komentarzy : 20

Po co nam Android w laptopie?

Android jest już prawie wszędzie – w smartfonach, które praktycznie zdominował, trafiając na ponad połowę wszystkich tego typu urządzeń w ostatnim kwartale, tabletach, których z miesiąca na miesiąc jest coraz więcej, w „przystawkach” do telewizorów czy nawet samych telewizorach, a niedługo trafi pewnie i do naszych lodówek. Szukając mu kolejnego miejsca, w którym mógłby zaznaczyć swoją „zieloną” obecność, producenci zaczynają jednak docierać do granic absurdu, tak, jak najprawdopodobniej jeszcze w tym miesiącu uczyni to Lenovo, instalując „robota” jako jeden z dwóch dedykowanych systemów na odświeżonej wersji swojego najbardziej prestiżowego laptopa – ThinkPada X1. Pytanie tylko po co?

Oczywiście jeden ze slajdów, które nieoficjalnie dostały się kilka dni temu do internetu, w teorii odpowiada wyczerpująco na to pytanie. Android (sądząc po zrzucie ekranu na prezentacji, identycznego z tym, co widzieliśmy już na tabletach tego producenta) ma spełnić marzenie użytkowników laptopów, któremu do tej pory praktycznie nikt nie był w stanie podołać – natychmiastowego uruchomienia w dosłownie sekundę po wciśnięciu przycisku „Power” na obudowie. Najprawdopodobniej w tym przypadku, odpowiednio zmodyfikowany, z kolejną nakładką niemal uniemożliwiającą rozpoznanie Androida jako systemu, który działa pod przygotowaną przez producenta „powłoką”, zapewniłaby błyskawiczny dostęp do najbardziej podstawowych funkcji komputera – przeglądarki, poczty oraz multimediów. Zgodnie z raczej oszczędnym opisem Lenovo, w takim trybie użytkowania uzyskalibyśmy również dwukrotnie lepszy czas pracy na baterii, który w przypadku biznesowego ultrabooka z serii ThinkPad raczej nie należy do wybitnych. Tutaj, zamiast 4 godzin moglibyśmy uzyskać nawet 8 przy oglądaniu wideo oraz 10 przy przeglądaniu internetu.

Problem z wciskaniem na siłę komórkowych, mocno ograniczonych systemów operacyjnych do pełnoprawnych notebooków właśnie w celu przyspieszenia startu urządzenia czy przedłużenia żywotności baterii jest jednak jeden – właśnie w przypadku najprostszych zastosowań (www, email), laptopy są coraz skuteczniej wypierane przez smartfony. Wynika to nie tylko z ich „błyskawiczności”, ale przede wszystkim mobilności, dzięki której nasz inteligentny telefon możemy zabrać i wykorzystać zawsze i wszędzie, niezależnie od tego czy siedzimy w poczekalni do lekarza czy jedziemy zatłoczonym autobusem. Z „pełnoprawnym” laptopem (czyli większym niż np. Sony Vaio P) nie mamy już takiej możliwości – musimy usiąść i rozłożyć go na kolanach lub przynajmniej znaleźć dla niego jakiekolwiek podparcie. Jaką różnicę stanowi wtedy czy system będzie uruchamiał się kilka sekund czy kilkadziesiąt? Prawdopodobnie żadną.

Takie rozwiązanie mogło mieć sens jeszcze kilka lat temu, kiedy smartfony były co najwyżej „umiarkowanie” popularne, a mobilny internet drogi oraz nieszczególnie szybki i żeby sprawdzić coś w sieci czy odpisać na maila, musieliśmy faktycznie uruchomić nasz komputer. Jeśli byliśmy np. w podróży, mogło to być szczególnie irytujące i niewygodne – bateria rozładowywała się przez to w szybkim tempie, a każdorazowe uruchomienie komputera w celu wykonania prostej operacji doprowadzało nas do szału.

W czym jednak pomoże nam Android (lub inny podobny system) zainstalowany na komputerze w dobie wszechobecnych smartfonów, podłączonych na stałe do sieci, umożliwiających pobieranie maili i przeglądanie stron WWW czasem nawet szybciej niż na komputerze? Oczywiście jego obecność w niczym nie przeszkadza, ale należy go raczej traktować wyłącznie jako ciekawostkę oraz… sposób Lenovo na rozwiązanie problemu ze słabiutką baterią.

Pomysł dwóch, różniących się wyraźnie możliwościami systemów operacyjnych na jednym urządzeniu nie jest niczym nowym. Już w 2007 roku HTC zaprezentowało mini-laptop, który miał zrewolucjonizować rynek mobilny – HTC Shift. Na jego pokładzie, niemal równolegle mogły funkcjonować dwie odmiany Windowsa – Mobile oraz Vista (z możliwością instalacji XP). Pierwsza zapewniała dostęp do podstawowych funkcji (kalendarz, email, etc), natomiast druga była pełną wersją „komputerowego” OS Microsoftu. Na mniejszym ekranie starano się wtedy pogodzić praktycznie to samo, co próbuje pogodzić obecnie Lenovo – natychmiastowy dostęp i długi czas pracy na baterii (WM) oraz rozbudowane możliwości i tragicznie krótki czas pracy na pojedynczym ładowaniu (Vista – około 2h). Sukces tamtego rozwiązania był jednak dość niewielki, a dzisiejsze warunki jeszcze mniej sprzyjają takim próbom.

Kolejnych większych lub mniejszych „pułapek” przy konstruowaniu takiego rozwiązania jest oczywiście o wiele więcej, zaczynając chociażby od problemu pojawiającego się w momencie, kiedy jednak po uruchomieniu Androida chcielibyśmy „zrobić coś jeszcze”, do czego i tak byłby potrzebny nam Windows (a często tak się w końcu dzieje, skoro „odpaliliśmy” nasz 13-calowy komputer i znaleźliśmy miejsce, w którym możemy go wygodnie używać). Wystarczy zastanowić się chociażby nad tym, czy otwarte aktualnie w Androidzie zakładki w przeglądarce przeniosą się bez problemu (i dodatkowych czynności) do Windowsa, podobnie jak inne rzeczy, które opracowywaliśmy „na szybko”. Jeśli (co bardzo prawdopodobne) będzie trzeba do tego wykorzystać „chmurę”, to tak naprawdę wszystko jedynie się komplikuje i w obrębie jednego urządzenia generuje kolejną potrzebę… synchronizacji. Miało być łatwiej, a będzie… trudniej.

Oczywiście znajdzie się kilku zapaleńców, którzy uznają Androida w laptopie za idealny dodatek, a Lenovo z pewnością należą się przynajmniej skromne brawa, za próbę rozruszania swoich produktów w dość oryginalny sposób. Wyjątkowość jednak nie zawsze jest kluczem do sukcesu i w tym przypadku najprawdopodobniej nie będzie nim pre-instalowanie systemu Google na oferowanych przez siebie laptopach. Bo to po prostu nie ma teraz praktycznie żadnego sensu.

Zapisz się do naszego Newslettera, obserwuj nas na Twitterze, polub na Facebooku lub dodaj do czytnika RSS.


Sprawdź, dlaczego Spider's Web wybrał Oktawave Odbierz 25 zł na start swojego projektu w chmurze Polub nas na Facebooku
  • TemporaryPL

    Prawda, sensu w tym żadnego. Też dla testów zainstalowałem port x86 Androida na kompie – niby wszystko działa ale ani lepiej ani szybciej ani bardziej komfortowo niż inne systemy. Każda mikrodystrybucja Linuxa ma UI i aplikacje lepiej przystosowane pod myszkę i fizyczną klawiaturę niż Android a potrafi wystartować równie szybko i działać równie energooszczędnie.
    Wybór Lenovo to chyba tylko zabieg marketingowy, ludzie świetnie oceniają Androida na komórkach więc logo zielonego bocika na notebooku może przeważyć wybór akurat tego modelu. Może Lenovo wrzuci też do Androida narzędzia Windows recovery, wtedy Andek przyda się w wypadku konieczności przywrócenia Windy ;) . Ale poza tym jakoś nie widzę sensu.

  • http://www.about.me/pgkrzywy Piotr Grabiec

    A ja się zastanawiam, czemu zapomniano tutaj o Chrome OS? Dla mnie idealnym komputerem byłby taki, który pozwalałby na dual-boot, ale do Win7 wymiennie z Chrome OS a nie Androidem. Chrome OS też ma się uruchamiać kilka sekund, pozwoli przy tym na dużo więcej niż Android („pełnoprawny” internet, aplikacje webowe, dostęp do plików na dysków itp)… No i ma interfejs pod myszkę, nie palec. I to by faktycznie miało sens! :)

  • Emtec

    A w androidzie nie ma pełnosprawnego internetu, aplikacji webowych i dostępu do systemu plików? Ciekawe:)

    Jeżeli mogę na szybko sprawdzić maila, wyedytować przesłanego mi xlsa lub doca, posłuchać muzyki i czy oglądnąć film to czego chcieć więcej. Android jest przykładowo w Asusie Transformerze i świetnie się sprawdza na tym tableto laptopie. 

    Zapominamy że ma być to system bardzo rezerwowy w stosunku do Win7 i tylko rezerwowy. 

  • http://www.about.me/pgkrzywy Piotr Grabiec

    No przecież że nie ma tak dobrej, jak miałby laptop z Chrome OS. Obsługa internetu w kartach na Androidzie nawet 3.2 to katorga, wbudowane przeglądarki nie przedstawiają się jako wersje desktop, tylko i tak odpalają mi na 10″ i 1280×800 strony mobilne – aplikacje webowe działają bardzo słabo, a na Androida nadal nie ma odpowiednich aplikacji do obsługi większości serwisów w ich pełnej funkcjonalności (takich jak przez stronę www), mają okrojone możliwości. Nie mówiąc oczywiście o aplikacjach specjalnie przygotowanych na tablety/duże ekrany, a nie tylko rozciągniętych wersjach smartfonowych ;) Don’t get me wrong, uwielbiam Androida, życzę mu jak najlepiej i tak dalej, ale obsługa go myszką i to w obecnej formie na laptopie to straszna pomyłka. Mam nadzieję, że za pół roku, rok to się zmieni :)
    Fakt, dostęp do plików także jest… pytanie tylko, czy Android nie będzie miał dla siebie osobnej pamięci Flash i zwykły HDD nie będzie wyłączony podczas odpalania kompa w tym trybie, a tak to bym rozwiązał dla oszczędności prądu i energii.

  • Emtec

    Widzisz – wszystko kwestia konfiguracji. Jeżeli zrobią to dobrze to defaultowa przeglądarka będzie miała zakładki, będzie otwierała strony w wersjach niemobilnych i nie będzie problemu z 99% serwisów. W sumie nie wymyślam tylko tak JUŻ działają strony na najnowszych tabletach z andkiem. 

    Chyba więcej jest aplikacji na androida wersjach tabletowych niż na Chrome OS i to mogło stać za decyzją o wyborze Androida a nie Chrome. 

    Android zapewne będzie zainstalowany na osobno wydzielonej pamięci, a dostęp do dysku jest możliwy tylko pytanie czy nie będzie zablokowany ze względu właśnie na energię(decyzja producenta).

  • http://www.about.me/pgkrzywy Piotr Grabiec

    Zarówno w Motoroli Xoom jak i Sony Tablet S których używałem przeglądanie Internetu na wbudowanych przeglądarkach to była katorga, ale mam nadzieję, że to się zmieni – bardzo, bardzo chciałbym się miło zaskoczyć ;)

  • http://aseb.pl Adam

    Hmm a ja uważam to za ciekawy pomysł. Chciałbym mieć wszędzie jeden i ten sam system, te same możliwości. Bez problemowe przełączanie się miedzy komórką a laptopem. Tak lekkość i jak to mówisz „ograniczoność” tego systemu jest potężną zaletą w stosunku do wypasionego i ociężałego Windows… z którego używam 20% funkcji a reszta jest zbędna.

  • von.g

    Dual bot w7/a ma taki sam sens jak jeden windows na tablety i desktopy. Roznica tylko w czasie przelaczania miedzy trybami.

  • Splashtop OS

    Mam komputer DELL Latitude z dual boot. Są w nim zainstalowane dwa systemy operacyjne:
    - Windows 7
    - LatiutudeON (pierwowzór ChromeOS czyli jądro linuxa+przeglądarka WWW jako interfejs)

    1. Bzurą jest twierdzenie że uproszczony system będzie dłużej pracował na baterii. To popularny mit który niestety nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Windows 7 w trybie oszczędności pracuje ok 7h w linuxie mam 3-4h. Skąd taka różnica? Wydaje mi się że system źle obsługuje procesor Core i5. Pracując pod linuxem w trybie oszczędności energii komputer się grzeje. Podejrzewam że nie potrafi poprawie zarządzać procesorem. Ups :)

    2. Zintegrowana przeglądarka jest do dupy. To Firefox 3.0.8 bez możliwości zmiany na nowszą, instalacji dodatków itp. Sporo stron wygląda brzydko. Całość działa wolno.

    3. System ma preinstalowane aplikacje takie jak Skype oraz komunikator XMPP. O ile bez problemu da się podłączyć do serwerów Facebook Chat do komunikatora Jabber. O tyle nie ma możliwości rozmów wideo w Skype. Oczywiście nie można zainstalować żadnej nowszej wersji komunikatora która umożliwiałaby rozmowy wideo.

    4. Zapłaciłem za model z LatitudeON kilkaset złotych ekstra. Po roku mogę z czystym sumieniem powiedzieć że to pieniądze wyrzucone w błoto.

    Jeżeli czekasz na ChromeOS…. to zanim wydasz na niego pieniądze wypróbuj SplashtopOS. To w zasadzie dokładnie to samo. Oba systemy zbudowane są na ChromiumOS i mają te same możliwości. Z tym że SplashtopOS można zainstalować na dowolnym komputerze jako multi boot

    http://www.splashtop.com/os

  • http://www.about.me/pgkrzywy Piotr Grabiec

    Witaj, dzięki za podpowiedzenie o tym Splashtop OS, zabieram się do lektury – jesteś pewnie odpowiedzialny za stratę dzisiaj mojego popołudnia ;) Na komputerze w 99% korzystam tylko z Chrome, więc tym bardziej na przenośnym netbook’u coś takiego jak Chrome OS/bliźniaczy, lekki system skupiony na przeglądarce by mi w 100% wystarczył.

    Ale zdecydowanie chciałbym móc go zainstalować równolegle z Windows’em ‚just in case’ na dowolnym laptopie – nie chcę kupować do tego specjalnego Chromebook’a za dość wygórowane pieniadze i bez zwykłego dysku nawet jako dodatkowy obok SSD… Szkoda, że Google instalację ChOS na innym sprzęcie blokuje.

  • Splashtop OS

    To możesz zrobić multi-boot. Zamiast czekać na Androida możesz zainstalować sobie ChromiumOS  lub MeeGo (to system znany z Noki N9)

    http://www.splashtop.com/os/meegohttp://www.splashtop.com/os

  • Splashtop OS

    Linki się źle wkleiły…

    MeeGo:
    http://www.splashtop.com/os/meego

    ChromiumOS:
    http://www.splashtop.com/os

  • Splashtop OS

    Ja używałem starej wersji z przed 2 lat z Firefoxem 3.0. Być może w wersji ChromiumOS coś się zmieniło na plus. Ale jej nie testowałem

    Choć wątpię by to się przyjęło. Windows 8 uruchamia się w kilka sekund. A nawet jakby się uruchamiał minutę to robi się to rzadko. Każdy po prostu zamyka notebooka i wtedy on się jedynie hibernuje. U mnie Win7 z hibernacji budzi się w około 1 sekundę 

  • Ris

    Dziwne pytanie. To ja spytam po co mi windows w notebooku?
    Absurdem jest instalowanie windowsa tylko dlatego, że jakaś gra nie działa na Linuksie. Cieszę się, że takie ruchy mają miejsce. Jeśli zaadoptuje się to rozwiązanie u klientów to może będziemy mieli początek końca windows na desktopie.
    Oby to rozwiązanie dotarło również do wersji T.

  • http://www.about.me/pgkrzywy Piotr Grabiec

    Z hibernacji czy stanu wstrzymania? Stan wstrzymania zostawia ciągle odpalone zasilanie i powoli ssie baterię, i wtedy faktycznie może być to 1s. Ale całkowita hibernacja (zapis RAMu na dysk) przy XP trwa kilkanaście sekund. Naprawdę poprawili to tak w 7? Aż nie chce mi się wierzyć, ale byłoby super! Jeszcze żeby mój netbook 7 pociągnął ;)

  • Marcinkuch

    Nom poprawili, pod warunkiem że masz dysk SSD.

  • Splashtop OS

    Masz rację. W systemie na zamknięciu obudowy mam ustawione ‚Uśpij’.

    No ale z praktycznego punktu wiedzenia to chyba nie ma to żadnego znaczenia. Skoro system potrafi wytrzymać 7h w trybie oszczędności baterii gdy na nim pracuję to pewnie w trybie uśpienia może trwać tygodniami. Biznesowe notebooki zawsze długo trzymały baterię.

  • Marko

    lipa ten artykuł, a szybszy start zawsze się przyda, poza tym nie każdy chce smartfona który musi codziennie albo co drugi dzień lądować

  • http://twitter.com/#!/rddubrawski Rafał D. Dubrawski

    Kolejny konkretny artykuł. Jak zwykle trzymasz poziom, Piotrze. :)

    Z jednej strony wypada im próbować – ten, firma, która jako pierwsza połączy sprawnie smartfony z notebookami/laptopami, będzie miała ogromną przewagę rynkową. Z drugiej strony dużo łatwiej jest atakować smartfony będąc potentatem na rynku notebooków niż odwrotnie. Dlatego chyba wciąż największe szanse na przełomowe „połączenie” ma Windows 8.

  • Gamer30

    Autor chyba niezbyt czesto korzysta z komputera rano. Zainstalowalem sobie jakiś czas temu splashtopa i bardzo go sobie chwalę. Wlącza sie faktycznie bardzo szybko, w sam raz żeby sprawdzić rano pocztę i pogodę a później wylączyć lapka w parę sekund i wrzucić do torby.

Reklama

Advertisement