Czego tak właściwie Microsoft chce od swoich OS-ów?

05.08.2011
Czego tak właściwie Microsoft chce od swoich OS-ów?

Działania Microsoftu pod niektórymi względami spokojnie mogłyby konkurować w kategorii paranoi miesiąca. Nawet między sobą. Firma, która doskonale zna rynek, potrafi działać w sposób skrajnie nieprzewidywalny, wypuszczając nieraz produkty, które wymagają gruntownej poprawy (vide słynne przesyłanie dziwnie dużych ilości danych w pierwszej wersji Windows Phone 7, czy też Windows Vista, która stała się nawet kanoniczną klątwą wśród informatyków: obyś Vistę z dyskietek instalował). Z drugiej jednak strony gigant z Redmond odniósł również pasmo niekwestionowanych sukcesów, takich jak Windows XP czy XBox. Czasem jednak można odnieść wrażenie, że próby przekucia na większy sukces swoich nowych, flagowych produktów sprawiają wrażenie działania po omacku. Tak sytuacja ma się choćby z wprowadzaniem Metro UI gdzie się da oraz próbami zmuszenia użytkowników do migracji z Windowsa XP do 7.

Microsoft potrzebował ponad półtora roku, by najnowsza odsłona okien została zainstalowana na takiej liczbie komputerów, by bijący rekordy popularności XP zszedł poniżej 50%. Oprócz tego rok czasu zajęło siódemce prześcignięcie w popularności Visty. Pokazuje to dwa problemy: pierwszym jest dowód na tradycjonalizm użytkowników (torpedujący tak sprzedaż siódemki, jak i Visty), drugim zaś fakt niedorobienia poprzedniego systemu operacyjnego. Bo, bądźmy szczerzy, gdyby Vista była dobra, nie gromadziłaby nad sobą takich gromów*. Poza tym już od dawna wiadomo, że jeśli stare rozwiązania są dobre, to nie trzeba z nich rezygnować. Cóż. Microsoftowi jednak zależy na zyskach i nie po to tworzy co kilka lat nowe wersje systemów, żeby kończyły jako preinstalowane.

Choć Bóg jeden raczy wiedzieć, ile komputerów z podanych statystyk przez Net Applications miało preinstalowaną siódemkę, ilu użytkowników było zadowolonych z systemu operacyjnego, a ilu po prostu było zbyt leniwych, żeby samemu zrobić sobie downgrade do XP lub poprosić o format i instalację systemu swojego znajomego. Życie – statystykami można manipulować i tylko czasem coś wyskoczy. A czasem to coś potrafi być naprawdę deprymujące.

A zatem: już od kilku lat Microsoft próbuje bez większych efektów odwrócić użytkowników od XP. Tylko do czego chce ich nawracać? Do Windows 7, które w przyszłym roku wyląduje w kategorii „przestarzałe” i będzie zmuszane do ustąpienia pola Windows 8? I, tak naprawdę, do czego ma służyć ta nieszczęsna ósemka? Albo komu?

Microsoft niedawno stwierdził wyraźnie, że tablet to dla niego po prostu PC. Wniosek jednak był dość absurdalny, bo dzięki temu firma doszła do wniosku, że na PC przeznaczy system skierowany bardziej na urządzenia przenośne. Właściwie jest to obłęd z gatunku definicji rekurencji** – ponieważ PC umiera, na PC stworzy się system przeznaczony dla tabletów, ale jednocześnie tablet to tak naprawdę PC, więc na zdrowy rozum wymagałby systemu przeznaczonego na PC… którego nie będzie? No dobrze, będzie w wersji rozszerzonej?

Przyznam, trochę tutaj chyba histeryzuję, ale do pytania postawionego w nagłówku dochodzą kolejne:

1. Dlaczego Microsoft sztucznie wymusza migrację, skoro i tak PC niedługo mają, jak twierdzi większość autorytetów, umrzeć? (tak, słynna era post-PC się kłania)

2. Gdzie Microsoft upatruje swoją przyszłość, skoro jego domeną wciąż są desktopy i notebooki, a nie tablety i telefony?

3. Czy Microsoft ma jeszcze jakieś szanse w tym wyścigu zbrojeń – po zaprezentowaniu ostatnich statystyk?

Odpowiedzi zdają się być następujące:

1. Pieniądze.

2. Nie wiadomo, ale chyba z uporem maniaka idzie tam, gdzie nie ma już nisz, bo jest albo iOS albo Android, albo pochodne Linuksa.

3. Microsoft ma wciąż szanse. Ale będzie musiał się nauczyć bardziej dzielić rynek niż dotychczas.

Niestety, zanosi się na to, że premiera Windows 8 nie będzie aż tak różowa, jak jeszcze niedawno twierdziłem. Nawet mimo graficznych wodotrysków i dotykowych fajerwerków. Po prostu gdzieś firma rozjechała się między oczekiwaniami finansowymi a potrzebami użytkowników.

I, tak, Microsoft chce od swoich OS-ów po prostu pieniędzy. Jak każda normalna korporacja.

*Nie zmienia to faktu, że jednym z bardziej perfidnych dowcipów było posadzenie przez Microsoft hejterów Visty przed komputerami z zainstalowaną tą właśnie odsłoną systemu, tylko o zmienionym GUI. Większość była bardzo zadowolona.

**Definicja rekurencji: Aby zrozumieć rekurencję, trzeba zrozumieć rekurencję.

Advertisement

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement