalezienie grafika-freelancera dostępnego na zlecenie. Dribbble poszedł podobną drogą i dał swoim użytkownikom możliwość znalezienia grafika w najbliższej okolicy, specjalizującego się w szukanej przez nas kategorii. Co ważne, dzięki bardzo dużej bazie grafik i grafików mamy w czym wybierać, a konto premium które umożliwia znalezienie osoby do pomocy kosztuje tylko 20 dolarów rocznie.

Ilu użytkowników zdecydowało się na wykupienie konta premium? Oficjalnych danych nigdzie nie udało mi się znaleźć, ale patrząc po liczbie znajomych grafików z Polski, którzy posiadają konto “pro” wydaję się, że ogólnie liczba zakupionych kont powinna w pełni zadowalać pod względem finansowym twórców serwisu. Szczególnie, że jego administracja wydaje się być prosta i mało wymagająca.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement