Aplikacje webowe to odpowiedź na fragmentację

20.03.2012
Aplikacje webowe to odpowiedź na fragmentację

Fragmentacja to zdecydowanie przeceniony problem z punktu widzenia użytkowników końcowych. Deweloperzy gier i programów na smartfony uparcie się jednak skarżą. Część z nich jednak przypomniała sobie jak zaczynał iPhone i zaczyna myśleć o przerzuceniu się na aplikacje webowe.

Pisząc aplikacje i gry na smartfony musisz pamiętać, że twoi potencjalni klienci mają różne modele telefonów i różne wersje systemów. Szczególnie dotkliwe jest to w przypadku otwartych platform, takich jak Android. Tysiące kombinacji sprzętu i oprogramowania może zdecydowanie zepsuć twój dzień. Programiści przypomnieli sobie jednak iPhone’a w swojej pierwszej wersji, na którym operowały wyłącznie aplikacje webowe.

Szczególnie ci programiści, którzy piszą na Androida. Firma Appcelerator postanowiła pochylić się nad zagadnieniem. Zadała szereg pytań 280 tysiącom programistów odpowiedzialnych za 35 tysięcy aplikacji. 78,6 procent z nich jest zainteresowanych pisaniem na smartfony z Androidem, 65,9 procent na tablety z Androidem, 89 procent na iPhone’y, 88 procent na iPady, 37 procent na Windows Phone i 16 procent na BlackBerry. To średnio o pięć procent niższe wyniki, niż w identycznym badaniu sprzed roku. Jako uzasadnienie swojego zniechęcenia programiści podają fragmentację platformy.

Ci sami ankietowani programiści coraz cieplej myślą o aplikacjach webowych. Aż 67 procent z nich jest bardzo zainteresowania ich tworzeniem. Ich uzasadnienie? To nasza odpowiedź na fragmentację. 67 procent to nieco więcej, niż na tablety z Androidem. Nie chodzi tu o aplikacje uruchamiane z poziomu przeglądarki: takie chce tworzyć tylko sześć procent zainteresowanych. Ale 72 procent chce stworzyć prosty, natywny interfejs, który jest „obudową” dla aplikacji webowej, polegając na silniku przeglądarki. Coś jak… Mapy Google.

Aplikacje webowe, rzecz jasna, to nie jest rozwiązanie wszystkich problemów fragmentacji. Dalej mamy różne rozmiary ekranów i potrzebę dopasowania do nich interfejsu. Dalej mamy różne platformy (WebKit, Gecko, Trident, Presto). A przede wszystkim, nie wszystko da się zrobić za pomocą HTML, CSS i JavaScript. Z drugiej jednak strony optymalizacje layoutu dla wielu rozdzielczości są banalne, a różne platformy dążą do standardu opisanego przez W3C. Oznacza to, że poprawki w kodzie dotyczyć będą niuansów, a aplikacje nie trzeba przepisywać na nowo, bo na Chrome „śmiga”, a na Safari już nie. A co do tego, że aplikacje webowe nie potrafią tyle, co natywne… tak, to prawda. Ale pamiętajmy, że mówimy o smartfonach. Można napisać bardzo przyzwoitą grę dla przeglądarki. Cut the Rope może nie jest nowym Mass Effect 3, ale zapewni wciągającą zabawę na 4-calowym ekranie komórki.

Jakby tego było mało, aplikacja webowa ma mniejszy kłopot nie tylko z różnymi smartfonami w danym ekosystemie. Ma również w nosie same ekosystemy. Webowa poczta, kalendarz, czytnik newsowy, program telewizyjny bez żadnych zmian w kodzie (lub z niewielkimi) zadziała tak samo na Nokii Lumia, iPhonie’ie czy Samsungu Galaxy.

Nie mam zamiaru rzucać hasłami w stylu „to koniec aplikacji natywnych, witajcie w erze webowej!”. Wciąż jest tu zbyt wiele problemów do rozwiązania, na dodatek, moim najambitniejszym programem była prosta symulacja ruchu ulicznego napisana w C# na potrzeby zaliczenia przedmiotu na studiach (a nie był to kierunek programistyczny), więc mam zbyt małą wiedzę na ten temat. Jednak skoro tak wiele deweloperów coraz chętniej chce się przesiąść na ten model aplikacji mobilnych, to coś jest na rzeczy.

Maciek Gajewski jest dziennikarzem, współprowadzi dział aktualności na Chip.pl, gdzie również prowadzi swojego autorskiego bloga.

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement