You Tube Live – konkurencja dla gigantów

09.04.2011
You Tube Live – konkurencja dla gigantów

Chociaż często piszemy o projektach Google’a, które okazują się niewypałami tak nie może być w przypadku YouTube Live. Wszystkie mniejsze serwisy streamingujące wideo mogą teraz zacząć się bać i poważnie zastanawiać nad znalezieniem swojej niszy. YouTube, który notuje 2 miliardy odsłon dziennie to siła zbyt duża, by Live nie odniósł sukcesu. Google tym samym zyskuje dużą przewagę nad konkurentami. Przewagę, która przez lata może być nie do odrobienia.

YouTube.com/Live oficjalnie rozpoczęło swoją działalność po długich testach. Na stronie można zapoznać się z trwającymi na żywo transmisjami, oglądnąć archiwalne oraz zaplanować oglądanie przyszłych. Można też subskrybować wybrane kanały. Całość przedstawia się bardzo korzystnie, choć na razie streamów nie ma zbyt wiele. Perspektywy są jednak poważne – na YouTube Live zapowiadane są już transmisje wydarzeń sportowych, programów telewizyjnych, wydarzeń ze świata tech i wiele innych. W końcu Google ma ogromny zasięg, setki reklamodawców i oficjalnych kanałów, więc znalezienie poważanych partnerów do transmisji na żywo nie powinno być trudne.

Google poza tym przeznacza 100 milionów dolarów na uruchomienie około 20 kanałów, które mają zaoferować po kilka godzin dobrych jakościowo treści (sport, rozrywka, sztuka) w tygodniu. Bo YouTube Live nie ma być tylko konkurentem dla serwisów typu Ustream czy Justin.tv. Plan jest bardziej śmiały – docelowo uderzyć w Netflixa czy Hulu, obecnych gigantów amerykańskich. Google chce, by YouTube Live oglądano jak telewizję.

Google chce, żeby przeciętny użytkownik spędzał na YouTube jeszcze więcej czasu, niż spędza dziś. Nie wiadomo, jak projekt ma się do Google TV, ale zapewne integracja będzie znaczna. To ciekawe, że jednym projektem Google uderza w kilka dziedzin – dostarczy tematyczne programy oraz transmisje, które plasują się gdzieś pomiędzy płatnymi i ograniczonymi terytorialnie serwisami. Z drugiej strony dostarcza narzędzie dla mniejszych projektów na żywo na łatwe dotarcie do mas. Jedyne, czego na razie w planach brakuje to dostarczanie istniejących seriali i filmów na żądanie, ale podobno w przyszłości one także mają zawitać na YouTube Live. Największą przeszkodą będą umowy z dystrybutorami oraz prawdopodobnie wprowadzenie płatnego dostępu. Na razie jednak Google pokazuje, co może zaoferować bezpłatnie.

Google i tak sobie poradzi. Największy na świecie dostarczyciel wideo w internecie musi odnieść sukces. Prosta integracja z kontem Google tak, że nie ma potrzeby dodatkowego rejestrowania, potwierdzania itp. Doskonale znany interfejs YouTube trochę tylko podrasowany by spełniać potrzeby transmisji na żywo. Rozpoznawalna marka oraz dostępność praktycznie wszędzie od samego startu. No i oczywiście te 2 miliardy odsłon dziennie. Nigdy wcześniej nikt nie miał tak mocnego startu z nowym projektem.

Google musiałby naprawdę się postarać, by zmarnować taki potencjał.

Chociaż często piszemy o projektach Google’a, które okazują się niewypałami tak nie może być w przypadku YouTube Live. Wszystkie mniejsze serwisy streamingujące wideo mogą teraz zacząć się bać i poważnie zastanawiać nad znalezieniem swojej niszy. YouTube, który notuje 2 miliardy odsłon dziennie to siła zbyt duża, by Live nie odniósł sukcesu. Google tym samym zyskuje dużą przewagę nad konkurentami. Przewagę, która przez lata może być nie do odrobienia.

YouTube.com/Live oficjalnie rozpoczęło swoją działalność po długich testach. Na stronie można zapoznać się z trwającymi na żywo transmisjami, oglądnąć archiwalne oraz zaplanować oglądanie przyszłych. Można też subskrybować wybrane kanały. Całość przedstawia się bardzo korzystnie, choć na razie streamów nie ma zbyt wiele. Perspektywy są jednak poważne – na YouTube Live zapowiadane są już transmisje wydarzeń sportowych, programów telewizyjnych, wydarzeń ze świata tech i wiele innych. W końcu Google ma ogromny zasięg, setki reklamodawców i oficjalnych kanałów, więc znalezienie poważanych partnerów do transmisji na żywo nie powinno być trudne.

Google poza tym przeznacza 100 milionów dolarów na uruchomienie około 20 kanałów, które mają zaoferować po kilka godzin dobrych jakościowo treści (sport, rozrywka, sztuka) w tygodniu. Bo YouTube Live nie ma być tylko konkurentem dla serwisów typu Ustream czy Justin.tv. Plan jest bardziej śmiały – docelowo uderzyć w Netflixa czy Hulu, obecnych gigantów amerykańskich. Google chce, by YouTube Live oglądano jak telewizję.

Google chce, żeby przeciętny użytkownik spędzał na YouTube jeszcze więcej czasu, niż spędza dziś. Nie wiadomo, jak projekt ma się do Google TV, ale zapewne integracja będzie znaczna. To ciekawe, że jednym projektem Google uderza w kilka dziedzin – dostarczy tematyczne programy oraz transmisje, które plasują się gdzieś pomiędzy płatnymi i ograniczonymi terytorialnie serwisami. Z drugiej strony dostarcza narzędzie dla mniejszych projektów na żywo na łatwe dotarcie do mas. Jedyne, czego na razie w planach brakuje to dostarczanie istniejących seriali i filmów na żądanie, ale podobno w przyszłości one także mają zawitać na YouTube Live. Największą przeszkodą będą umowy z dystrybutorami oraz prawdopodobnie wprowadzenie płatnego dostępu. Na razie jednak Google pokazuje, co może zaoferować bezpłatnie.

Google i tak sobie poradzi. Największy na świecie dostarczyciel wideo w internecie musi odnieść sukces. Prosta integracja z kontem Google tak, że nie ma potrzeby dodatkowego rejestrowania, potwierdzania itp. Doskonale znany interfejs YouTube trochę tylko podrasowany by spełniać potrzeby transmisji na żywo. Rozpoznawalna marka oraz dostępność praktycznie wszędzie od samego startu. No i oczywiście te 2 miliardy odsłon dziennie. Nigdy wcześniej nikt nie miał tak mocnego startu z nowym projektem.

Google musiałby naprawdę się postarać, by zmarnować taki potencjał.Chociaż często piszemy o projektach Google’a, które okazują się niewypałami tak nie może być w przypadku YouTube Live. Wszystkie mniejsze serwisy streamingujące wideo mogą teraz zacząć się bać i poważnie zastanawiać nad znalezieniem swojej niszy. YouTube, który notuje 2 miliardy odsłon dziennie to siła zbyt duża, by Live nie odniósł sukcesu. Google tym samym zyskuje dużą przewagę nad konkurentami. Przewagę, która przez lata może być nie do odrobienia.

YouTube.com/Live oficjalnie rozpoczęło swoją działalność po długich testach. Na stronie można zapoznać się z trwającymi na żywo transmisjami, oglądnąć archiwalne oraz zaplanować oglądanie przyszłych. Można też subskrybować wybrane kanały. Całość przedstawia się bardzo korzystnie, choć na razie streamów nie ma zbyt wiele. Perspektywy są jednak poważne – na YouTube Live zapowiadane są już transmisje wydarzeń sportowych, programów telewizyjnych, wydarzeń ze świata tech i wiele innych. W końcu Google ma ogromny zasięg, setki reklamodawców i oficjalnych kanałów, więc znalezienie poważanych partnerów do transmisji na żywo nie powinno być trudne.

Google poza tym przeznacza 100 milionów dolarów na uruchomienie około 20 kanałów, które mają zaoferować po kilka godzin dobrych jakościowo treści (sport, rozrywka, sztuka) w tygodniu. Bo YouTube Live nie ma być tylko konkurentem dla serwisów typu Ustream czy Justin.tv. Plan jest bardziej śmiały – docelowo uderzyć w Netflixa czy Hulu, obecnych gigantów amerykańskich. Google chce, by YouTube Live oglądano jak telewizję.

Google chce, żeby przeciętny użytkownik spędzał na YouTube jeszcze więcej czasu, niż spędza dziś. Nie wiadomo, jak projekt ma się do Google TV, ale zapewne integracja będzie znaczna. To ciekawe, że jednym projektem Google uderza w kilka dziedzin – dostarczy tematyczne programy oraz transmisje, które plasują się gdzieś pomiędzy płatnymi i ograniczonymi terytorialnie serwisami. Z drugiej strony dostarcza narzędzie dla mniejszych projektów na żywo na łatwe dotarcie do mas. Jedyne, czego na razie w planach brakuje to dostarczanie istniejących seriali i filmów na żądanie, ale podobno w przyszłości one także mają zawitać na YouTube Live. Największą przeszkodą będą umowy z dystrybutorami oraz prawdopodobnie wprowadzenie płatnego dostępu. Na razie jednak Google pokazuje, co może zaoferować bezpłatnie.

Google i tak sobie poradzi. Największy na świecie dostarczyciel wideo w internecie musi odnieść sukces. Prosta integracja z kontem Google tak, że nie ma potrzeby dodatkowego rejestrowania, potwierdzania itp. Doskonale znany interfejs YouTube trochę tylko podrasowany by spełniać potrzeby transmisji na żywo. Rozpoznawalna marka oraz dostępność praktycznie wszędzie od samego startu. No i oczywiście te 2 miliardy odsłon dziennie. Nigdy wcześniej nikt nie miał tak mocnego startu z nowym projektem.

Google musiałby naprawdę się postarać, by zmarnować taki potencjał.

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement