Kto bardziej potrzebuje Skype’a

09.05.2011
Kto bardziej potrzebuje Skype’a

O tym, że Skype nie pozostanie długo niezależną firmą w zasadzie było wiadomo w momencie, kiedy spółka wykupiła się z rąk eBaya. Opcje od początku były dwie – albo IPO na giełdzie, albo nowy właściciel. Wprawdzie eBay pozbywał się lekką ręką Skype’a, który nie wnosił odpowiednio przyjemnych liczb do rachunku zysku i strat tego, ale technologia oraz przede wszystkim grubo ponad 600 mln użytkowników to wielkie atuty tego komunikatora, które z pewnością przypadłyby do gustu tym, którzy wielkich pieniędzy na Skypie nie muszą zarabiać.

Gdzieś tydzień temu Reuters donosił o tym, że Skype rozmawia (czytaj: negocjuje) z Facebookiem i Google’em. W weekend natomiast wieść gminna doniosła, że do tej uroczej dwójki dołączył równie uroczy Microsoft. I jeśli miałbym obstawiać kto będzie najbardziej zdeterminowany aby Skype’a połknąć, to obstawiłbym właśnie Microsoft, który rynek mobilny – na którym spóźniony był o co najmniej 3 lata – podbija w jedyny znany sobie sposób – kupuje go. ‚Kupił’ już dla swojego systemu operacyjnego miejsce na najpopularniejszej marce telefonów komórkowych, ‚kupił’ także dla swojej wyszukiwarki domyślne miejsce w smartfonach BlackBerry. Jeśli mnie intuicja nie myli, to właśnie Microsoft kupi – albo przynajmniej podpisze ‚umowę o bliskim partnerstwie’ – Skype’a lub ze Skype’em. Ponoć – jak to się ładnie mówi – źródła zbliżone do Skype’a mówią, że na początku tygodnia ma pojawić się oficjalna informacja na temat przyszłości firmy. Prześledźmy więc po co każdy z trzech gigantów technologii miałby kupić Skype’a.

Z Facebookiem sprawa jest najprostsza. Wystarczy powtórzyć to, co pisaliśmy we wrześniu 2010 r.: ze Skype’em Facebook miałby gotowy produkt do ewentualnego własnego mobilnego OS i własnego telefonu – a jestem przekonany, że plany własnego OS Facebook ma; mobilne pole rażenia Facebooka (ponad 150 mln użytkowników korzysta z serwisu via urządzenia mobilne) zyskałoby na znaczeniu, bo można by było dzwonić do znajomych z Facebooka; Facebook zyskiwałby również ponad 600 mln zarejestrowanych użytkowników Skype’a, z których bardzo duża część płaci za rozmowy na linii Skype – telefon, a już na pewno większość ma zarejestrowaną kartę kredytową.

O tym, że Google jest zainteresowany Skype’em media spekulują od dobrych trzech lat, kiedy firma należała jeszcze do eBaya, ale wiadomo było, że obu podmiotom ta sytuacja ciąży. Aktualnie super oczywistych powodów, dla których Google miałby przejmować Skype’a nie ma, no chyba, że Google chciałby z Androida zrobić system kompletnie niezależny od operatorów komórkowych…, co byłoby raczej szaleństwem, o które szefów Google’a trudno podejrzewać (choć ze swoim VolP w Gmailu Google prowadzi z telekomami całkiem przewrotną grę). Od jakiegoś czasu amerykańscy użytkownicy Gmaila mogą dzwonić prosto z okna przeglądarki, bo Google ma swój Google Chat, który mimo że nie tak popularny jak Skype oznacza, że to nie o technologię tutaj chodzi. Może po prostu byłby to dla Google’a ruch defensywny – kupić Skype’a tylko po to, aby nie dopuścić do przejęcia go przez Facebooka.

Bardziej zdeterminowany od Google’a i przede wszystkim mający o wiele więcej pieniędzy od Facebooka wydaje się być Microsoft, który z naturalnym dla siebie wdziękiem strzela trochę na oślep miliardami dolarów tylko po to, aby nie wypaść z gry. W przypadku Microsoftu Skype otwierałby wiele drzwi i to nie tylko tych oczywistych związanych z rynkiem mobilnym. Można sobie wyobrazić sytuację, w której kupując Skype’a, Microsoft wycofałby jego aplikacje z iPhone’a czy Androida, czyniąc go jedną z ekskluzywnych aplikacji na Windows Phone i Nokie. Można sobie również wyobrazić sytuację, w której kupując Skype’a Microsoft zyskiwałby istotny argument w rozmowach z telekomami (które wcale Windows Phone’em nie są zachwyceni) a wiele z nich widziało Skype’a jako partnera przy przejściu na sieci LTE. Poza rynkiem mobilnym Skype świetnie wpasowywałby się w rozwijany przez Microsoft z dużym rozmachem biznes ‚chmurny’ (z własnych kontaktów z przedstawicielami Microsoft wiem, że panuje wręcz odgórna obsesja na punkcie cloud computingu) i wnosiłby wręcz idealne narzędzie do pracy w chmurze: Skype to dziś nie tylko świetne narzędzie do rozmów głosowych, ale także – a może nawet przede wszystkim – kapitalne narzędzie do wymiany plików pomiędzy użytkownikami.

Jeśli więc Skype rzeczywiście jest na sprzedaż i kosztuje pomiędzy 3 a 4 mld dol., to można być raczej pewnym, że Microsoft z uśmiechem Steve’a Ballmera na twarzy dołoży 1 mld więcej, aby mieć go u siebie.

Advertisement

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement