LulzSec – z dużej chmury mały deszcz

27.06.2011
LulzSec – z dużej chmury mały deszcz

Miała być mała rewolucja. Miała być na początku zabawa, potem misja z przyświecającym celem. Wyszło? Jak zwykle. LulzSec skończył swój rejs. Krótki, bo pięćdziesięciodniowy, za to mocno medialny rejs. Łupy? Zdjęty już torrent o wielkości niecałych 500 megabajtów, ogromny szum i lekkie rozczarowanie. LulzSecowi udało się przykuć uwagę całego świata, ale na finale okazało się, że nic z tego praktycznie nie wynika.

LulzSec wydał kolejne oświadczenie – dosyć enigmatyczne, personalne i bez tego wcześniejszego kurażu, tak przecież charakterystycznego. Członkowie zaznaczają, że za maskami też są ludźmi, i choć dalej wierzą w “misję” LulzSec, to wycofują się. Nie da się nie odnieść wrażenia, że to wycofanie spowodowane jest dużym ciśnieniem na odkrycie tożsamości członków LulzSecu. Pisałam już, że cała sprawa ze zwolennikami i przeciwnikami, wplątanym FBI i służbami śledczymi na całym świecie przypomina scenariusz hollywoodzkiego filmu – ale wydarzenia nie są filmowe. Ostatnio aresztowano co najmniej dwie osoby podejrzane o bliską współprace, jeśli nie kierowanie LulzSec’iem. I chociaż LulzSec na Twitterze zarzekał się, że osoby te nie miały zbytnio nic wspólnego z samą grupą, to zmiana tonu wiadomości, przyhamowanie i obecnie wycofanie świadczą o czymś innym.

Członkowie nie przełożyli swoich sił na zamiary. Prowadząc hakerską grupę trzeba liczyć się z tym, że oficjalnych oświadczeń prasowych i wywiadów nie będzie. Oświadczenia niby były w formie notatek, ale sam LulzSec zauważył, że media często rozumiały je inaczej, niż chciała grupa. Dezinformacja, nieporozumienia i wielkie ruszenie, którego nie dało się kontrolowac z ukrytej pozycji zrobiły swojej. LulzSec znika. Znika pozostawiając torrenta.

Torrent też nie jest zbyt wybuchowy. Znajdują się w nim dane kont z kilku stron i for, trochę danych e-mailowych, danych z AOLu, plany AT&T rozbudowania LTE i kilka dowodów, że LulzSec włamał się na kilka stron. Mimo, że dla samych zainteresowanych to zapewne porażka zwłaszcza wizerunkowa, to wszystkie te pliki nie stanowią “bomby” jaką zapowiadał LulzSec. Przecież miały być włamy na strony rządowe, do banków o ogólnie obnażenie najwyższych systemów bezpieczeństwa. Wyszło… Co najmniej średnio.

I choć teorii spiskowych na temat zakończenia działalności LulzSecu pojawia się dziesiątki, to często zapomina się w nich o tym najważniejszym czynniku – ludzkim. LuzSec z małej, nastawionej na zabawę grupki szybko przerodził się w globalną lawinę i temat z nagłówków. Nic dziwnego, że ciśnienie przytłoczyło wszystkich członków. Jedno wiadomo – nie byli to profesjonalni przestępcy przyzwyczajeni do życia w ukryciu.

LulzSec probuje ratować jeszcze świeży ruch AntiSec, ale bez przytupu stanie się on kolejnym idealistycznym i dla przeciętnego internauty nic nie znaczącym hasłem. Nie da się ukryć – cały mit LulzSecu i AntiSecu to kolos ustawiony na kiepskiej jakości nogach.

Po LulzSecu zostanie tylko jedno – świadomość, że wywołanie szumu na światową skalę nie jest takie trudne przy odrobinie chęci. A, i jeszcze wiedza, że szum nie oznacza konkretnego działania. Z dużej chmury mały deszcz.

Advertisement

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement