Wystarczy jeden błąd, by stracić dane – czas pomyśleć o zróżnicowaniu usług

01.08.2011
Wystarczy jeden błąd, by stracić dane – czas pomyśleć o zróżnicowaniu usług

Pewnie większość z użytkowników usług Google’a zastanawiała się kiedyś choć raz nad kwestią prywatności. Na pewno też nie umknęło uwadze coraz mocniejsze uzależnienie od usług Google’a, które firma wzmacnia na każdym kroku. Skupienie swojej aktywności w jednym miejscu jest pewnego rodzaju transakcją wiązaną – oddanie części prywatności i niezależności odbywa się w zamian za wygodę i wartość dodaną. Jednak warto zastanowić się, co by było, gdyby… Ostatnia głośna sprawa z zablokowaniem konta Google pewnemu użytkownikowi skłania do takiego zastanowienia się. I do podjęcia kroków, które odkładało się “na później”.

Google przyzwyczaja użytkowników do chmury od lat. GMail na dobre zapoczątkował ten trend – to on był przyczynkiem do odchodzenia od natywnych aplikacji mailowych. Potem poszło już lawinowo. Picasa do zdjęć, YouTube do filmów, Blogger do blogów, Docs do dokumentów i wiele innych usług oferujących hosting i chmurę. A gdy Google postanowił połączyć dostęp do tych wszystkich usług jednym kontem życie stało się łatwiejsze. Potem nastąpiły czasy Androida, który spopularyzował używanie konta Google w wielu usługach, dodał do tego jeszcze backup kontaktów itp. A teraz Google walczy o praktycznie wszystko za pomocą odświeżania i integrowania usług. Nie bez znaczenia jest też Google+, który spełnia rolę właśnie takiego punktu styku wielu usług.

Chociaż kwestia uzależnienia od Google’a przechodzi mi przez myśl już od dłuższego czasu, to właśnie Google+ jest kroplą, która przelewa czarę. Wcześniej nie używałam Picasy, bo posiadanie dodatkowej aplikacji do zdjęć wydawało mi się zbędne. Jednak łatwość, z jaką przyzwyczaiłam się do Instant Upload i tego, że wszystkie robione smartfonami zdjęcia z automatu wrzucają się na ograniczoną wersję Picasy jest zastanawiające. Poza tym uwielbiam na przykład kontakty Google – używając smartfonów z Androidem od ponad półtora roku nie mam problemów z kopiowaniem czy przenoszeniem czegokolwiek. Dostęp do dodatkowcych usług bez konieczności każdorazowego logowania się i uaktualniania robi swoje.

Najciekawsze jest to, że dotychczas traktowałam na przykład kontakty Google jako swoistą kopię zapasową. Tak samo z filmami wrzucanymi na YouTube, zdjęciami na Picasie czy mailami w skrzynce. Przecież są w chmurze, niezależne od fanaberii dysków czy systemów. Ba, nawet wszystko poszło krok dalej. Takie Google Docs wykorzystuję już do całkowite aktywności i nie posiadam nawet kopii zapasowych. No właśnie.

Wraz z postępem i coraz bardziej wszechobecną chmurą zdaję się na nią coraz bardziej. O ile w przypadku muzyki utrata biblioteki nie jest tragedią (w końcu serwisy oferujące muzykę w chmurze są już prawie powszechne), o tyle utrata dokumentów czy kontaktów jest już małą tragedią.


Tylko właśnie, jak można utracić dane z chmury? Oczywistą odpowiedzią jest awaria, jaka miała już niejednokrotnie miejsce (ostatnio chmura Amazonu). Z drugiej strony wystarczy, że automatyczny system sprawdzania prawdziwości danych stwierdzi, że coś jest nie tak i przypadkowo zablokuje konto. Niby nierealne, ale ostatnio się zdarzyło. Jeden przypadek Thomasa Monopoly, któremu z kontem Google+ zablokowano też całe konto Google stał się głośny, Google się tłumaczy, ale nikt nie da gwarancji, że nie zdarzy się to ponownie.

Tak, zastanawiałam się nad tym wcześniej, ale brakowało mi impulsu, który spowoduje działania.

A warto. W czasach, gdy wszystko przenosi się do chmury warto podzielić swoją aktywność na różnych usługodawców. Warto też pomyśleć nad kopią zapasową chmury – tak, jak robi się kopię zapasową dysku na innym nośniku, tak robić kopię zapasową chmury w… drugiej chmurze?

Jedno jest pewne – chmurę czeka jeszcze długa droga. Tymczasem Google chce zagarnąć jej większość skupiając wszystko na jednym, jedynym koncie. To wygodne, ale nie do końca rozsądne.

Czas chyba zacząć robić przeróżne kopie naważniejszych rzeczy. Aż wstyd, że nie robiło się tego wcześniej. I czas poszukać różnych alternatyw, bo oddawanie wszystkiego w ręce jednej korporacji nie jest mądre. Nawet, jeśli ta korporacja daje dużo w zamian.

Jakieś skojarzenia z nadchodzącym iOS 5 i Apple iCloud?

Advertisement

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement