5% tabletów – czyli mało, a jednak dużo

19.05.2011
5% tabletów – czyli mało, a jednak dużo

Nic mnie tak nie rozbraja jak sytuacja, w której niektóre media rzucają się na slogany wycięte z sensownych raportów, przedstawiając je jako dowód na coś zupełnie odwrotnego niż wynika z raportu. W ostatnim czasie oponenci rozwoju rynku tabletów z lubością zakrzyknęli – o co tyle szumu, przecież tylko 5% ludzi z nich korzysta, gdzie tu post-PC?, powołując się na najnowszy arcyciekawy raport Nielsena.

A przecież wystarczyłoby sensownie zestawić dotychczasową sprzedaż tabletów w opozycji do sprzedaży PC żeby dojść do podobnych liczb bez cytowania Nielsena. Przy czym należałoby zmienić nieco optykę patrzenia na sprawę i powiedzieć – aż 5% ludzi używa już tabletów. Zresztą traktowanie tabletów jednostkowo, bez uwzględnienia szerszego kontekstu rozwoju wszystkich urządzeń mobilnych wypacza nieco obraz. Spójrzmy łącznie na wystrzał popularności smartfonów, tabletów, odtwarzaczy medialnych i e-czytników aby zrozumieć ogrom współczesnej przemiany technologicznej.

Adopcja urządzeń komputerowych nowego bezprzewodowego typu nabiera niesłychanego tempa. W ciągu niecałego roku penetracja smartfonów skoczyła z 23 na 36%, tabletów z 2,9 na 4,8%, a e-czytników z 3 na 9%. Tylko penetracja odtwarzaczy multimedialnych spadła z 14 na 13%. Te liczby zestawione z praktycznie zerową dynamiką sprzedaży komputerów PC (w ujęciu rocznym) dowodzą, że dokonuje się przełom jeśli chodzi o sprzedaż urządzeń komputerowych. Konsumenci przeznaczają dziś coraz większą część swojego domowego budżetu na urządzenia nowego typu, tzw. ‚connected devices’, które nie tylko same w sobie są interesującym gadżetem elektronicznym, ale stanowią także medium w medium – są medium-kluczem, które otwiera dostęp do kolejnych mediów.

To jest nawet ważniejsze od suchej sprzedaży tych urządzeń. Sam akt sprzedaży urządzenia mobilnego jest tak naprawdę zaproszeniem do dalszych płatności, przez co rynek urządzeń mobilnych przedstawia niesamowity potencjał biznesowy dla ery płatnej treści. Nawet jeśli z wszystkich urządzeń ery mobilnej weźmiemy pod uwagę jedynie tablety, to analizując zachowania nabywców widać potencjał, jaki niosą ze sobą te urządzenia. Wśród wszystkich urządzeń komputerowych nowego typu, to użytkownicy tabletów najbardziej akceptują reklamy – aż 42% z nich mówi, że ‚są do zaakceptowania’, 38% z chęcią kliknie w reklamę jeśli ten akt obniży miesięczne rachunki, 28% kliknie jeśli uzyska poszerzenie treści medialnych, a 17% jest skłonnych do wykonania innych czynności związanych z reklamą. Niech mnie ktoś uszczypnie, ale widzę tu wielki potencjał nie tylko dla reklamy mobilnej, ale także sprzedaży online.

Warto również prześledzić zachowania konsumentów tabletów – według Nielsena aż 70% z nich używa tabletu podczas oglądania telewizji (przyznam się, że ja też…). Co więcej czyta on więcej książek, ogląda więcej wideo, przegląda więcej prasy niż konsument smartfonu. To z jednej strony logiczne – w końcu smartfon to telefon – ale z drugiej symptomatyczne – docelowo potencjał zakupowy konsumenta tabletu będzie co najmniej równie wysoki jak potencjał konsumenta smartfonu. Po prostu kategoria jest jeszcze mała, ale po dynamice – prawie podwojenie liczby osób adoptujących urządzenie w ciągu trzech kwartałów – widać, że to coś więcej niż tylko grupka ‚wczesnych nabywców’ (z ang. early adopter). To dlatego obserwujemy właśnie istną gorączkę tabletową wśród producentów – to tu czai się nowy strumień pieniędzy, na dodatek tak szeroki, że wszyscy mogą się z niego do woli napić.

Trzeba tylko mieć dobre medium w medium.

Advertisement

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement