http://www.stworzmy.rewolucje – koniec ery dotcomów

23.06.2011
http://www.stworzmy.rewolucje – koniec ery dotcomów

Nie, brak polskich znaków diakrytycznych w tytule nie jest błędem.  Jak to napisali eksperci w Wall Street Journal – era kropka-com dobiegła końca. Nastała era kropka-wszystko-co-ci-się-zamarzy. Jak widać, niektórych zmian Internet nie był w stanie uniknąć. Jeszcze nie tak dawno cały świat drżał w obliczu nadciągającego niczym tsunami kryzysu związanego z wyczerpywaniem się puli adresów w systemie iPv4*. Obecnie sprawa przycichła, bo pozostające 5 bloków adresów zostało w miarę rozsądnie rozdystrybuowanych, natomiast problemem stała się kwestia samych domen.

Do tej pory adresy domen były dość skanonizowane, a podział wyglądał tak, że ponad 94 mln z nich widniało jako .com, na drugim miejscu były .net (13,9 mln), a poniżej dziesięciu mln liczyły domeny .org, .info i inne. Efekt był jasny do przewidzenia – można było się pomylić we wpisywaniu nazwy domeny i lądowało się w zupełnie innym miejscu niż planowane. Teraz mamy dwie możliwości: pomyłki urosną do stanu chaosu w sieci… albo będzie bardziej intuicyjnie. Na razie ciężko jest cokolwiek powiedzieć, bo zmiany dozwolone przez regulatora domen zostały wprowadzone dopiero w poniedziałek. A zmiany te są… cóż, spore, choć wprowadzenie ich potrwa też długo – jak mówią analitycy, minie około 18 miesięcy zanim nowe domeny na dobre zafunkcjonują w sieci.

Klasyczne dotcomy mogą spokojnie pójść w zapomnienie. W zamian za to dozwolone zostało stosowanie dowolnych nazw w dowolnym języku możliwych do zapisania standardowym alfabetem łacińskim (dotyczy to również transliteracji i transkrypcji) bez znaków diakrytycznych. Stąd taki a nie inny tytuł tego artykułu. Czyli w teorii można by liczyć na wysyp adresów typu: ; ; czy (hmm… ;)). Gdzie jest zatem haczyk?

Ano, haczyk – jak zwykle – leży w tym, co ludzkie. Czyli przede wszystkim w chęci zysku i w kwestiach typu political correctness. Przede wszystkim sprzedaż domen bardziej ogólnych – typu .krakow czy .warszawa może być całkiem niezłym źródłem dochodów. Potencjalny użytkownik bowiem nie musi zapamiętać adresu kończącego się na nic niemówiące .com, tylko dostaje linka z domeną wywołującą automatyczne skojarzenia. Jest to zatem doskonałe narzędzie marketingowe, które – oczywiście – może zostać wykorzystane w inny sposób. Ano, choćby po to, by tworzyć fałszywe strony internetowe służące tylko do wyłudzania danych.

Inna sprawa to również fakt, iż zmiany domen – w przypadku starych marek – wcale nie muszą się spotkać z entuzjastyczną reakcją internautów. Zarówno EA jak i Google wyraźnie skrzywiły się na tę rewolucję w sieci – EA zarzuca kosztowność przeprowadzki do nowej domeny, natomiast Google uzupełnia obawy producenta gier o fakt, iż taka liberalizacja może wywołać niezłe zamieszanie. Wyobraźmy sobie konieczność wyboru między citi.bank a citibank.com. Więcej nie trzeba dodawać. Społeczność Web 2.0 co prawda lubi nowe trendy i pomysły, jednakże też jest dość leniwa i chce ułatwień. Milion możliwości, jakie się przed nią otwiera, powoduje, że nowe domeny będą przede wszystkim chyba jednak tylko dopełnieniem istniejącego status quo. Uczyć się na nowo adresów mogłoby każdego prędzej czy później sfrustrować.

Ostatnią kwestią jest cenzura i autocenzura internetowa. Abstrahując od szalejących fanatyków próbujących kasować wszystko, co im się nie podoba (jak choćby zakazanie używania konkretnych słów-kluczy we Francji, czy też wprowadzenie zakazu facebookowania wszystkiego przez KRRiTV) – powstanie pewnie lista domen, których nie wolno używać ze względu na możliwość obrażenia konkretnej grupy społecznej. Sprawia to, że nowe domeny stają się gigantycznym bagnem, w którym łatwo się utopić ze względu na potencjalne kontrowersje. Cóż, urok wspomnianej political correctness. Pewnie też dlatego zgłoszenia na domeny mogą być kierowane aż do kwietnia 2012 roku, a dopiero potem nastąpi przesiew i ich wprowadzenie. Tak, że w sam raz przed planowanym kolejnym końcem świata zobaczymy nowe oblicze Internetu. Oby też już w wersji iPv6.

* Oczywiście kryzys nie został zażegnany, ale podobno trwają intensywne prace nad przeprowadzką poziom wyżej – do iPv6.

Dołącz do dyskusji

Advertisement