Samsung Galaxy Tab 8.9 LTE – poprawny tablet z potęgą prędkości LTE

SW Testuje 28.02.2012
Samsung Galaxy Tab 8.9 LTE – poprawny tablet z potęgą prędkości LTE

Przez ponad tydzień miałem sposobność używania tabletu Samsung Galaxy Tab 8.9 LTE, który dostępny jest w ofercie sieci Plus od początku lutego. Jest on bliźniaczo podobny do modelu 10.1, który testowałem w… sierpniu 2011 r., zarówno pod względem samego fizycznego wyglądu, jak również systemu operacyjnego. Mimo to, moja ocena Galaxy Taba 8.9 LTE nieco się różni od tamtej entuzjastycznej oceny nieco większego modelu. Szczegóły poniżej.

Najpierw obowiązkowe dane techniczne: tablet Samsungs wyposażony jest w dwurdzeniowy procesor o taktowaniu 1,5 GHz (Cortex A9), 1 GB pamięci RAM, dysk o pojemności 16GB (jest też wersja 32GB), dwie kamery: przednią i tylną oraz baterię o pojemności 6100 mAh. Tablet pracuje pod kontrolą systemu Google Android 3.2. Mimo imponujących specyfikacji technicznych (producent chwali się, że jest to najszybsze urządzenie w tej kategorii na rynku), Galaxy Tab 8.9 jest wyjątkowo cienki i lekki. Ma zaledwie 8,6 mm grubości, waży 455 gramów i muszę przyznać, że robi to dobre wrażenie, gdyż tablet wygląda na dość masywny, a po wzięciu go do ręki doznajemy miłego uczucia lekkości. Czasami można wręcz odnieść wrażenie, że tablet jest wręcz nieco za lekki, co powoduje, że odczujemy naturalną potrzebę większego dbania o jego bezpieczeństwo.

Wygląd

Galaxy Tab 8.9 LTE może się w ogóle nie różnić wyglądem od swojego większego brata 10.1, ale w tym przypadku nie ma już mowy o bliźniaczym podobieństwie do iPada. Rozmiar robi swoje i w tym przypadku tablet ma fundamentalnie różną konstrukcję – jest bardziej podłużny od iPada, co powoduje, że głównym trybem jego pracy będzie tryb poziomy. W przypadku iPada, a także Galaxy Taba 10.1, większej różnicy pomiędzy pionem a poziomem nie widać, co wcale nie jest błahostką – determinuje bowiem sposób korzystania z urządzenia.

Tak jak w przypadku Galaxy Taba 10.1, od razu widać, że jest to urządzenie z najwyższej półki – zadbano tu o smukłość urządzenia, detale w postaci ładnych krzywych łączących poszczególne elementy łączenia aluminium z plastikiem, fizyczne przyciski (power, regulacja głośności), wejście słuchawkowe oraz slot na kartę SIM wykonane są z takiego samego materiału co obwoluta, czyli aluminium, co wyjątkowo podkreśla styl urządzenia. Całość prezentuje się naprawdę bardzo estetycznie.

Dziwny slot na kartę SIM

Niestety napotkałem na jeden poważny mankament w konstrukcji tabletu. Albo mam pecha, albo coś jest nie tak ze slotem na kartę SIM w kolejnym urządzeniu Samsunga. Podobną sytuację miałem w Chromebooku – nie byłem w stanie domknąć nakładki zamykającej slot po tym, jak kartę SIM w nim umieściłem. Zatrzask po prostu nie działa i karta wyskakuje ze swojego miejsca powodując wyłączenie i ponowne uruchomienie tabletu. Musiałem posiłkować się… taśmą klejącą, którą przytrzymywałem nakładkę na swoim miejscu, przez co wygląd tabletu tracił sporo ze swojej atrakcyjności.

d

Brak przycisku Home

Nie jestem również przekonany do konstrukcji tabletu bez chociażby jednego fizycznego przycisku. Tak samo jak w przypadku Taba 10.1, tak i tutaj nie ma fizycznego przycisku „home”, który służyłby nie tylko jako podstawowy klawisz nawigacyjny, ale także lokalizujący położenie tabletu. Będąc przyzwyczajonym do iPada, bardzo mi tego przycisku w produktach Samsunga brakuje. Na przykład, żeby uaktywnić tablet trzeba szukać palcem przycisku power, który znajduje się na dłuższej krawędzi tabletu, jednocześnie blisko klawiszy sterowania głosem. To powoduje, że po pierwsze długo to trwa zanim odnajdziemy przycisk power, a po drugie łatwo się pomylić wciskając klawisz sterowania głośnością. Z kolei jak już uaktywnimy urządzenie, to home jest umiejscowiony jako drugi wirtualny przycisk od lewej za przyciskiem wstecz. Tu również zdarzało mi się mylić i zamiast w home trafiać we wstecz. Niby to pierdoła, ale w codziennym użytkowaniu przeszkadza.

Bateria

Podobnie jak w przypadku Taba 10.1, tak samo tutaj żywotność baterii jest na bardzo przyzwoitym poziomie – bez względu na to, czy używamy tabletu będąc w zasięgu sieci LTE, czy 3G, nie ma za bardzo szans wykończyć urządzenie w jednym dniu roboczym. W pierwszym dniu testów grzałem Taba 8.9 na maksa i na koniec dnia wciąż miałem grubo ponad 30% baterii. Można więc być spokojnym o to, że bez względu na to, czy będziemy surfować po sieci, oglądać wideo, odtwarzać muzykę, czytać e-booki, czy grać w gry, baterii nam nie zabraknie.

Płynność działania

W przypadku płynności działania urządzenia odczuwam niestety lekki niedosyt. Tak jak Galaxy Tab 10.1 nie odbiegał w żadnej mierze od iPada, tak w przypadku Taba 8.9 wyczuwam lekkie lagi w wykonywaniu przez urządzenie moich komend nakreślanych palcem. Nie jest to coś, co znacznie utrudnia pracę, ale trzeba się przyzwyczaić i przez dłuższą chwilę odczuwa się dyskomfort. Denerwujące jest również ciągłe wibrowanie urządzenia – trzeba kilka opcji w ustawieniach zaznaczyć, aby w ogóle wibrowanie wyłączyć. Podobnie jak w 10.1, także ekran Taba 8.9 wydaje mi się bardziej miękki od tego w iPadzie.

LTE

Jak już udało mi się kartę SIM do slotu włożyć w taki sposób, żeby samoistnie nie wyskakiwała, to dalej jest już tylko przyjemnie. Tak jak znacznego przyspieszenia dzięki modemowi LTE podłączonemu do mojego MacBooka Pro nie zauważyłem, tak szybkość tabletu z LTE jest naprawdę zauważalna. W miejscu mojego zamieszkania, gdzie zasięg LTE ma tylko 1 kreskę (wewnątrz), szybkość surfingu w internecie naprawdę jest odczuwalnie większa. Na zewnątrz z kolei, to dopiero jest frajda – streamingiem wideo z sieci w jakości HD można cieszyć się bez żadnych kompromisów.

Wziąłem Samsunga Galaxy Tab 8.9 LTE na wycieczkę do Wrocławia. Podczas samej podróży (Sosnowiec – Wrocław) zasięgu LTE czasami brakowało (szczególnie po wyjeździe z aglomeracji śląskiej w kierunku Opola), ale w samym Wrocławiu to już była bajka. Nawigacja Google’a z widokiem satelitarnym, jednocześnie streaming muzyki ze Spotify – nie ma problemu: wszystko płynnie i bez żadnych zacięć, na dodatek bez wydatnej straty na zasobach baterii. Jeśli miałbym więc wskazać największą zaletę tego urządzenia, byłoby to właśnie LTE.

 

System operacyjny

O Androidzie 3x (Honeycomb) napisaliśmy już chyba wszystko co było do napisania. Widgety, przycisk wstecz oraz system powiadomień to trzy najważniejsze cechy systemu Google’a, dzięki którym Android jest lubiany przez użytkowników. Pewnie – w wielu kwestiach brakuje konsekwencji dizajnu i funkcjonalności, ale dla kogoś kto zna system ze smartfona, na tablecie Galaxy Tab 8.9 wszystko będzie jasne i czytelne. Znamy też wszystkie wady Androida w wersji na tablety – brakuje aplikacji przygotowywanych na większe ekrany tabletu, słabo także z konstrukcją i wyszukiwaniem aplikacji z Android Marketu. Wszystkie te cechy znajdziemy w Galaxy Tabie 8.9.

Można oczywiście skorzystać z aplikacji Samsunga, które oferuje na swoich tabletach koreański producent grupując je w odpowiednie „huby”. Chociażby Readers Hub oferuje całkiem sporo dobrych treści za darmo. Ja jednak nie należę do zbytnich entuzjastów takich usług od poszczególnych producentów sprzętu. Korzystam najczęściej z usług zewnętrznych, tj. Kindle czy Spotify. Dla mniej wymagających konsumentów, huby Samsunga na pewno okażą się bardzo przydatne.

Ceny

Model, który dostaliśmy do testów dostępny jest w sieci Plus od 1 zł w abonamencie 160 zł. Najniższy miesięczny abonament, z którym można kupić Samsunga Galaxy Taba 8.9 LTE wynosi 60 zł. Za urządzenie zapłacimy wtedy 1149 zł. W abonamencie 75 zł – 949 zł, a 110 zł – 649 zł.

Podsumowanie

Tablet o ekranie 8.9 cala jest zgrabnym urządzeniem, dobrze trzymającym się w rękach, głównie ze względu na swoją niewielką wagę. Ktoś kto rzeczywiście potrzebuje tabletu na zewnątrz, w ruchu, a nie w domu, będzie więcej niż zadowolony z tego, co oferuje Samsung Galaxy Tab 8.9 z LTE od Plusa. Z LTE naprawdę czuć różnicę w szybkości surfingu w sieci, czy korzystania z narzędzi online.

 

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement