Motorola będzie ciągnąć Google w dół

31.01.2012
Motorola będzie ciągnąć Google w dół

13 lutego to ostateczny termin, w którym Komisja Europejska ma dać odpowiedź na to, czy zgadza się na przejęcie Motoroli Mobility przez Google’a, czy nie. Także przed amerykańskim Departamentem Sprawiedliwości procedury oceny potencjalnych zagrożeń związanych z tym połączeniem dobiegają końca, a w Chinach lokalny urząd antymonopolowy już zaaprobował transakcję. Wszystko wskazuje na pozytywne rozstrzygnięcia w każdym z wyżej wymienionych przypadków, więc najpóźniej do końca lutego Motorola Mobility znajdzie się w rękach Google’a. Pytanie tylko, czy to wciąż dobra wiadomość dla Google’a.

Kilka dni temu Motorola Mobility zaprezentowała swoje wyniki finansowe po czwartym kwartale ubiegłego roku i przy okazji podsumowała cały poprzedni rok. Słowa „tak sobie” byłyby nadużyciem w ocenie wyników Motoroli – dane finansowe amerykańskiej firmy wskazują na bardzo duży problem niegdysiejszego głównego innowatora rynku mobilnego. W całym 2011 r. Motorola Mobility zanotowała stratę 249 mln dol. przy 13 mld dol. przychodów ze sprzedaży. Rok wcześniej strata wyniosła 86 mln dol. przy 11,5 mld przychodach. W samym czwartym kwartale 2011 r. – który, przypomnijmy, w zdrowych firmach technologicznych powinien być zdecydowanie najlepszy w całym roku – Motorola Mobility musiała przełknąć gorzką 80 mln dol. stratę przy 3,44 mld dol. przychodach. Patrząc na te wyniki rodzi się naturalne pytanie – za co tak naprawdę Google zapłacił gigantyczne pieniądze – 12,4 mld dol.

Ciągle jest wiele przesłanek, które sugerują wątpić, że chodziło tylko i wyłącznie o patenty Motoroli. Google ponoć zamierzał wykorzystać w prawnej walce przeciwko bezpośrednim konkurentom Androida, którzy z coraz większą zaciekłością atakują wszystkich tych, którzy mobilnego systemu operacyjnego Google’a używają. Nawet jeśli przyjąć tę argumentację za dobrą monetę, to po pierwsze jest już nieco za późno, bo rozdający główne karty w tej grze Microsoft już zdążył wymusić stosowne opłaty licencyjne od bez mała 90% podmiotów obecnych w ekosystemie Androida, a po drugie pieniądze wynegocjowane w tym porozumieniu wydają się absurdalnie wysokie.

12,5 mld dol. wyceny dla spółki, która przy całkiem wysokich obrotach (13 mld dol.) nie jest rentowna już od kilku lat wydaje się mocno przeszacowana. Ostatni zysk Motorola odnotowała dwa lata temu (wtedy pierwszy od trzech lat), ale nie zdołała utrzymać rentowności na bardzo konkurencyjnym rynku Androida. Co więcej, jak świetnie udowodnił Charles Arthur z Guardiana, bardzo przeciętne wyniki Motoroli odbiją się negatywnie na współczynnikach finansowych Google’a. Pomimo dodania ok. 1/3 wartości do przychodów Google’a, Motorola będzie miała negatywny wpływ na rentowność spółki z Mountain View, która… w zasadzie się zmniejszy. To może mieć przełożenie na ocenę giełdowej wiarygodności Google’a, którego akcje mogą potanieć.

Z drugiej strony Motorola Mobility raczej nie zyska w bezpośredni sposób na tym, że będzie należeć do Google’a. Raczej trudno się spodziewać w najbliższej przyszłości, aby Google zdecydował się na zabicie marki Motorola i zastąpienie jej marką Google, a chyba tylko taka decyzja mogłaby wydobyć z tarapatów finansowych amerykańskiego producenta. W zeszłym roku Motorola sprzedała 42,4 mln urządzeń mobilnych, w tym 18,7 mln smartfonów. To całkiem sporo, a mimo to, nie udało się przekroczyć progu rentowności. Pomimo całkiem dobrej prasy wokół marki Droid, która miała być jedną z topowych linii smartfonów z Androidem, a także odkurzenia marki Razr, konsumenci wolą dziś smartfony Samsunga, czy HTC.

Dużo gorzej sprzedawały się tablety Motoroli – w ostatnim kwartale nabywców znalazło jedynie 200 tys. tabletów marki Xoom, które wcześniej w mediach miały bardzo silne wsparcie kampanijne z kreacją anty-Apple.

Tymczasem Google wszem i wobec ogłasza, że Motorola pozostanie oddzielną spółką zależną od Google’a, ale nie wchłoniętą. Ma również nie być faworyzowana względem innych producentów urządzeń z systemem Android.

Z której by jednak strony nie patrzeć, wygląda na to, że za gigantyczne pieniądze Google kupił sobie typowego spowalniacza, który może narobić sporo kłopotów dla kondycji finansowej grupy. 

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement