Evi – asystent głosowy, który miał być alternatywą dla Siri. A jak jest w rzeczywistości?

30.01.2012
Evi – asystent głosowy, który miał być alternatywą dla Siri. A jak jest w rzeczywistości?

Android oferował możliwość podstawowego sterowania smartfona głosem wcześniej niż Siri pojawiło się w iPhonie 4S. Jednak Apple, jak to Apple, podszedł do sprawy w zupełnie inny, nowatorski sposób i jak zawsze, to właśnie firmie Tima Cooka świat przypisuje dziś wynalezienie asystenta głosowego w telefonie komórkowym. Debiut Siri otworzył przy okazji nowe pole do innowacji – coraz częściej pojawiają się alternatywne systemy inteligentnego asystenta w smartfonie, które jednak pokazują jak wiele jest jeszcze do zrobienia, aby asystent głosowy był prawdziwym asystentem użytkownika. Najnowszy przykład – aplikacja Evi na Androida i iPhone’a dobitnie to pokazuje. 

Siri nie jest bezbłędne. Nie dość, że oferuje swoje usługi jedynie dla użytkowników posługujących się bardzo wąską grupą języków, to na dodatek często są problemy – a to serwery nie działają, a to nie zawsze odpowiedzi są takie, jakie oczekiwałby użytkownik iPhone’a 4S. W porównaniu jednak do systemowego zarządzania głosowego w Androidzie jest o niebo lepiej, choć w przeciwieństwie do Siri, wersja Google’a stara się obsługiwać język polski (stara się jest tu celowo użyte). Asystent głosowy w Androidzie nie odpowiada jednak na pytania – potrafi przełożyć słowo dyktowane na pisane (nie bezbłędnie), wyszukać lokalizację, ale na pytania o prognozę pogody, czy wynik finału ostatniego Australian Open już nie odpowie. Stąd nieśmiałe próby stworzenia na Androidzie czegoś na wzór Siri.

Ostatnio głośno o aplikacji Evi, która pojawiła się na rynku 23 stycznia zarówno w wersji na iPhone’a (i to nie tylko na modele 4S, do których ograniczone jest działanie Siri), jak i na Androida. Ochoczo pobrałem aplikację z Android Marketu, by sprawdzić, czy mój Samsung Galaxy SII może być dziś równie inteligentny co iPhone 4S.

Aplikacja Evi została przygotowana przez angielską firmę True Knowledge. W założeniu ma rozumieć naturalny język użytkownika (dzięki użyciu znanej technologii Nuance), znajdować odpowiedzi na proste pytania i generalnie budować quasi-emocjonalne więzi z użytkownikiem na miarę Siri. Jak jest w rzeczywistości? Na razie słabo. Na razie, bo podobnie jak w przypadku Siri, system Evi ma korzystać na tym, że będzie go używać coraz większa liczba osób, dzięki czemu system będzie uczył się naturalne mowy różnych osób, przez co w przyszłości ma oferować lepszą jakość rozumienia a także generowanych odpowiedzi.

Na razie problem jest głównie językowy – system Android jest oczywiście spolszczony, więc z jednej strony Evi korzysta z tego udostępniając możliwość mówienia do niego w naszym ojczystym języku. Odpowiedzi jednak są już tylko w języku angielskim. Dla osób, które nie do końca są biegłe w angielski, może być to podstawowa przeszkoda wykluczająca aktywne korzystanie z aplikacji.

Druga sprawa – jakość wyników. System Evi nie korzysta z Wolfram Alpha jak Siri, lecz z bazy danych True Knowledge, dzięki czemu ponoć zna odpowiedzi na 635 mln pytań (tyle jest tzw. faktów wiedzy, o które w różnych konfiguracjach mogą pytać użytkownicy). Jednak w praktyce okazuje się to niewystarczające, ponieważ nawet na proste pytania trudno w Evi znaleźć odpowiedzi. Na poczet tekstu próbowałem naprawdę proste hasła, typu: ile jest 2 + 3. W co najmniej w 6 przypadkach na 10, Evi nie zna odpowiedzi.

Kolejna rzecz – dostępność usługi. Nie wiem czy jest to związane z nieprawdopodobną popularnością aplikacji w pierwszych dniach jej dostępności w App Store i Android Makret, ale na razie w znacznej większości serwery usługi leżą (znacznie częściej niż działają). Siri też miewa problemy z dostępnością swoich usług, ale nie aż na taką skalę.

I sprawa kluczowa – Evi jest aplikacją zewnętrzną, nie systemową jak w przypadku Siri, która zintegrowana jest ze wszystkimi systemowymi aplikacjami w iPhonie 4S. To utrudnia skuteczne korzystanie z asystenta głosowego, bo aby z niego skorzystać, trzeba zawsze wcześniej odpalić aplikację. Nie buduje to nawyku korzystania z asystenta głosowego.

Niemniej jednak, nawet z tą liczbą dyskwalifikujących błędów, Evi wydaje się bardzo ciekawym projektem, który niejako otwiera pomysł Apple’a na znacznie szerszą liczbę użytkowników. Mam nadzieję, że obietnice True Knowledge o rychłej poprawie jakości usług Evi w miarę dodawania nowych jego użytkowników okażą się prawdziwe. Coraz częściej przekonuję się, że mimo oporów o charakterze społecznym (no bo jak to tak w towarzystwie innych gadać do swojego telefonu), asystent głosowy w smartfonie niesie ze sobą gigantyczny potencjał. Dla mnie związany jest on głównie z szybkością dotarcia do informacji. Zamiast mozolnie wklepywać zapytanie w tradycyjną wyszukiwarkę tekstową, z wielką chęcią pytałbym się mojego telefonu „jaki jest aktualny wynik finału Australian Open”.

Niestety, przykład aplikacji Evi, która debiutowała z wielką pompą pokazuje, że jeszcze długa droga do tego, aby asystent głosowy rzeczywiście był bardziej pomocny niż wkurzający.

* Aplikacja Evi jest dostępna z App Store za 0,79 euro oraz za darmo z Android Marketu.

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement