Czas odczarować Panią Zosię i powiedzieć jej „do widzenia”

14.03.2012
Czas odczarować Panią Zosię i powiedzieć jej „do widzenia”

Trzeba odczarować Panią Zosię. Pani Zosia od dawna używana jest w tekstach na Spider’s Web jako uosobienie przeciętnego użytkownika technologii, który telefon kupuje u operatora, swoje decyzje zakupowe podejmuje nie w oparciu o porównania, a o to, co ktoś powiedział, co najczęściej widzi w reklamach czy co podsuną sprzedawcy. Pani Zosia nie wie, co to gigaherce, ale wie, że dotyczą one komputerowych spraw. Dla niej informatyk to człowiek, który naprawi to, co w środku komputera, zna się na tym, co zainstalować w Windowsie, żeby dobrze działał, potrafi podłączyć telewizję od TP (a niedługo Orange), stworzy jej profesjonalnie reklamę graficzną i zaprojektuje stronę, a na dodatek zaprogramuje nową pralkę czy mikrofalę. W końcu to informatyk!

Ale Pań Zoś jest wiele. W zasadzie są ich setki tysięcy, o różnej płci w różnym wieku, różnymi upodobaniami, przyzwyczajeniami i z różnym otoczeniem. Ten zosiowy byt, który kiedyś stworzyłam, by zobrazować jeden szczególny obraz osoby nieznającej nazw kolejnych wersji Androida, wymknął się w którymś momencie spod kontroli i zaczął służyć jako argument przy kolejnych polemikach odnośnie fragmentacji. I każdy (łącznie ze mną) Panią Zosię wykorzystuje tak, jak ma na to ochotę, zapominając często, że przeciętni użytkownicy, których Pani Zosia ma symbolizować, nie są jednakowi. Czas odczarować Panią Zosię.

Jedna Pani Zosia na pytanie o to, czego oczekuje od swojego nowego telefonu, który musi wybrać przy przedłużaniu abonamentu, odpowiada – Musi być różowy! Nieważne jaka firma, ja bardzo lubię różowy, ewentualnie złoty, bo musi mi pasować do ubrań. – A jakieś wymagania odnośnie aparatu, funkcji? – Aparat musi być, wiadomo, budzik, ma dzwonić i wysyłać esemesy, z niczego więcej nie korzystam. I musi być różowy. Inna Pani Zosia na wstępie powie – Nokia albo Samsung, duży ekran, dotykowy i musi mieć możliwość wgrania dodatkowych gier i bateria musi długo trzymać. Jeszcze inna Pani Zosia zacznie tak – chcę WiFi i internetu, najlepiej taki a taki model, bo kolega ma i chwalił go.

Pani Zosia z Wygwizdowa Mniejszego za to stwierdzi, że nie chce tych nowoczesnych telefonów i woli taki prosty, bo one lepiej zasięg w Wygwizdowie łapią. Pani Zosia z Koluszek za to stwierdzi, że telefon musi mieć duże litery, bo kupuje go dla swojej mamy czy babci, która niedowidzi. A ta Pani Zosia, co ogląda dużo reklam, powie – Chcę ten i ten model, bo go widziałam w reklamie. Na pytanie, czy wie, jakie ma funkcje i czy może inny nie byłby dla niej lepszy, bo ma to i to, odpowie, że nie, że reklama i już!

Oczywiście życie zweryfikuje, czy różne Panie Zosie będą zadowolone ze swoich telefonów i czy faktycznie to, co chciały przy ich kupowaniu im wystarczy, ale wniosek jest jeden – Pani Zosia nie jest bytem jednowymiarowym i mówienie, że Pani Zosia lubi ustawić sobie w telefonie własną tapetę, a ten czy tamten system będzie dla niej prosty, jest po prostu błędne.

Oczywiście, że istnieją większości, które zwracają uwagę na konkretne rzeczy, ale nie jest to wcale takie proste. Nawet różne badania rynkowe stanowią o różnych preferencjach i o tym, co jest ważne dla większości – bo Panie Zosie się edukują, są różne na zachodzie Polski, inne na północy, jeszcze inne na wsi a inne w dużych miastach.

A tymczasem Pani Zosia potrafi zaskoczyć wszystkich, zaprzepaścić lata badań i “riserczu” i powiedzieć ni stąd, ni z owąd po prostu – to mi się nie podoba. I nagle okazuje się, że Pani Zosia nie taka prosta i przewidywalna, jak myślał producent.

Dlatego nie powinniśmy szafować Panią Zosią na prawo i lewo i wmawiać jej, czego oczekuje i na czym jej zależy. Pani Zosia ma swoje zależne od wielu czynników zdanie i i tak zrobi po swojemu.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement