Foursquare ma 10 mln użytkowników. Ok, ale czy ktoś tego używa w Polsce?

20.06.2011
Foursquare ma 10 mln użytkowników. Ok, ale czy ktoś tego używa w Polsce?

Foursquare właśnie pochwalił się światu, że przekroczył 10 mln użytkowników. Przygotował nawet ciekawą infografikę pokazującą drogę do tej magicznej liczby (poniżej). Wszystko pięknie, ale nie sposób nie odnieść wrażenia, że Foursquare jako samodzielny serwis geolokalizacyjny jest… nudny i mało potrzebny. Szczególnie w Polsce.

Pisała już o tym Ewa Lalik – ‚Geolokalizacja to wciąż tylko sztuczna potrzeba‚.

W Polsce prawdopodobnie większość ludzi nawet nie wie, czym jest geolokalizacja i jak mogliby to wykorzystać. Oferty specjalne kuleją, ludzie są nieufni i tak jak w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii nie widzą sensu z korzystania z takich usług. Mimo wszystko specjaliści cały czas krzyczą i zastanawiają się, jak przekonać ich do geolokalizacji. Udało się z serwisami społecznościowymi, może i teraz się uda?

Ale to nie tak. Serwisy społecznościowe istnieją od lat, jednak dopiero Facebook pobił wszystkie rekordy i wszedł “pod strzechę”. Dlaczego? Odpowiedni moment, dużo do zaoferowania w zamian za poświęcenie części prywatności. To odnosi się również do geolokalizacji – wpychanie jej na się nie daje nic, prócz zmęczenia tematem i lekkiej urazy. Nie chcę korzystać – dlaczego więc zewsząd atakuje się mnie wciąż tym samym? Mówią, jakie to przydatne, że ten rok będzie rokiem geolokalizacji, skłaniają twórców aplikacji do implementowania jej, obiecują złote góry i… nic. Coraz więcej osób korzysta, ale przyrost nie jest tak gwałtowny jak chcieliby tego reklamodawcy i sponsorzy.

Właśnie – reklamodawcy i sponsorzy. Pisaliśmy o tym w „Newsweeku”:

Foursquare nie nadąża z obsługą propozycji współpracy reklamowej od największych rekinów marketingu. Wśród klientów firmy, wydających dziesiątki milionów dolarów na reklamę skierowaną do indywidualnego użytkownika, są już: Starbucks, Microsoft, Domino’s Pizza, GAP, Levi’s, H&M, Intel, McDonald’s i Coca-Cola. Reklama zachęca użytkowników serwisu do zalogowania się w określonym miejscu – salonie firmowym, hipermarkecie czy restauracji. Foursquare wspólnie z partnerami biznesowymi oferuje też różnego rodzaje promocje, kupony rabatowe, a nawet gry społecznościowe, w których za promocję miejsca można uzyskać darmowe produkty czy usługi. Nie mówi się o tym głośno, ale “burmistrzowie” znanych miejsc traktowani są przez firmy jak trendsetterzy i otrzymują specjalne wynagrodzenie za rekomendacje w serwisie Foursquare’a. Wszystkie te pomysły nazywa się już marketingiem 3.0, łączącym elementy społecznościowe, znane z Web 2.0, ze sprzedażą i komunikacją bezpośrednią.

I wszystko pięknie, tylko że geolokalizacja w postaci ‚gry społecznościowej’ jaką proponuje Foursquare raczej nie przyjmie się na masową skalę. 10 mln Foursquare to sporo, ale dużo, dużo mniej choćby od LinkedIn, który ma 10 razy więcej, a buzzu marketingowego jakby wokół serwisu mniej.

Advertisement

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement